Connect with us

Czego szukasz?

MotoGP

Miller i Mir na ścieżce wojennej. Niebezpieczna sytuacja podczas GP Dohy

Podczas wyścigu o GP Dohy MotoGP doszło do bardzo niebezpiecznej sytuacji pomiędzy Jackiem Millerem a aktualnym mistrzem świata Joanem Mirem. Obaj zawodnicy jedynie cudem nie zakończyli rywalizacji na poboczu.

Jack Miller GP Dohy 2021
Fot. MotoGP.com / Jack Miller

W szesnastym zakręcie, na dziewięć okrążeń przed metą, Miller i Mir walczyli ze sobą. Przy wyjściu na prostą Australijczyk uderzył w aktualnego mistrza świata, wyraźnie przekraczając limit toru. Na powtórkach widać, że Miller odwraca się, sprawdzając, gdzie znajduje się jego rywal, a następnie skręca w jego stronę.

Sprawą szybko zajęli się sędziowie, jednak po weryfikacji nagrań postanowili nie nakładać na zawodnika Ducati żadnej kary. Obaj motocykliści przedstawiają jednak zgoła odmienne relacje z tego wydarzenia.

Miller: To był incydent wyścigowy

Jack Miller po wyścigu o GP Dohy uznał, że jego manewr nie był celowy, a sama sytuacja to po prostu incydent wyścigowy. – Kontakt? Tak naprawdę były trzy. Jeden tu, jeden tam… Wszyscy widzieli, co się stało. Po tym wszystkim kontynuowaliśmy wyścig, więc nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Gdyby coś poszło nie tak, sędziowie daliby mi czarną flagę – wyjaśnił Australijczyk. – Takie są wyścigi. Mir pojechał za szeroko, a następnie zamknął mi powrót. Po tym kontakcie straciłem trzy sekundy, ale potem udało mi się wykonać cztery bardzo szybkie okrążenia.

ZOBACZ TAKŻE
GP Dohy: Pasjonująca walka Quartararo i debiutującego Martina | Analiza

Miller po kontakcie miał spore problemy z przedramieniem. – W pewnym momencie zacząłem walczyć ze zmianą kierunku. Miałem problemy z ręką, jakby moje ramię zostało unieruchomione. Na początku nie mogłem odpowiednio skręcić, a potem nie byłem w stanie hamować. Nie wiem, czy było to związane z torem, czy maszyną. W ciągu najbliższych dni muszę wykonać parę testów.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez Jack Miller (@jackmilleraus)

Mir: Uderzył we mnie celowo

Aktualny mistrz świata, Joan Mir z kolei wprost przyznał, że manewr Millera był celowy. – To było zamierzone. Wszystko zaczęło się w dziesiątym zakręcie. To było jedyne miejsce, w którym mogłem go wyprzedzić. Zająłem właściwą pozycję, a on zdecydował się pojechać szeroko. Doszło do kontaktu, wykonałem ryzykowny manewr, ale nie przekraczając limitów i od razu go przeprosiłem. W ostatnim zakręcie poszedłem szeroko i kiedy spojrzałem, Jack poruszał głową, jakby mnie zobaczył. Pojechałem tak szeroko, jak to tylko możliwe, a on podjechał do mnie. Mogliśmy mieć przez to wypadek na prostej, to było bardzo niebezpieczne.

Mir nie ukrywał, że ta sytuacja nie zostanie bez echa. – Mój zespół musi dowiedzieć się, czy ma możliwość odwołania. Uważam, że Jack przekroczył granice. Jeśli zrobił to celowo, a tak mi się wydaje, zasługuje na karę. To nie był przypadek. Miller nie okazał szacunku.

5/5 (liczba głosów: 1)
\
Reklama