GP Bahrajnu: Wydmy, piasek i tor
Bahrain International Circuit został zaprojektowany przez Hermanna Tilke i oddany do użytku w 2004 roku. Zaledwie miesiąc po „przecięciu czerwonej wstęgi” rozegrano na nim pierwsze GP Bahrajnu. Wyścig zdominowali kierowcy Ferrari (jak zresztą cały sezon). Michael Schumacher i Rubens Barichello sięgnęli po dublet, zablokowali pierwszy rząd w kwalifikacjach, a Niemiec dodatkowo wykręcił najlepszy czas okrążenia.
Od tamtej pory, GP Bahrajnu niemal nieprzerwanie (wyjątkiem jest 2011 rok, kiedy to wyścig się nie odbył ze względu na napiętą sytuację polityczną w regionie) gości w kalendarzu F1. Co ciekawe, nie zawsze kierowcy ścigali się na znanej wszystkim nitce „Grand Prix”. W 2010 roku organizatorzy zdecydowali się na zmianę układu toru na tzw. „Endurance” przeznaczony dla wyścigów długodystansowych (choć WEC od lat korzysta wyłącznie z układu „Grand Prix”). Decyzja ta wywołała wiele kontrowersji, o czym pisaliśmy w artykule poniżej.
Sam tor liczy sobie 5,412 km długości i jest typowym obiektem „start-stop”. Charakteryzuje się długimi prostymi i mocnymi dohamowaniami, co sprzyja rywalizacji na torze. Do tego, podobnie jak na otwierającym sezon Red Bull Ringu, kierowcy będą mieli do dyspozycji aż trzy strefy DRS. To wszystko sprawia, że w niedzielę prawdopodobnie będziemy świadkami wielu manewrów wyprzedzania, co znajduje potwierdzenie w wyścigach z poprzednich lat.
Z torem można się zapoznać dzięki onboardowi z samochodu Charlesa Leclerca podczas kwalifikacji w 2019 roku.
GP Bahrajnu dwukrotnie było rundą otwierającą sezon F1. Inauguracyjne wyścigi odbyły się tutaj w 2006 i 2010 roku.
Rekordzistą toru pod względem zwycięstw jest Sebastian Vettel. Niemiec zwyciężył na torze Sakhir czterokrotnie.
Walka w środku stawki wkracza w decydującą fazę
18 punktów – tylko tyle dzieli zajmujące trzecie miejsce w klasyfikacji konstruktorów Racing Point od piątego Renault. Tak zaciekłej walki o prymat w środku stawki nie obserwowaliśmy od dawna. Dlatego każdy dobry rezultat punktowy w ostatnich trzech wyścigach będzie dla Racing Point, McLarena, Renault, a także zajmującego szóste miejsce Ferrari na wagę złota. I to dosłownie, ponieważ walka nie toczy się tylko o prestiż, ale o miliony dolarów wynagrodzenia od Liberty Media.
Tor w Bahrajnie powinien wyjątkowo sprzyjać Renault. Bolidy francuskiego koncernu udowadniały w tym sezonie, że tam gdzie liczy się moc silnika i niski docisk aerodynamiczny przewodzą w środku stawki. Na dobry wynik szczególnie liczy Daniel Ricciardo, który nie ukończył dwóch ostatnich wyścigów w Bahrajnie z powodu awarii.
– Sakhir jest niezłym torem. Zawsze czerpałem przyjemność z ścigania się tutaj, a nocne wyścigi to sporo frajdy dla wszystkich. Jest tu kilka dobrych miejsc do wyprzedzania, szczególnie w 1. zakręcie, który jest prawdopodobnie najlepszym miejscem na atak. […] Czuję, że zrobiliśmy spory postęp [jako zespół – przyp. red.] od ostatniej wizyty tutaj, więc liczę na dobry wynik. Do tego mamy niewyrównane rachunki z ostatniego sezonu, więc jestem naprawdę zmotywowany – skomentował Australijczyk podczas czwartkowych wywiadów.
Niewyrównane rachunki ma również Charles Leclerc, którego awaria cylindra pozbawiła w ubiegłym sezonie niemal pewnego zwycięstwa podczas GP Bahrajnu. O sporą zdobycz punktową będzie mu jednak znacznie trudniej niż innym. Choć dobry wynik Ferrari w GP Turcji na nowo rozpalił oczekiwania Tifosi to ekipę z Maranello czeka wyjątkowo trudna przeprawa podczas najbliższych dwóch weekendów. Tor w Bahrajnie podobnie jak Spa, czy Monza powinien obnażyć braki mocy we włoskiej jednostce napędowej. Chyba, że podobnie jak w Stambule na korzyść Ferrari zagra pogoda.
Deszcz? Na pustyni???
Ku zaskoczeniu wielu, prognozy pogody jasno sugerują, że w sobotę i niedzielę możemy być świadkami opadów deszczu na torze. Nie jest to niespotykane zjawisko na półwyspie Arabskim, ale z pewnością dość rzadkie. Ostatnio taka sytuacja przydarzyła się Formule 1 podczas zeszłorocznych testów po GP Bahrajnu. Co ciekawe, zespoły nie miały wtedy nawet opon deszczowych, więc przez kilka godzin nikt nie wyjechał na tor. Tym razem nie grozi nam taki scenariusz, ponieważ ekipy mają standardowy przydział opon przejściowych i deszczowych na każdy wyścig.
Nawet jeśli popada to raczej nie będziemy świadkami powtórki z GP Turcji. W Bahrajnie nawet pod koniec roku temperatury oscylują w granicach 26 – 30 °C. Przez Sakhir musiałaby przejść prawdziwa ulewa, aby tor błyskawicznie nie przeschnął.
Co ważne, wyścig o GP Bahrajnu nigdy nie znajdował się tak późno w kalendarzu. W porównaniu do standardowej, marcowo-kwietniowej daty, ciemno zacznie robić się znacznie wcześniej, a to wpłynie na temperaturę toru, która powinna być nieco niższa niż zazwyczaj. Między innymi z tego powodu Pirelli zdecydowało się wybrać o jeden stopień miększe mieszanki opon niż w zeszłym sezonie.
GP Bahrajnu: Robert Kubica wraca za kółko
Tor Sakhir został dobrze zapamiętany przez polskich kibiców. To właśnie tutaj, w 2006 roku Robert Kubica zadebiutował w oficjalnej sesji F1. Podczas pierwszego treningu do GP Bahrajnu, Polak przejechał 20 okrążeń i wykręcił najlepszy czas.
Dwa lata później, w Bahrajnie Kubica zdobył swoje pierwsze i jedyne pole position w F1. Polak wykorzystał błąd Felipe Massy i wyprzedził Brazylijczyka o 0.027 sekundy. Niestety, jeszcze przed pierwszym zakrętem niedzielnego wyścigu, Kubica stracił pozycję na rzecz kierowcy Ferrari. Dwa okrążenia później, wyprzedził go również teammate Massy – Kimi Raikkonen. W takiej też kolejności kierowcy zameldowali się na mecie.
W czwartek potwierdziły się medialne doniesienia i Robert Kubica ponownie wsiądzie do bolidu F1. Podczas pierwszego treningu do GP Bahrajnu, Polak zastąpi Kimiego Raikkonena w bolidzie Alfa Romeo Racing Orlen. Ma to być czwarty z pięciu zaplanowanych w tym sezonie występów krakowianina. Po raz ostatni w 2020 roku, Kubica prawdopodobnie weźmie udział w treningu do GP Abu Zabi.
Breaking news! 🗞️Robert Kubica is back behind the wheel in Bahrain this weekend!
The Pole will take over Kimi’s car for the first Friday session 📊 Read more 👉https://t.co/g1I6KfFmaw#BahrainGP #RK88 pic.twitter.com/65MLs9kSYa
— Alfa Romeo Racing ORLEN (@alfaromeoracing) November 26, 2020
Schumacher o krok od tytułu i Haasa?
Wraz z przyjazdem na Bliski Wschód, Formuła 2 wraca do kalendarza jako seria towarzysząca. Podczas dwóch weekendów w Bahrajnie, młodzi kierowcy rozstrzygną między sobą, kto zdobędzie mistrzostwo i superlicencję, która umożliwi im starty w F1.
Już w ten weekend tytuł mistrzowski może przypieczętować Mick Schumacher. Jeśli tego dokona, to nic nie stanie na przeszkodzie przed ogłoszeniem go jako kierowcy Haasa na przyszły sezon. Niemiec od dawna łączony jest z amerykańskim zespołem, który w ten sposób zacieśniłby swoją współpracę z Ferrari.
Jego kolegą z ekipy może zostać Nikita Mazepin. Rosjanin musi utrzymać 6. pozycję w klasyfikacji aby zdobyć superlicencję i stanowić poważnego kandydata do fotela w 2021 roku. Z pewnością, kartą przetargową w negocjacjach może być również budżet, który Mazepin wniesie do zespołu. Mógłby on rozwiązać problemy finansowe ekipy, która jak przyznał Guenther Steiner mocno ucierpiała w wyniku przełożonego startu sezonu.
Przed swoją szansą stanie również Yuki Tsunoda. Japończyk ma już za sobą pierwszy test w bolidzie F1 i jest przymierzany do fotela w AlphaTauri na przyszły sezon. Helmut Marko z dziecięcą szczerością przyznaje, że Daniił Kvyat jest na wylocie i wszystko wskazuje na to, że zastąpi go właśnie Tsunoda. Japończyk zajmuje aktualnie 3. miejsce w klasyfikacji kierowców F2.
