Ekscytujący start i niewiele więcej
Pierwszy w historii sprint wzbudził mieszane uczucia. Najważniejsza walka rozegrała się już na starcie, gdy Max Verstappen fenomenalnie ruszył z miejsca wykorzystując nienajlepszy start Lewisa Hamiltona. Przez następne 17 okrążeń, Holender utrzymywał bezpieczną przewagę i nie pozwolił dojechać do siebie Hamiltonowi. Duża w tym rola opon, które już w okolicach 12 kółka zaczęły się „sypać” w bolidach obu kierowców. Widoczne gołym okiem pęcherze uniemożliwiły siedmiokrotnemu mistrzowi świata na walkę z Verstappenem i to kierowca Red Bulla ustawi się jutro na pole position do GP Wielkiej Brytanii.
Nie powiodła się także zagrywa strategiczna Mercedesa. Valtteri Bottas ruszył do sprintu na miękkiej mieszance (w odróżnieniu do Verstappena i Hamiltona, którzy startowali na oponie pośredniej – przyp. red.). Stratedzy ekipy z Brackley prawdopodobnie zakładali, że Fin zdoła wykorzystać przewagę opon i szybko wyprzedzi Holendra tworząc bezpieczny bufor między nim, a Hamiltonem. Cały plan spalił na panewce z powodu wyżej wymienionego, atomowego startu Verstappena.
Wielkim pechowcem sprintu okazał się być Sergio Perez. Na 5 okrążeniu, jadąc za Norrisem, Meksykanin stracił docisk przy wyjściu na prostą Hangar i zaliczył niebezpieczny obrót. Perez co prawda nie uderzył w bandę, ale zanim zdołał wrócić na tor objechali go wszyscy poza Nikitą Mazepinem. Co więcej, spin kompletnie zniszczył opony w bolidzie Pereza, przez co nie był w stanie przez cały dystans sprintu nawiązać walki z jadącym na 17. miejscu Nicholasem Latifim. Na koniec, Red Bull podjął jeszcze decyzję o przedwczesnym zakończeniu wyścigu swojego kierowcy, ściągając go do garażu. Tym samym, Checo wystartuje do jutrzejszego wyścigu z ostatniej pozycji, zostawiając Maxa Verstappena na pastwę kierowców Mercedesa.
GP Wielkiej Brytanii: Fenomenalny sprint Alonso
Najwięcej emocji w sprincie dostarczył kibicom Fernando Alonso. Doświadczony Hiszpan założył na start miękkie opony i wykorzystał ich przewagę w stu procentach. Podobnie jak Verstappen, Alonso rewelacyjnie ruszył z miejsca oraz przejechał kapitalne pierwsze kółko. Brawurowa jazda kierowcy Alpine pozwoliła mu wskoczyć na 5. miejsce.
He’s pretty good at these race starts, isn’t he? 🚀@alo_oficial absolutely aces it at lights out in the F1 Sprint #BritishGP 🇬🇧 #F1 pic.twitter.com/RpA4JnDr1v
— Formula 1 (@F1) July 17, 2021
Później, pomimo odważnych manewrów i ryzykownego zygzakowania na prostych, Alonso nie był w stanie zatrzymać dysponujących lepszym tempem kierowców McLarena i spadł na 7. pozycję. Pod koniec, dwukrotnego mistrza świata próbował podgryzać także Sebastian Vettel, jednak Niemiec nie znalazł sposobu na Nando i wystartuje do jutrzejszego wyścigu zza pleców kierowcy Alpine.
Fenomenalną jazdą popisał się także Carlos Sainz. Krajan Alonso miał mniej szczęścia na starcie, ponieważ w zakręcie Woodcote zetknął się z Georgem Russellem (incydent ten będzie rozpatrywany przez sędziów po sprincie, możliwa jest więc kara dla Brytyjczyka – przyp. red.). W wyniku kontaktu, Hiszpan spadł na 18. miejsce i regularnie odrabiał straty, co potwierdziło przypuszczenia o dobrym tempie wyścigowym Ferrari. Ostatecznie, Sainz wystartuje do jutrzejszego wyścigu z 11. pola.
Co przed nami? Czy Hamilton przeprowadzi kontratak?
Jutro, o godz. 16:00 polskiego czasu, kierowcy ruszą do wyścigu o GP Wielkiej Brytanii. Faworytem zmagań jest Max Verstappen, który w dzisiejszym sprincie potwierdził dobre tempo Red Bulla. Mercedes ma jednak sporą przewagę strategiczną. Osamotniony w czołówce Holender będzie wystawiony na ataki i zagrywki Hamiltona i Bottasa, co na mecie może przynieść zwycięstwo któremuś z kierowców Toto Wolffa.
Pasjonująco zapowiada się wyścig Sergio Pereza, który z pewnością będzie chciał odrobić straty. Tor w Silverstone nie sprzyja jednak ciągłemu naciskaniu, co może bardzo utrudnić jutrzejszą jazdę Meksykanina. Jeżeli w trakcie wyścigu nie dojdzie do niespodzianek i nieprzewidywalnych sytuacji, wątpliwe jest, że Checo zdoła dogonić czołówkę.
Choć z jednoznaczną oceną sprintów obiecałem wstrzymać się do rundy we Włoszech, nie sposób nie wspomnieć o największej bolączce, którą można było zauważyć już po fladze w biało-czarną szachownicę. Taki układ weekendu wypacza niedzielny wyścig ze sporej dawki emocji i nieprzewidywalności. Po 100 kilometrach sprintu można już jednoznacznie wskazać, kto jakim tempem dysponuje, jak zachowują się opony oraz jaki jest ogólny układ stawki na danym torze. Kolejną bolączką wydaje się pragmatyczne podejście większości zespołów, które stroniły od ryzyka, ponieważ realne punkty mogą zdobyć dopiero jutro. A przypadek Sergio Pereza tylko potwierdza to, że ryzyko w sprincie jest mało opłacalne. Jeżeli więc Liberty Media i FIA nie znajdą rozwiązania tych problemów, trudno sobie wyobrazić dalszą przyszłość sprintów w Formule 1.
Wyniki sprintu do GP Wielkiej Brytanii
