Nasze profile w mediach społecznościowych

IndyCar

Romain Grosjean: Dzieci powinny marzyć o jeździe w IndyCar, nie w F1

Romain Grosjean postanowił wypowiedzieć się na temat rywalizacji w serii IndyCar. Słowa Francuza z pewnością nie spodobają się fanom Formuły 1.

Opublikowano

w dniu

Romain Grosjen IndyCar podium
Fot. IndyCar

Romain Grosjean w Formule 1 zadebiutował w połowie sezonu 2009. Niedoświadczony Francuz nie zdołał jednak ani razu zapunktować. W efekcie kierowca z kraju nad Loary do królowej sportów motorowych wrócił dopiero w 2012 roku w barwach zespołu Lotus. W barwach ekipy z Enstone zawodnik zdołał 10-krotnie stanąć na podium, lecz ani razu nie zdołał wygrać wyścigu. Grosjean następnie na sezon 2016 przeniósł się zespołu Haas, gdzie po poważnym wypadku w Bahrajnie w 2020 roku zakończył karierę w F1. Wtedy sam zainteresowany postanowił ruszyć na podbój amerykańskiej serii IndyCar. 

„Tu po prostu cieszysz się jazdą”

Do tej pory w sezonie 2021 Francuz zdołał 3-krotnie stanąć na podium w wyścigu serii IndyCar. Fanom w szczególności w pamięci zapisała się jego niesamowita jazda na torze Laguna Seca. Były kierowca F1 dokonał wtedy aż 27 manewrów wyprzedzania, dzięki czemu zajął miejsce na najniższym stopniu podium. 

Po zawodach Grosjean udzielił wywiadu stronie thedrive.com.

Miałem niesamowitą karierę, chociaż ostatnie lata były niezwykle frustrujące. Wiedziałem, że umiem jeździć, ale nie mogłem tego pokazać. Rywalizując gdzieś, gdzie mogę walczyć z przodu, gdzie mam inżyniera, który mówi mi: „jesteś najszybszym samochodem na torze, prowadzisz w wyścigu”, to wszystko sprawiło że się odrodziłem. Rozumiem, że wiele dzieciaków chce dostać się do Formuły 1. Jeśli jednak w każdy weekend mają być z tyłu stawki, myślę, że lepiej by było jakby myśleli o wyścigach tutaj [IndyCar – przyp. red.]. Tu jest swoboda prowadzenia samochodu w taki sposób, w jaki go lubisz.

– Tu nie musisz zajmować się trybem ładowania, trybami gromadzenia i wydawania energii, temperaturą opon, dokładnym oknem pi-stopu, i tak dalej, i tak dalej. Po prostu prowadzisz bolid, wyjeżdżasz z alei serwisowej, a następnie pokonujesz każde okrążenie. Możliwość czerpania radości z każdego okrążenia, które tutaj robimy, cieszenia się tym, że możesz być konkurencyjny w każdym zespole, sprawia iż ​​atmosfera w padoku, oczywiście przy wsparciu fanów jest niesamowita! To mi się po prostu bardzo podoba – dodał.

Młoda gwardia już teraz atakuje IndyCar

Słowa Francuza z pewnością wywołają burzę. Od wielu lat trwa bowiem spór o faktyczny poziom rywalizacji w serii IndyCar. Jedni uważają, że jest wysoki a inni że niski. Faktem jest jednak statystyka mówiąca o tym, iż od 1996 roku (wtedy powstała seria IndyCar w formie jaką znamy teraz) żaden były kierowca F1 nie został mistrzem w tych mistrzostwach. Dodatkowo w amerykańskiej serii w ostatnich latach wielokrotnie walka o tytuł mistrza serii trwała do ostatniego wyścigu sezonu. Od 2010 roku (włącznie) mieliśmy taką sytuację w latach 2010, 2011, 2012, 2013, 2015, 2017, 2019, 2020 i podczas aktualnie trwającej kampanii. Z kolei w podobnym okresie czasu w F1, walka o tytuł mistrza świata trwała do końca w sezonach 2010, 2012, 2014 i 2016.  Pod tym aspektem widać, w której serii rywalizacja jest bardziej wyrównana.

ZOBACZ TAKŻE
Historia IndyCar - Akt IV - IRL: Jak formowała się obecna seria IndyCar?

Dodatkowo w ostatnich latach sporo młodych zawodników takich jak Patricio O’Ward, Callum Ilott czy Christian Lundgaard zainteresowało się rywalizacją właśnie za oceanem. Młodzi kierowcy decydują się na taki ruch głównie ze względów finansowych. Aby ścigać się w F1 trzeba wnieść wielomilionowe budżety, które po prostu przerastają ich finansowe możliwości. W IndyCar kwota jaką trzeba zapłacić za ściganie się jest kilkadziesiąt razy mniejsza niż w F1. Ten czynnik decyduje, iż młoda gwardia coraz częściej już teraz myśli o startach za oceanem. 

4.7/5 (liczba głosów: 6)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama