Głosy rozsądku
Zdania na temat sprintów kwalifikacyjnych są delikatnie rzecz ujmując – podzielone. Po dość obiecującym widowisku na Silverstone, fani mogli obserwować rozczarowujące zmagania na Monzy. W tym sezonie, sprint pojawi się jeszcze w trakcie GP Sao Paulo, po którym zapadnie ostateczna decyzja, co do ich przyszłości.
Zapytany o opinię na temat sprintów kwalifikacyjnych, szef Astona Martina – Otmar Szafnauer stwierdził, że głos w tej sprawie powinien zostać oddany kibicom.
– Przed nami jeszcze jeden sprint w Brazylii i dopiero wtedy, po zobaczeniu ich na trzech różnych torach będzie można podjąć decyzję. Pytaniem jest jednak, czy ten format weekendu nie kłóci się nieco z tradycją sobotnich kwalifikacji. Myślę, że jedynym rozwiązaniem „fair” byłoby pozostawienie tej decyzji kibicom. Może można by było przeprowadzić wśród nich ankietę, zarówno dla tych, którzy są na torze, jak i w domu? (…) Powinniśmy posłuchać fanów i jeśli im się ten pomysł podoba to powinniśmy rozgrywać większą liczbę sprintów – stwierdził Szafnauer.
Amerykanin podziela również zdanie kibiców, zarzucających sprintom niewielką liczbę manewrów wyprzedzania.
– Z pewnością dobrze by było, gdybyśmy w sobotę widzieli więcej wyprzedzania na torze. Dotychczas wyglądało to marnie i kierowcy dojeżdżali do mety sprintu niemalże w takiej samej kolejności jak na starcie – podsumował szef Astona Martina.
Podobne zdanie wyraził również obecny na konferencji szef AlphaTauri – Franz Tost.
– Oczywiście, że spodziewaliśmy się więcej wyprzedzania. W przyszłym roku może się to jednak zmienić ze względu na nowe regulacje techniczne. Mimo to pozytywnie oceniam taki format weekendu. (…) Jedynym problemem, którym dostrzegam jest tylko jedna sesja treningowa. To utrudnia sprawę debiutantom. Ale tak jak powiedział Otmar, musimy poczekać do Sao Paulo. (…) Potem powinniśmy zapytać o zdanie fanów i razem podjąć decyzję na 2022 rok – dodał Austriak.
„Mydlenie oczu” w wykonaniu Domenicaliego
Wydaje się jednak, że wbrew słowom Tosta, decyzja została już podjęta. W ostatnich wywiadach, szef F1 – Stefano Domenicali ogłosił, że format sprinterski jest „wielkim sukcesem”. Włoch dodał, że chciałby, aby w przyszłym roku aż 1/3 wyścigów odbywała się w tej formie. To wszystko w obliczu krytyki fanów, którzy w większości, albo są zdecydowanymi przeciwnikami sprintów, albo mają mieszane odczucia.
Wygląda na to, że los sprintów kwalifikacyjnych jest przesądzony. Szczególnie zadowoleni z ich organizacji są sponsorzy. W tradycyjnym formacie weekendu, piątek nie cieszy się dużą frekwencją przed telewizorami, a co za tym idzie ekwiwalent reklamowy w ten dzień jest mniejszy. W przypadku formatu sprinterskiego, przez cały weekend oglądalność F1 jest znacznie większa. Wydaje się więc, że po raz kolejny w historii F1 zwycięży nie rozsądek, a chłodna kalkulacja.