Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Byrne atakuje Dennisa. “Potrafił powiedzieć do kierowcy sp*******j”

Tommy Byrne jest wielkim niespełnionym talentem. Niemalże od zera w 4 lata znalazł się w Formule 1. Niestety epizod w królowej sportów motorowych nie należał do udanych. Irlandczyk po latach podktrzymuje krytykę wobec Rona Dennisa za to, że już dawno temu manipulował kierowcami i psuł im kariery.

Opublikowano

w dniu

Tommy Byrne 1982 test
Fot. Twitter

Tommy Byrne jest cięty na Rona Dennisa

To wszystko za sprawą sytuacji z 1982 roku. Byrne został zaproszony na test bolidu McLarena na torze Brands Hatch. W czasie testu doszło do sabotażu i Irlandczyk nie dysponował pełną mocą. Mimo że zdołał wykręcić dobry czas, to test był jego łabędzim śpiewem w Formule 1. Dodatkowo ktoś celowo dodał pół sekundy do czasu kierowcy. Kierowca dowiedział się o tym po fakcie, od jednego z ówczesnych mechaników ekipy McLarena. Choć nie wiadomo, kto faktycznie stał za tym sabotażem, to Ron Dennis wyraźnie ma coś na sumieniu, gdyż unika tematu. 

Irlandczyk regularnie opowiada historię o wydarzeniach z 1982 roku, a także często dzieli się swoimi spostrzeżeniami. Niedawno serwis FormulaSpy odświeżył rozmowę z Byrne. Kierowca, którego obawiał się sam Ayrton Senna nie bał się skrytykować Rona Dennisa.

ZOBACZ TAKŻE
Dostawcy opon w F1 na przestrzeni lat. Kto je dostarczał przed Pirelli?

– Żaden z tych facetów nie dbał o swoich kierowców. Kierowca jest ostatni, chyba że jest to ktoś taki jak Senna. Zrujnowali karierę Kevina [Magnussena – przyp. red.], nawet jeśli wciąż ściga się na poziomie. Jest świetnym kierowcą, ale możemy go już nigdy nie zobaczyć w F1.  Perez jest także super kierowcą, a wiemy co było. Kiedy Ron Dennis z tobą zakończy współpracę, powie ci tylko, żebyś sp*******ł – powiedział Tommy Byrne.

Niedoszły zawodnik McLarena współczuje też innym kierowcom

63-latek poruszył też kwestię, dlaczego McLaren – w tym ich sponsor Marloboro i Dennis – nie chcieli go zakontraktować.

– Byłem trochę zarozumiały, może nie tak bardzo, jak się wydaje w filmie [Crash and Burn – produkcja opowiada o burzliwej karierze Irlandczyka, przyp. red.], ale dużo żartowałem. Wiedziałem, jak dobry jestem i mogłem to poprzeć – dostałem się do Formuły 1 w cztery lata od rozpoczęcia swojej kariery, przez to jaki byłem. Sporo ludzi mnie polubiło i tak się tam dostałem. Kiedy tam dotarłem, to może właśnie ta postawa mogła mieć wpływ na to co się wydarzyło.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama