Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Yuki Tsunoda vs decyzja Hondy. Czy to koniec marzeń o F1?

Honda zszokowała swoim nagłym i dość niespodziewanym odejściem cały świat królowej sportów motorowych. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, iż Japończycy w tym sezonie mają bardzo dobrą jednostkę napędową. W tym całym bałaganie najwięcej do stracenia ma jednak młody Samuraj: Yuki Tsunoda. Zapraszamy na małą dygresję, czy Japończyk pomimo decyzji marki z Tokio może wyjść zwycięsko z tej dosyć nieciekawej, z jego perspektywy aktualnej sytuacji w padoku królowej sportów motorowych.

Opublikowano

w dniu

Yuki Tsunoda w bolidzie Formuły 2
Fot. Red Bull Junior Team

Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, iż Yuki Tsunoda jest po prostu skazany na Formułę 1. W końcu Japończyk nie dość, że jest członkiem akademii kierowców Red Bulla, to w dodatku wspiera go Honda. Dzięki wsparciu producenta z Tokio oraz wielkiemu talentowi, młody samuraj krok po kroku piął się w wyścigowej drabinie. Niemal za każdym razem osiągając bardzo dobre wyniki. Jak się okazało być może wszystko pójdzie to na nic.

ZOBACZ TAKŻE
Tego nikt się nie spodziewał. Honda zakończy przygodę z F1 po 2021 roku

Dlaczego Yuki Tsunoda jest złotym dzieckiem Hondy?

Japoński producent jednostek napędowych odkąd powrócił do świata Formuły 1, robił co mógł by jeden z kierowców z Japonii stał się etatowym kierowcą. Dzięki Hondzie chociażby Nobuharu Matsushita testował McLarena w 2017 roku. Jednak na przeszkodzie stanęły punkty potrzebne do uzyskania superlicencji. Japończyk nie zdołał uzyskać wystarczającej ich liczby, aby dostać dokument. Ta sama sytuacja miała miejsce z innymi obiecującymi zawodnikami – Nireim Fukuzumim oraz Tadasuke Makino.

W szczególności fanów mogła zdziwić słabsza postawa tego pierwszego. Fukuzumi bowiem świetnie spisywał się w serii GP3 i dla wielu miał być czarnym koniem, gdy ten jeździł w Formule 2. Tak się jednak nie stało i reprezentant Kraju Kwitnącej Wiśni wrócił do ojczyzny, aby rywalizować w Super Formule.

ZOBACZ TAKŻE
Super Formula: Czy warto śledzić japońską Formułę 1?

Na horyzoncie pojawił się jednak Yuki Tsunoda. Młody Japończyk po świetnych występach na lokalnym podwórku trafił do Europy. Przybysz z dalekiej wschodniej części Azji trafił do Formuły 3. Zawodnik ekipy Jenzer Motorsport jako jedyny z kierowców tej ekipy zdołał zapunktować. Ponadto członek akademii młodych talentów Red Bulla zdołał trzykrotnie stanąć na podium. W pamięci kibiców na pewno zapisała się scena, gdy po jego wygranej wyściskał go szczęśliwy Helmut Marko. Stało się wtedy klarowne, że w końcu jest to kierowca na jakiego czekała Honda jak i Japonia. W obecnej kampanii Formuły 2, Tsunoda zajmuje wysoką trzecią pozycję. Aby uzyskać superlicencję, Japończyk musi ukończyć zmagania w czołowej piątce.

Yuki Tsunoda Sochi 2020

Fot. Formula 2 / Yuki Tsunoda w czasie weekendu w Sochi

Kierowcę z Kraju Kwitnącej Wiśni cechuje agresywny styl jazdy. Podoba się to wielu kibicom, lecz kierowca ekipy Carlin ma w zwyczaju wypuszczać wulgarne komunikaty radiowe. Z pewnością, gdyby startował w Formule 1 jego team-radio przyćmiłoby chociażby wypowiedzi Kimiego Raikkonena.

ZOBACZ TAKŻE
Pierre Gasly i jego przyszłość w F1. Jak będzie wyglądała?

Miał zająć miejsce Kvyata, co dalej?

Kilka tygodni temu Franz Tost jasno dał do zrozumienia, iż Tsunoda jest przymierzany do zostania etatowym kierowcą na 2021 rok. Zdaniem dziennikarzy Japończyk miałby zastąpić Daniiła Kvyata, w zespole AlphaTauri. Jednak decyzja Hondy znacznie skomplikowała sprawę. Decyzja, czy Yuki w ogóle zadebiutuje w Formule 1 należy teraz przede wszystkim do Helmuta Marko. Austriak słynie z dość odważnych i kontrowersyjnych decyzji. Na pewno ma teraz twardy orzech do zgryzienia.

Już w tamtym roku nie mając innego wyjście, były konsultant Red Bulla ściągnął ponownie w swoje progi Daniila Kvyata oraz Alexandra Albona. W innych juniorskich seriach coraz śmielej poczyna sobie Lian Lawson. Marko jak widać poza Tsunodą ma kilka opcji, lecz nie może dopuścić by ponownie musiał dzwonić do jego dawnych “odrzutków”.

ZOBACZ TAKŻE
Perez lub Hulkenberg w Red Bullu? Włoska gazeta o końcu Albona

Obiektywnie patrząc na tę sytuację Japończyk może być kartą przetargową. Jeżeli któryś z zespołów Red Bulla zgodzi się na angaż Tsunody, Honda być może w zakulisowych rozmowach obieca, że nie odpuszczą ostatniego ich sezonu w zawodach królowej sportów motorowych. Istnieje także opcja, gdzie Honda dalej będzie wspierała swojego podopiecznego. 10 lat temu Toyota pomimo wycofania się z Formuły 1, nie zostawiła na lodzie Kamuiego Kobayashiego. Załatwili mu wówczas kokpit w Sauberze. Niewykluczone, iż tym samą drogą pójdzie producent z Tokio. Czy tak będzie? Czas pokaże.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama