Czego szukasz?

Załóż konto w Betfan!

IndyCar

Takuma Sato ponownie triumfuje w Indianapolis 500 | Analiza

Startujący z trzeciej pozycji Takuma Sato zwyciężył drugi raz w swojej karierze w Indianapolis 500 i powstrzymał Scotta Dixona przed pewnym zwycięstwem. 104. edycja renomowanego amerykańskiego wyścigu odbyła się przy pustych trybunach, lecz przy ogromnych emocjach. Scott Dixon zajął finalnie drugie miejsce, wyprzedzając Grahama Rahala. Fernando Alonso zakończył wyścig bez sprzęgła, ale dotarł do mety Indy 500.

Takuma Sato Indianapolis 500

Najlepszy kierowca: Takuma Sato

Tegoroczny wyścig Indianapolis 500 zakończył się za samochodem bezpieczeństwa, więc losy zwycięstwa rozstrzygnęły się na kilka okrążeń przed metą. Wszystko za sprawą Spencera Pigota, który stracił kontrolę nad swoim bolidem i uderzył we wjazd do alei serwisowej. Amerykański kierowca doszczętnie zniszczył swój samochód pozostawiając wiele elementów na torze oraz niszcząc barierę. Tak olbrzymie zniszczenia nie pozwoliły na wznowienie wyścigu, przez co Takuma Sato mógł cieszyć się swoim drugim zwycięstwem w Indy 500 (przyp. red. Japończyk wygrał również w 2017 roku).

Japończyk patrząc relatywnie na cały wyścig, pojechał fenomenalne zawody. Od 79. okrążenia, reprezentant Rahal Letterman Lanigan Racing był w ścisłej czołówce, lecz ze sporą stratą do Dixona. Zmalała ona do zera, gdy debiutujący Dallton Kellett rozbił swój samochód.

Swój triumfalny manewr Sato wykonał na Dixonie dokładnie na 173. kółku i nie pozwolił się wyprzedzić pięciokrotnemu mistrzowi IndyCar jadąc nawet za dublowanymi kierowcami zwalniając własne tempo.

Najlepszy zespół: Rahal Letterman Lanigan Racing

Biorąc pod uwagę fakt, iż obaj kierowcy zespołu RLL Racing znaleźli się na podium, ekipa ta zasługuje na solidne wyróżnienie. Co więcej, dla samego zespołu to pierwszy triumf od 16 lat. Graham Rahal startujący z ósmego pola, był w stanie nawiązać walkę z czołówką pokonując zawodników Penske, Andretti Autosport, czy Ed Carpenter Racing.

Pozwólcie, że powiem wam tylko, że gdyby ktoś oznajmił mi rano przed wyścigiem, że o triumf będzie walczyć Takuma Sato, Scott Dixon i Graham Rahal, powiedziałbym, że to tylko marzenie. Obudziłem się i okazało się, że wygraliśmy Indianapolis 500! – przyznał Latterman.

Największe zaskoczenie Indianapolis 500: Patricio O’Ward

Zawodnik Arrow McLaren SP i jednoczesny debiutant w Indy 500 startując z 15. lokaty, przebił się na 6. miejsce. Meksykański kierowca po restarcie na 101 kółku, przebił się nawet na trzecią pozycję po wyprzedzeniu Sato. O’Ward utrzymał się przed nim jednakże, tylko przez 14 kolejnych okrążeń.

Dla meksykańskiej historii motorsportu jest to przełomowe wydarzenie. Pato zajmując 6. miejsce, pokonał wyczyn swojego rodaka Adriána Fernándeza, który w roku 2004 uplasował się na 7. lokacie. W klasyfikacji generalnej IndyCar, O’Ward plasuje się obecnie na trzeciej pozycji.

Największe rozczarowanie: Alexander Rossi czy Marco Andretti?

Marco Andretti niespodziewanie zdobył pole position i miał niepowtarzalną okazję powtórzyć legendarne zwycięstwo swojego dziadka, Mario Andrettiego z 1969 roku. Już na starcie, Amerykanin został wyprzedzony przez Scotta Dixona i przez całą rywalizację stopniowo tracił pozycję nie odnajdując się w bezpośredniej walce z czołówką. Finalnie, Andretti zakończył zmagania na 13 miejscu, co oznacza, że nie udało mu się przełamać klątwy.

ZOBACZ TAKŻE
Porażki rodziny Andretti w Indianapolis 500. Czy Marco przełamie klątwę?

Największe rozczarowanie sprawił moim zdaniem Alexander Rossi. Zawodnik Andretti Autosport obok Eda Carpentera był pretendentem do triumfu w Indy 500. W przypadku Carpentera, szansę na znakomity wynik zostały zaprzepaszczone już na drugim okrążeniu, kiedy to zderzył się z Zachem Veachem.

Rossi wraz z Dixonem od 32. kółka po restarcie zaczęli przebijać się do przodu. A od 79. kółka, plasował się za Dixonem i Sato, a po neutralizacji na 101 okrążeniu Rossi znalazł się na drugim miejscu przed Japończykiem.  Gdy na 122 kółku Alex Palou rozbił swój bolid, cała czołówka łącznie z triumfatorem Indianapolis 500 z 2016 roku zjechała do boksu. Rossi został wypuszczony ze swojego stanowiska tuż pod koła Sato, lecz na szczęście żadnemu kierowcy nic się nie stało.

Zawodnicy mogli kontynuować rywalizację, lecz Amerykanin został ukarany za ten incydent spadkiem na koniec stawki. Alexander Rossi szarżujący na torze i wyprzedzający kolejnych zawodników, finalnie na 144. kółku uderzył w ścianę kończąc zawody.

Występ Fernando Alonso

Dwukrotny mistrz świata F1, mistrz FIA WEC 2018/2019 oraz triumfator Rolex 24 at Daytona w końcu w swojej trzeciej próbie w Indy 500 dojechał do linii mety. Hiszpan startując z 26 pozycji nie mógł nawiązać walki z czołówki z powodu olbrzymich problemów z samochodem, który był nadsterowny. Co więcej, w bolidzie byłego kierowcy Ferrari z lat 2010-2014 doszło do awarii sprzęgła. Fernando Alonso zakończył zmagania dopiero na 21. lokacie.

Powiedzmy, że nie mieliśmy ani jednego spokojnego okrążenia. Od startu mieliśmy problemy z balansem samochodu i ogromną nadsterownością. Podczas pit stopów (red. Alonso zaliczył ich 7, zaś czołówka 5), zmienialiśmy kąt przedniego skrzydła. W pewnym momencie zaczęło wszystko iść po naszej myśli, ponieważ balans był prawidłowy po kolejnej konfiguracji. Dotarliśmy do miejsca nr 15 w okolicach 110. kółka. Niestety, awarii uległo sprzęgło. Zakończyliśmy więc wyścig bez sprzęgła! Na każdym kolejnym postoju, mechanicy pchali mój samochód, żebym mógł w ogóle ruszyć! – przyznał Fernando Alonso w rozmowie z Motorsport.com.

Hiszpan mimo ogromnych problemów i rozczarowującej pozycji, cieszy się z samego eventu. – Cieszę się, że ukończyłem wyścig i mam na swoim koncie Indy 500. Szkoda, że szybko odpadliśmy z rywalizacji, ale nie mieliśmy po prostu szczęścia – zakończył.

W tegorocznej edycji Indianapolis 500 nie tylko Fernando Alonso był byłym kierowcą F1. Reprezentantem Chip Ganassi Racing był Marcus Ericsson. Szwed rywalizował w królewskiej klasie w latach 2014-2018 reprezentując takie zespoły, jak Caterham, Sauber oraz Alfa Romeo. Ericsson swój występ na Indy 500 zakończył już na 25. kółku uderzając w ścianę.

ZOBACZ TAKŻE
Dan Wheldon i jego ostatnia wiktoria w życiu. Indy 500 w 2011 roku

Klasyfikacja generalna IndyCar po Indianapolis 500

Scott Dixon po zajęciu drugiego miejsca w prestiżowym wyścigu, utrzymał prowadzenie w klasyfikacji generalnej kierowców IndyCar. Za nim plasuje się Josef Newgarden oraz Patricio O’Ward. Natomiast Graham Rahal wskoczył na czwartą pozycję, wyprzedzając Simona Pagenauda. Pełna klasyfikacja dostępna jest tutaj.

Kolejny wyścig odbędzie się 28 sierpnia na Gateway Motorsports Park.

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama