Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

GP Stanów Zjednoczonych: Nie taki Dziki Zachód | Zapowiedź

W ten weekend, po raz pierwszy od niemal dwóch lat, Formuła 1 zagości na innym kontynencie niż Europa i Azja. Tegoroczne GP Stanów Zjednoczonych zapowiada się na prawdziwe święto motorsportu i ostateczny dowód na szczere zainteresowanie Amerykanów najpopularniejszą serią wyścigową świata. A to wszystko w cieniu najbardziej zaciętej rywalizacji o mistrzostwo od lat.

Opublikowano

w dniu

Fot. Mercedes-AMG Petronas Motorsport F1 Team

Zawiłe dzieje F1 za oceanem

Motorsport związany jest ze Stanami Zjednoczonymi niemal od początku swojego istnienia. Wystarczy wspomnieć rozgrywany od 1911 roku wyścig Indianapolis 500. Jego dzieje są również związane z początkami samej F1, gdyż runda ta znajdowała się w kalendarzu królowej motorsportu w latach 1950-1960. Jednak w tamtych czasach, niewielu kierowców ścigających się na co dzień w Europie decydowało się w niej startować. Wyjątkiem jest Alberto Ascari, który wziął udział w Indy 500 w 1952 roku. Włoch nie ukończył jednak zmagań w USA, co nie przeszkodziło mu zdominować reszty sezonu F1 i sięgnąć po swoje pierwsze mistrzostwo.

ZOBACZ TAKŻE
Dlaczego Liberty Media potrzebuje Coltona Hertę w F1?

O pierwszym, właściwym GP USA można mówić od 1959 roku, gdy królowa motorsportu zadebiutowała na Sebring. Później, F1 gościła również na Riverside (1960), Watkins Glen (1961-1980), Phoenix (1989-1991) oraz Indianapolis (2000-2007). Przerwy w rozgrywaniu GP USA nie oznaczają jednak, że królowa motorsportu nie ścigała się wtedy w Stanach Zjednoczonych. Kierowcy rywalizowali w tym czasie również w Long Beach (1976-1983), Las Vegas (1981-1982), Dallas (1984) oraz Detroit (1982-1988).

Przerwa w organizacji wyścigów F1 po 2007 roku była bardzo problematyczna dla władz sportu. Bernie Ecclestone zdawał sobie sprawę z potencjału jaki niesie amerykański rynek oraz strat, jakie ponosi królowa motorsportu z powodu braku wyścigu w Stanach Zjednoczonych. Podobne odczucia mieli amerykańscy inwestorzy – Tavo Hellmund, Bobby Epstein i Red McCombs. W związku z tym postanowili wybudować zupełnie nowy tor, który stałby się domem nie tylko dla królowej motorsportu, ale wszystkich najważniejszych serii wyścigowych świata. Pomimo licznych i burzliwych konfliktów na linii inwestorzy – Ecclestone, we wrześniu 2012 roku udało się otworzyć położony w Teksasie Circuit of the Americas, za sprawą którego dwa miesiące później F1 wróciła za ocean.

Circuit of the Americas, czyli wszystko co najlepsze na świecie

Choć projekt obiektu COTA przypisywany jest Hermannowi Tilke, jego pomysłodawcą jest Tavo Hellmund. Jak głoszą plotki, amerykański inwestor narysował go na serwetce, w trakcie spotkania biznesowego w 2007 roku. Tilke wyłącznie dopracował finalny kształt obiektu, czerpiącego wzorce z powszechnie lubianych i kultowych zakrętów innych torów wyścigowych świata.

Licząca 5,313 km długości nitka jest wyjątkowo zróżnicowana. Pierwszy, wznoszący się o niecałe 30 metrów w stosunku do prostej startowej zakręt wzorowany był na pierwszym zakręcie Red Bull Ringu. Dalej, zakręty 3-6 na słynnym Maggots-Becketts z Silverstone, 12-15 na Hockenheim, a sekcja zakrętów nr 16-18 na spektakularnej, wielowierzchołkowej „ósemce” z Istanbul Park. Dodatkowo, COTA charakteryzuje się długimi, ułatwiającymi wyprzedzanie prostymi. Szczególnie dobrymi punktami do ataku są dohamowania do zakrętów nr 1, 11, 12 i 20. To tam możemy się spodziewać najwięcej akcji w trakcie niedzielnego wyścigu.

ZOBACZ TAKŻE
Regulamin F1 2022 z "pułapkami"? James Key nie ma wątpliwości

To właśnie ze względu na swoją zróżnicowaną i wymagającą perfekcyjnego balansu samochodu nitkę, COTA jest bardzo lubiany przez kierowców. Mniejszy entuzjazm budzi jednak stan nawierzchni toru. Od lat, zawodnicy narzekają na wyjątkowo wyboisty asfalt bardzo obciążający zawieszenie i przysparzający wiele siniaków na ciele. To wszystko pomimo działań władz toru, które regularnie starają się naprawić ten stan rzeczy. Problemem jest jednak położenie COTA (na terenach zalewowych, a co za tym idzie grząskiej glebie) oraz teksańska pogoda. W drugim największym stanie USA lata są wyjątkowo upalne, a zimy bardzo mroźne, co źle wpływa na stan nawierzchni.

Problem ten był wyjątkowo zauważalny w trakcie niedawnego GP USA MotoGP i wszystko wskazuje na to, że podobne przygody czekają w ten weekend kierowców i zespoły F1.

Strategiczne szaleństwo?

Fot. Pirelli Motorsport / Twitter

W związku z charakterystyką amerykańskiego toru, Pirelli przywiezie w ten weekend najbardziej uniwersalny zestaw mieszanek – od C4 do C2. Niewykluczone, że to otworzy przed nami szansę na spektakularne widowisko. Prawdopodobne jest bowiem zróżnicowanie strategiczne, zakładające przejazd zarówno na jeden, jak i na dwa pit stopy. To powinno bardzo zamieszać w stawce i otworzyć przed zespołami możliwości nietypowego rozegrania wyścigu. COTA sprzyja agresywnym strategiom ze względu na możliwość łatwego wyprzedzania rywali, a długa nitka minimalizuje ryzyko utknięcia w tłoku po wyjeździe z pit lane.

ZOBACZ TAKŻE
Jak Mercedes nieustannie goni Red Bulla? | Technologia F1

Kolejnym istotnym czynnikiem mającym wpływ na rywalizację o GP USA będzie pogoda. Wszystkie sesje powinny rozegrać się w słonecznych i upalnych warunkach. Sięgająca 30 °C temperatura brzmi jak gotowy przepis na problemy z przegrzewającymi się oponami. Takie warunki tym bardziej będą sprzyjać strategiom zakładającym więcej niż jeden postój.

Bitwa na terytorium Mercedesa

Obserwowany w ostatnich wyścigach wzrost formy Mercedesa może martwić fanów Maxa Verstappena. Zespół z Brackley poczynił wymierne postępy w swojej jednostce napędowej, co sympatyków Red Bulla nie napawa optymizmem na końcówkę sezonu. Mimo, iż wszystko wskazuje na to, że Mercedes jest murowanym faworytem w GP USA, nie należy skreślać Verstappena przedwcześnie.

Przede wszystkim, warto zauważyć, że Holender świetnie spisywał się dotychczas w Austin. Szczególne brawa należą mu się za występ w 2018 roku. Verstappen startował dopiero z 18. miejsca ze względu na karę cofnięcia. Mimo to dojechał do mety jako drugi, przegrywając w Kimim Raikkonenem o jedynie sekundę. Podobnie wyglądał wyścig kierowcy Red Bulla w 2017 roku. Również po karze cofnięcia, Verstappen z 16. pola przebił się na trzecie miejsce, a podium pozbawiła go dość absurdalna kara za rzekome wyprzedzanie poza torem. Holender czuje się więc na amerykańskim obiekcie jak przysłowiowa „ryba w wodzie”. Tylko, czy to wystarczy, by powstrzymać Lewisa Hamiltona i Vallteriego Bottasa?

  Max Verstappen zwycięzcą wyścigu o GP USA F1 2021 – 2,35
Kurs z 21.10.2021 18:00. Kursy mogą ulec zmianie.

 

W tegorocznym GP USA wyjątkowo istotna może okazać się rola drugich kierowców. Przewidywane zróżnicowanie strategiczne, będzie otwierało możliwości na podcięcia. Chyba, że uniemożliwi to pozycja na torze Valtteriego Bottasa i Sergio Pereza. To właśnie zabezpieczanie tyłów będzie kluczowe w osiągnięciu zwycięstwa na COTA.

Jeżeli podobnie jak w Turcji, Sergio Perez będzie trzymał się czołówki od samego początku to mimo przewagi, Mercedes będzie miał ciężki orzech do zgryzienia. Chyba, że ich tempo okaże się znacząco lepsze od Red Bulla. To również prawdopodobny scenariusz, gdyż liczne i długie proste w Austin będą działały na ich korzyść. Więcej na pewno będzie można wywnioskować po piątkowych treningach.

McLaren odjedzie Ferrari?

Po ostatnich dwóch niezbyt udanych wyścigach, McLaren ma wszystko by zdominować środek stawki w USA. COTA wydaje się być miejscem wręcz skrojonym dla bolidów zespołu z Woking. Dla Ferrari – wręcz przeciwnie.

Trudno wskazać miejsce na torze, w którym Scuderia mogłaby powalczyć z brytyjskim zespołem. Mimo swojego zróżnicowania, nitka toru w Austin premiuje przede wszystkim moc silnika. Przewaga, jaką McLaren powinien uzyskać w 1. i 2. sektorze powinna być nie do odrobienia dla Ferrari w wolniejszym 3. sektorze.

  Daniel Ricciardo przed Lando Norrisem w wyścigu o GP USA F1 2021 – 2,80
Kurs z 21.10.2021 18:00. Kursy mogą ulec zmianie.

 

Swoich szans ekipa z Maranello może upatrywać jedynie w wyjątkowym pechu Lando Norrisa i Daniela Ricciardo, albo w zachowaniu opon. Ferrari wyjątkowo łagodnie obchodzi się z ogumieniem, co daje cień nadziei na przejechanie wyścigu na jeden pit stop. Taka strategia może pokrzyżować plany McLarena, jednak odbije się na ogólnym tempie wyścigowym. Czy to wystarczy, aby Leclerc i Sainz mieli szansę na solidną zdobycz punktową? Chyba tylko w przypadku wyjątkowego przebiegu wyścigu.

GP Stanów Zjednoczonych szansą na kolejny błysk Russella?

W sezonie 2021, George Russell przyzwyczaił już nas do momentów, gdy może zabłysnąć pomimo oczywistych braków bolidu Williamsa. GP USA powinno być dla młodego Brytyjczyka kolejną szansą na potwierdzenie swojego talentu.

Trudno znaleźć ogólną regułę, kiedy FW43B może się dobrze spisywać. Wyścig w Austin, jak żaden inny z pozostałych daje jednak nadzieję na zdobycz punktową dla Williamsa. Wszystko za sprawą silnika Mercedesa. Podobnie jak w przypadku McLarena, na rzecz zespołu z Grove będą działać liczne proste. Wysokie prędkości maksymalne powinny umożliwić Russellowi nie tylko wysoką pozycję w kwalifikacjach, ale także przyzwoity wyścig. Oczywiście, o ile Brytyjczyk nie przepadnie na starcie i będzie w stanie odnaleźć się na torze pełnym rywali.

  George Russell w TOP 10 GP USA F1 2021 – 3,00
Kurs z 21.10.2021 18:00. Kursy mogą ulec zmianie.

 

Z pewnością, korzystne dla Russella byłyby nieprzewidywalne zdarzenia w trakcie GP USA. O to jednak będzie wyjątkowo trudno. Szerokie, wyasfaltowane pobocza nie sprzyjają kolizjom i minimalizują ryzyko wyjazdu samochodu bezpieczeństwa. Mówi się jednak „oczekuj nieoczekiwanego” i tego z pewnością powinien sobie życzyć w Austin Russell i my, jako kibice F1.

Gdzie oglądać GP Stanów Zjednoczonych?

Pełny harmonogram i inne ważne informacje dotyczące GP USA znajdziecie we wpisie poniżej. Dawno już wszystkie sesje nie odbywały się wieczorem w naszej strefie czasowej. Dlatego tym bardziej zachęcam do dokładnego zapoznania się z dokładnymi godzinami rozpoczęcia wszystkich transmisji.

ZOBACZ TAKŻE
Gdzie oglądać GP Kataru F1 w Polsce? [transmisja, stream, live]

***

Artykuł zawiera reklamę legalnego, polskiego bukmachera. Zakłady bukmacherskie skierowane są oczywiście do osób pełnoletnich i nieodłącznie wiążą się z ryzykiem i możliwą utratą pieniędzy. Zawieranie zakładów na stronach internetowych spółek, które nie posiadają licencji Ministerstwa Finansów na zawieranie zakładów wzajemnych jest zabronione i grozi konsekwencjami prawnymi. BETFAN jest natomiast podmiotem legalnie oferującym zakłady wzajemne w Polsce. Robi to na podstawie decyzji z dnia 29 października 2018 r. wydanej przez Ministra Finansów (sygn. akt: PS4.6831.3.2018).

5/5 (liczba głosów: 1)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama