Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Team Penske i zapomniana próba podboju świata F1

Team Penske to prawdopodobnie najsłynniejszy amerykański zespół wyścigowy. Zawodnicy tego zespołu rywalizują bowiem w seriach takich jak NASCAR czy IndyCar. W latach 70. XX wieku ekipa ta próbowała podbić świat F1 i po pierwszych sukcesach postanowiono opuścić królową sportów motorowych w skutek kilku sytuacji.

Opublikowano

w dniu

Team Penske John Watson
Fot. Team Penske

Team Penske: Jak to wszystko się zaczęło?

Roger Penske założył zespół nazwany od swojego nazwiska w 1966 roku. Team Penske od tamtej pory z roku na rok stawało się coraz poważniejszym graczem w Ameryce. Zawodnicy reprezentujący tą ekipę bowiem zaczęli odnosić coraz większe sukcesy. Przykładowo w 1970 roku Mark Donohue zajął drugie miejsce w legendarnym wyścigu Indy 500. Tym samym ekipa w stosunkowo krótkim czasie stała się potęgą wyścigów amerykańskich. Penske w tym samym czasie myślał co mógłby zrobić, aby zbudować podobną otoczkę wokół jego zespołu nie tylko w USA, ale też na całym świecie. Po burzliwych namysłach postanowiono zainwestować w Formułę 1. 

Pierwszy start i od razu wielki sukces

Znany brytyjski kierowca wyścigowy David Hobbs powiedział kiedyś: Jeśli miałeś zamiar gdzieś wystartować prywatnie, Roger Penske był twoim sojusznikiem. Słowa te potwierdziły się w 1971 roku. Formuła 1 w tamtym sezonie pod koniec zawitała do Ameryki Północnej, aby rywalizować w Kanadzie i USA. Amerykanin uznał, iż to dobra okazja aby po raz pierwszy zaistnieć w świecie królowej sportów motorowych. W efekcie Penske zasponsorował McLarena i na liście zgłoszeń do obu wyścigów pojawił się twór o nazwie Penske-White Racing. Kierowcą, który reprezentował go w czasie GP Kanady został Mark Donohue. Zawodnik z Summit spisał się rewelacyjnie, gdyż zajął 3. miejsce. Tym samym stał się jednym z nielicznych kierowców, którzy w debiucie w F1 stanęli na podium.

Podczas Grand Prix USA na Watkins Glen zamierzano wystawić zarówno Donohue, jak i wspomnianego wyżej Hobbsa, ale konflikt w harmonogramie uniemożliwił świeżo upieczonemu podiumowiczowi udział w wyścigu. Brytyjczyk podczas tamtej gonitwy zajął 10. miejsce. Rezultaty te napawały optymizmem i Roger Penske postanowił dołączyć w bliskiej przyszłości wystawić własny zespół na pełen etat w Formule 1.

ZOBACZ TAKŻE
Najlepsze debiuty w F1: Kto stanął na podium w swoim pierwszym starcie?

Team Penske i wejście do królowej sportów motorowych

Amerykański zespół postanowił wystawić swoją własną konstrukcję po raz pierwszy w czasie GP Kanady 1974. W tym celu Roger Penske wykupił mały garaż w Wielkiej Brytanii. Zbudowanie bolidu F1, który pozwoliłby na walkę z rywalami wydawało się jednak bardzo trudne. W 1973 roku nad projektem bowiem pracowało zaledwie 7 osób. Mimo to po kilku miesiącach intensywnych prac światło dzienne ujrzał bolid Penske PC1. Maszynę po tym przewieziono do USA, aby Mark Donohue mógł ją przetestować i poprawić szwankujące elementy. 

ZOBACZ TAKŻE
Kask w F1: Co musi się stać, aby dotarł do kierowcy?

Amerykanin w 1973 roku zakończył karierę kierowcy wyścigowego. Głównym powodem jego decyzji był fakt, iż w wyniku komplikacji po wypadku w czasie wyścigu Indy 500 w 1973 roku, zmarł jego przyjaciel Swede Savage. Donohue z racji olbrzymiej wiedzy technicznej po zawieszeniu kasku na kołek, postanowił zostać inżynierem. „Captain nice” jak o nim mówiono, bardzo szybko zorientował się, iż Penske PC1 będzie sprawiał wiele problemów. Tym samym mieszkaniec Haddon postanowił wrócić za kierownicę. Po serii testów zdołano jednak rozwiązać problemy, a sam zainteresowany postanowił wznowić karierę. Dzięki sporemu zaufaniu jakim darzył go Roger Penske, Mark Donohue wystartował w obu północnoamerykańskich rundach Formuły 1 sezonu 1974.

Mark Donohue GP Kanady 1974

Fot. Team Penske / Mark Donohue w czasie GP Kanady 1974

W GP Kanady amerykański zawodnik zdołał zająć solidne 12. miejsce. Ukończenie wyścigu już samo w sobie zostało uznane za sukces. Wyścigu na torze Watkins Glen nie ukończył z powodu awarii tylnego zawieszenia po zakwalifikowaniu się na 14. miejscu. Mimo to „Captain nice” czuł, iż maszyna jak i zespół posiadają potencjał i tym samym zdecydował się na starty w Formule 1 w sezonie 1975.

Mieszane odczucia

Pomimo wielkiego zaplecza zarówno finansowego jak i technicznego, zespół Rogera Penske uchodził za małą ekipę. A to wszystko dlatego, iż przy bolidzie zaprojektowanym przez Geoffa Ferrisa pracowało zaledwie 5 lub 6 osób w zależności od weekendu wyścigowego. Sezon 1975 rozpoczął się od wyścigu w Argentynie. Donohue zdołał tam zająć 7. miejsce. W Brazylii na torze Interlagos kierowca z USA nie zdołał dojechać do mety z powodu problemów mechanicznych. Na ulicznych torach w Barcelonie i Monako zawodnik Team Penske nie ukończył rywalizacji z powodu wypadków. Po nieudanym wyścigu w Belgii na torze Zolder, doszło do przełamania w czasie GP Szwecji. Do wyścigu w Skandynawii Donohue  ruszał z 16. pola startowego. Na dystansie wyścigu wykonał kilka efektownych manewrów wyprzedzania i w efekcie wpadł na metę jako 5. zdobywając tym samym pierwsze punkty dla zespołu Penske w historii.

Po kolejnym nieukończonym wyścigu we Francji szefostwo ekipy postanowiło dokonać gruntownych zmian. Tym samym porzucono bolid Penske PC1, który wymieniono na model March 751. Efekty były widoczne od razu. Na torze Silverstone Amerykanin zdołał ukończyć wyścig jako 5. W Niemczech musiał wycofać się z powodu przebitej opony. Był to ostatni wyścig w jego życiu. 

Team Penske dotknęła tragedia

W niedzielny poranek przed GP Austrii 1975 odbywała się sesja rozgrzewkowa. W jej trakcie doszło do tragedii. Podczas dojeżdżania do pierwszego zakrętu, w bolidzie Marka Donouhe doszło do przebicia opony. Amerykanin wystrzelił w powietrze, przekoziołkował i wleciał w słup reklamowy. W czasie zdarzenia zginął jeden marshall, a drugi został poważnie ranny. Sam zawodnik zdołał jednak wyjść z rumowiska o własnych siłach i poza minimalnym bólem głowy czuł się dobrze. Tak mu się tylko wydawało. 2 dni później do USA dotarła wiadomość, iż kierowca zmarł. Bezpośrednią przyczyną śmierci zawodnika był krwotok wewnętrzny w mózgu.

Donouhe prawdopodobnie niefortunnie uderzył w głową w słupek trzymający siatkę, lub w ten trzymający bandę. To uderzenie okazało się śmiertelne. W chwili śmierci miał 38 lat. Zespół po stracie genialnego kierowcy i inżyniera w jednym postanowił wystartować w dalszej części sezonu tylko i wyłącznie w GP USA. Ekipa na tamten wyścig zatrudniła Johna Watsona. Kierowca z Belfastu zakwalifikował się na 12. miejscu w nowym bolidzie PC3, ale problemy mechaniczne zmusiły go do jazdy na PC1 i startu z tyłu stawki. Mimo to wyścig zdołał ukończyć na 9. pozycji. 

ZOBACZ TAKŻE
GP Austrii 1975: Sensacyjny triumf Brambilli w cieniu wypadków i tragedii

Po kilku latach mechaników zespołu Karl Kainhofer tak wypowiadał się o sezonie 1975. – W tamtym roku na wyścigi jeździło tylko pięć osób. Był Mark, Heinz i trzech z nas, którzy pracowali nad samochodem. To wszystko. Cały zespół F1 składał się z pięciu gości. Geoff Ferris przyjeżdżał na niektóre wyścigi, ale pracował głównie w warsztacie.

Nowy sezon

Roger Penske na sezon 1976 postanowił zatrudnić Johna Watsona. Zawodnik z Belfastu do dyspozycji dostał bolid PC3. Inauguracja sezonu nastąpiła w Brazylii. Po całkiem udanych kwalifikacjach, kierowca musiał wycofać się z wyścigu już na 2. okrążeniu po awarii układu paliwowego. O wiele szczęśliwszy zarówno dla niego jak i dla zespołu okazała się runda w RPA. W czasówce Watson zajął fenomenalne 3. miejsce. W wyścigu nie zdołał co prawda obronić tej lokaty, lecz z Kyalami udało się wywieźć 2 punkty za zajęcie 5. lokaty. Long Beach i  Jarama nie okazały się dla niego szczęśliwe, gdyż w obu tych wyścigach nie dojechał do mety. 

Po 2. kolejnych występach bez zdobyczy punktowej, postanowiono dokonać zmian. W efekcie w GP Szwecji zespół Penske wystawił bolid Penke PC4. Watson od początku weekendu w Skandynawii miał problemy. W kwalifikacjach zajął bowiem odległe 17. miejsce. Z wyścigu odpadł z kolei na 1. okrążeniu po wypadku. Przed kolejnym wyścigiem Roger Penske postanowił dokonać zmian w swojej konstrukcji. Nikt jednak nie spodziewał się aż tak wielkiego progresu, jaki miał nastąpić. W GP Francji Watson bowiem po raz pierwszy w sezonie stanął na podium zajmując 3. trzecie. W Wielkiej Brytanii powtórzył ten rezultat. A to był dopiero przedsmak tego co miało wydarzyć się w GP Austrii.

„W końcu ktoś pokonał j******o Hunta”

Po tragicznych wydarzeniach z 1975 roku, Team Penske powracało w mieszanych nastrojach. Za cel postawiono sobie jednak godne uczczenie Marka Donohue. Kierowca z Belfastu w kwalifikacjach zajął fenomenalne 2. miejsce. Jak historia pokazała była to najlepsza sesja kwalifikacyjna w historii ekipy.

Start do wyścigu odbywał się na mokrej nawierzchni. Jeszcze przed pierwszym zakrętem Watson zdołał objąć prowadzenie wyprzedzając Hunta. Wkrótce potem wyprzedzili go Scheckter i Peterson, lecz kierowca z RPA wkrótce potem rozbił się. Skandynaw z kolei zaczął mieć problemy z silnikiem i tym samym zawodnik z Belfastu objął prowadzenie, którego nie oddał już do mety. Dla Team Penske była to zarówno pierwsza jak i ostatnia wygrana w F1. Co ciekawe to także ostatnie zwycięstwo jakiegokolwiek amerykańskiego zespołu w królowej sportów motorowych i nie zanosi się na to, aby Haas zdołał nawiązać do rezultatu z GP Austrii 1976.

ZOBACZ TAKŻE
GP Austrii 1976: Śmierć i pomszczenie zmarłego przyjaciela zwycięstwem

Warto dodać, iż zadowolony z wygranej Watsona zadowolony był Niki Lauda. Austriak, który kurował się po wypadku, któremu uległ w GP Niemiec powiedział: No! W końcu ktoś pokonał j******o Hunta!. To właśnie kierowca McLarena był bowiem jego największym rywalem w walce o tytuł mistrza świata w tamtym sezonie.

Team Penske F1 1976

Fot. Team Penske / Watson mknie po wygraną

Team Penske i zakończenie 1976 roku i nie tylko

W pozostałych wyścigach sezonu 1976, John Watson zdołał zapunktować tylko raz zajmując 6. miejsce w GP USA. Na koniec sezonu zawodnik z Belfastu zajął 7. miejsce z dorobkiem 20 punktów. Team Penske w mistrzostwach świata konstruktorów zajęło z kolei 5. miejsce. Ciekawe zdarzenie miało miejsce w czasie GP Holandii. Ekipa F&S Properties wynajęła bowiem od Penskego bolid PC3, aby lokalny bohater Boy Hayje mógł wziąć udział w swoim domowym wyścigu. Holender nie zdołał jednak ukończyć wyścigu.

Pod koniec sezonu  Team Penske popadło w wielkie kłopoty finansowe, kiedy główny sponsor First National City Bank rozwiązał umowę. Pomimo dobrych perspektyw, zespołowi nie udało się znaleźć nikogo kto zostałby sponsorem tytularnym na rok 1977 i Roger Penske postanowił skupić się bardziej na NASCAR i IndyCar. Co ciekawe bolidy Penske zarówno PC3 jak i PC4 sprzedano kilku ekipom w tym ATS, Hexagon i Interscope Racing, lecz zespoły te nie osiągnęły dzięki temu znaczących sukcesów.

Najwyższym miejscem, jakie udało się zająć w wyścigu używając tej maszyny to 6. lokata Jean-Pierre Jabouille w Long Beach. Był to już jednak łabędzi śpiew przygody Penske z F1. W ten oto sposób zakończył się epizod, który miał szansę przynieść wiele wspaniałych momentów, a zakończył się na 1 zwycięstwie i 2 innych miejscach na podium. Wielu obserwatorów do dziś dziwi się, dlaczego amerykański zespół nie osiągnął takich sukcesów jakich oczekiwano. W końcu jeżeli ktoś z zespołów z USA miał podbić świat F1, to mogła to zrobić tylko ekipa Penske. Może był to efekt śmierci Donohue? A może Roger Penske po prostu za mało inwestował w zespół? Odpowiedź na jedno z tych pytań znać może sam właściciel zespołu.

ZOBACZ TAKŻE
Zimbabwe w F1: Egzotyczne państwo z 6 kierowcami i... jednym podium

Artykuł zainspirowany publikacją strony roadandtrack.com.

4.3/5 (liczba głosów: 3)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama