Nasze profile w mediach społecznościowych

IndyCar

Dan Wheldon i jego ostatnia wiktoria w życiu. Indy 500 w 2011 roku

Już w tę niedzielę czeka nas jedno z najważniejszych wydarzeń w świecie sportów motorowych, czyli legendarny wyścig Indianapolis 500. Zawody zaliczają się do tzw. Potrójnej Korony. O prestiżu zawodów świadczy fakt, że przez lata w tym wydarzeniu brali udział kierowcy tj. Alberto Ascari, Graham Hill, Jim Clark, Juan Pablo Montoya czy Fernando Alonso. 9 lat temu startowała także brytyjska gwiazda IndyCar, czyli Dan Wheldon. Jak się okazało zawody Indianapolis 500 w 2011 roku były ostatnimi w życiu, które wygrał. Postanowiliśmy wam o nich opowiedzieć!

Opublikowano

w dniu

Dan Wheldon celebrujący ostatnią wygraną
Fot. Greg Hildebrand / Flickr

Kim był Dan Wheldon?

Dan Wheldon w latach 90 XX w. był jednym z najbardziej utalentowanych kierowców na Wyspach Brytyjskich. W seriach juniorskich, rywalizował chociażby z Jensonem Buttonem, Nicolasem Kiesą czy Markiem Webberem. Cała trójka w późniejszych latach startowała w Formule 1.

Dan Wheldon podczas wyścigu brytyjskiej Formuły Ford

Fot. Race Used / Dan Wheldon w trakcie zmagań brytyjskiej Formuły Ford w 1998 r.

Jenson Button po latach przyznał, że kierowca z Emberton był jednym z jego najgroźniejszych rywali. Wheldon w 1999 r. zdecydował się na przenosiny do USA. Jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę. Dzięki świetnym wynikom w tamtejszych seriach juniorskich, pod koniec 2002 r. zespół Panther Racing zdecydował się dać szanse 24-latkowi, wystawiając go do dwóch ostatnich wyścigów sezonu.

Początek drogi na szczyt w Ameryce

Okazało się, że była to całkiem dobra decyzja. Brytyjczyk na torze w Joilet zajął 20. pozycję, z kolei w Fort Worth poradził sobie nieco lepiej i na metę wpadł na 15. miejscu. Przybyszem z Europy zainteresował się zespół Andretti Green Racing. Obie strony porozumiały się i od 2003 do 2005 r. Wheldon reprezentował barwy zespołu, którego jednym z głównych udziałowców był Michael Andretti, syn legendarnego Mario.

ZOBACZ TAKŻE
Al Unser - z futbolu do IndyCar | Legendy motorsportu

Jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę. Wheldon bowiem w 2005 roku nie dość, że wygrał Indy 500, to jeszcze w tym samym roku został mistrzem serii. Rok wcześniej został wicemistrzem.

Szansa na Formułę 1

Jak się okazało, swoją jazdą zwrócił uwagę szefostwo zespołów z F1. Spekulowano, że jego usługami zainteresowane są takie zespoły, jak chociażby Williams czy BMW Sauber. Brytyjczyk, był o krok od podpisania kontraktu z tym drugim zespołem.

Umowa, miała zapewnić rolę kierowcy rezerwowego na sezon 2006 z szansą zostania etatowym kierowcą. W 2007 r. Wheldon chciał jednak, aby miał zagwarantowane starty w kolejnej kampanii. Szefostwo zespołu się na to nie zgodziło i Brytyjczyk został w Stanach Zjednoczonych. Jak historia pokazała, w sezonie 2007 kierowcą etatowym został pewien Krakowianin. Resztę historii kibice Roberta Kubicy już dobrze znają.

Robert Kubica 2007 testy BMW Sauber

Fot. Adam “Bysio” / Niewiele brakowało, by to Dan Wheldon został kierowcą zespołu BMW

W kolejnych latach, Danny regularnie kończył sezon w czołowej dziesiątce klasyfikacji generalnej kierowców. W sezonie 2006 został ponownie wicemistrzem serii CART. Mimo dobrych wyników, Brytyjczyk nie znalazł zatrudnienia dla siebie na rok 2011. Jednak, dzięki uprzejmości zespołu Bryana Herty, dostał szansę na wystartowanie w Indianapolis 500.

Przed weekendem Indy 500 w 2011 roku

Początkowo do zmagań, zostało zgłoszonych czterdziestu dwóch kierowców oraz osiemdziesiąt trzy samochody. Tak duża liczba zgłoszonych maszyn wynikała, z faktu iż trzeba było zgłosić auta zapasowe.  W połowie kwietnia ogłoszono, iż możliwe jest aż trzydzieści pięć kombinacji kierowca/samochód. Dwadzieścia dni przed zawodami zespół China Racing został wykreślony z listy zgłoszeń. Dzięki temu, ostateczna lista zawierała siedemdziesiąt dziewięć maszyn oraz czterdziestu jeden kierowców.

ZOBACZ TAKŻE
IndyCar: Poznaj bliżej świat amerykańskiej formuły

Goście

Pośród zawodników gościnnie przystąpiło kilka znanych nazwisk. Wśród nich był właśnie Dan Wheldon. Bliski przyjaciel Jensona Buttona przystąpił do zawodów z ramienia zespołu Bryana Herty. Nie zabrakło także byłego kierowcy F1- Scotta Speeda. Pojawił się także Bruno Junqueira, który w 2000 r. do ostatniej chwili walczył o fotel w Williamsie z Buttonem.

Kwalifikacje

Sesja kwalifikacyjna na torach owalnych, znacząco różnią się od tych rozegranych na normalnych obiektach. Kierowcy pokonują 4 okrążenia, podczas których liczona jest średnia prędkość przejazdu. Kwalifikacje do wyścigu w Indianapolis są wyjątkowe także z kilku innych względów. Do wyścigu kwalifikuje się 33 kierowców.

Danica Patrick Indy 500 2011

Fot. Danica Patrick / Danica podczas przygotowań do kwalifikacji do Indianapolis 500 w 2011 roku

Zatem biorąc pod uwagę liczbę zgłoszeń, kilku kierowców musiało odpaść. Jak się okazało, wśród nich byli chociażby Scott Speed, czy Ho-Ping Tung. Z kolei najlepsza dziewiątka, w której znalazł się Wheldon walczyła między sobą o pierwszy rząd startowy. Kwalifikacje wygrał Alex Tagliani, z kolei Wheldon zakwalifikował się do drugiego rzędu.

ZOBACZ TAKŻE
Tegoroczne Indy 500 ostatnią szansą Fernando Alonso na Potrójną Koronę

Przebieg wyścigu. Dan Wheldon musiał czekać na okazję

Jeszcze przed rozpoczęciem zmagań, doszło do małej roszady. Ryan Hunter-Reay zastąpił Bruno Junqueire. W związku z tym, Amerykanin musiał wystartować z ostatniego rzędu. Każdy zawodnik, czuł wagę wydarzenia, ponieważ mijało 100 lat od pierwszego historycznego wyścigu Indy 500.

Po widowiskowej prezentacji kierowców, pamiątkowym zdjęciu oraz odegraniu hymnu Stanów Zjednoczonych zawodnicy usłyszeli z ust pani Mari Hulman George dobrze im znane zdanie. Chodzi, oczywiście o “LADIES AND GENTLEMENS, START YOUR ENGINES!” (Panie i Panowie, odpalcie swoje silniki!).

ZOBACZ TAKŻE
Historia IndyCar - Akt I - AAA, czyli jak to wszystko się zaczęło

Wheldon świetnie rozegrał pierwsze okrążenie i awansował na czwarte miejsce. Na początku trzeciego okrążenia Brytyjczyk próbował wyprzedzić walczących ze sobą Taglianiego i Servii. Próba manewru się nie powiodła. Scott Dixon z kolei kilka okrążeń później, stoczył fantastyczną walkę z Taglianim. Górą z pojedynku wyszedł Kanadyjczyk.

Pierwsze wyjazdy samochodu bezpieczeństwa

Samochód bezpieczeństwa wyjechał po raz pierwszy na tor, gdy  Takuma Sato rozbił swój samochód na dwudziestym okrążeniu. Zawodnicy zjechali na wymianę opon oraz dotankowanie auta. Mechnicy Dixona świetnie się spisali i Amerykanin wysunął się na prowadzenie. Rywalizację wznowiono na dwudziestym siódmym kółku i… znowu amerykański odpowiednik Bernd Maylaendera musiał wyjechać na tor. W pierwszym zakręcie bowiem swoje auto, po kolizji, w ścianę wpakował E.J Viso. Kiedy samochód bezpieczeństwa zjechał z toru, Dixon zaczął odskakiwać  swoim rywalom. Taglianiego z kolei wyprzedzili Franchitti oraz Wheldon.

ZOBACZ TAKŻE
Porażki rodziny Andretti w Indianapolis 500. Czy Marco przełamie klątwę?

W międzyczasie z wyścigu wycofała się Simona de Silvestro, Szwajcarka odpadła bowiem w skutek usterki mechanicznej. Na  60 okrążeniu zjechali Dixon oraz Franchitti. Jak się okazało, trochę na tym zyskali. Bowiem na wyjeździe z alei serwisowej, w aucie Jaya Howarda odpadło prawe tylne koło. Brytyjczyk nie mógł opanować maszyny i uderzył w bandę. Był to dla niego definitywny koniec wyścigu. Na tor ponownie wyjechał samochód bezpieczeństwa, który zjechał 10 okrążeń później.

Tagliani przed neutralizacją, zdołał uporać się z Wheldonem, lecz obydwaj cały czas ze sobą walczyli i Brytyjczyk odzyskał swoją pozycję.Z tyłu za nimi czaił się z kolei, Townsend Bell. Cała piątka, odskakiwała jadącemu na 6. miejscu, J.R Hildebrandowi. Tuż przed półmetkiem zawodów, Wheldon zjechał do swoich mechaników. Ci uwinęli się sprawnie i Brytyjczyk ruszył do boju.

Druga połowa wyścigu

Cała czołówka zjechała do na wymianę opon i dotankowanie paliwa i… na tor wyjechał znowu SC. Kanadyjczyk James Hinchcliffe, bowiem poszedł w ślady Takumy Sato i uderzył w bandę. Posprzątanie wraku reprezentanta, Kraju Klonowego Liścia trwała 10 okrążeń. Po neutralizacji, czołowa trójka wyglądała następująco: Franchitti, Servia oraz Andretti.

Dixon, Bell oraz Wheldon okupowali pozycje 5-7, lecz wciąż liczyli się w walce o podium. Jak się okazało Hiszpan Oriol Servia, miał chrapkę na zwycięstwo i śmiałym manewrem wyprzedził Franchittiego.

Kompletnie przepadł za to Tagliani, Kanadyjczyk, który miał się bić o zwycięstwo, spadł aż na odległą dwunastą lokatę. Servia za to powoli odskakiwał od Franchittiego, lecz jego przewaga wcale nie była aż tak bezpieczna i jeden mały błąd mógł spowodować, nawet spadnięcie za Dixona, który w tamtym momencie jechał jako trzeci. W czołówce trzymała się także Danica Patrick. Utalentowana zawodniczka, cały czas jechała najszybciej jak się dało i po 130 okrążeniach, jechała na P10.

ZOBACZ TAKŻE
Legendy IndyCar: Dario Franchitti, czyli niesamowity Szkot

W tym samym czasie Franchitti odbił z rąk Servii prowadzenie w wyścigu. Następnie obaj z Wheldonem zjechali do pit-stopu.

Błąd Taglianiego. Dan Wheldon wrócił do gry

Podczas, gdy sytuacja na czole stawki się ustabilizowała, Tagliani uderzył w bandę, walcząc o pozycję z Hildebrandem. Kanadyjczyk miał prawo, być nie pocieszonym gdyż to on miał rozdawać karty. Los chciał jednak inaczej. Tagliani zjechał do boksu, lecz z racji leżących części na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa.

Kiedy zakończyła się neutralizacja, ponownie doszło do kolizji.Na 157 kółku Bell oraz Briscoe szczepili się kołami. Decyzja mogła być tylko jedna i wypuszczono po raz kolejny samochód bezpieczeństwa. Jak się okazało, wywołało to niesamowitą końcówkę.

Niesamowity finisz

Na 12 okrążeń przed metą, w wyścigu prowadziła Danica Patrick. Niestety Amerykankę czekała jeszcze jedna wizyta w boksach. Prawdziwa dramaturgia zaczęła się na 4 okrążenia przed końcem. Do alei serwisowej kolejno zaczęli zjeżdżać: Bertrand Baguette, Dario Franchitti oraz Scott Dixon. To spowodowało, że na prowadzenie sensacyjnie wyszedł J.R Hildebrand! Dan Wheldon, dzięki tym zjazdom awansował na P2, lecz fenomenalny debiutant był daleko z przodu.  Tylko cud, mógł sprawiać że utraci prowadzenie, kiedy zaczął ostatnie okrążenie.

A ten cud się zdarzył. Hildebrand na ostatnim zakręcie dublował Charliego Kimballa. Zrobił to na tyle niefortunnie , że uderzył w barierę. Amerykanin starał się dotoczyć na pierwszym miejscu.  Jednak na ostatnich metrach wyprzedził go Dan Wheldon. Podium uzupełnił Graham Rahal.

Dan Wheldon unoszący prawą rękę w geście triumfu

Fot. Jonathan Ferrey / Dan Wheldon unoszący prawą rękę w geście triumfu

Było to o tyle niespodziewane zwycięstwo, że Brytyjczyk nie był zakontraktowany przez żaden zespół. Ponadto nikt z dziennikarzy nie brał poważnie, szansy na zwycięstwo Dana. To był z pewnością finisz, na miarę 100-lecia wyścigu. Na zwycięzce zgodnie z tradycją, czekała do wypicia butelka mleka. Całą akcję można obejrzeć niżej.

Dan Wheldon zginął kilka miesięcy później

Jak się okazało, była to ostatnia wiktoria Brytyjczyka w życiu. Dan Wheldon zmarł bowiem 16 października 2011 roku, w wyniku odniesionych obrażeń po potężnym karambolu w Las Vegas. Kierowca niestety nie miał szans na przeżycie wypadku. Po jego śmierci wyszło na jaw, że w sezonie 2012 miał wrócić jako etatowy kierowca w serii IndyCar.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama