Wszystko zaczęło się od znanego zdarzenia
W maju 2020 r. światem wstrząsnęła śmierć George’a Floyda spowodowana nieproporcjonalną interwencją policji. Niejako w odpowiedzi na to zdarzenie pojawił się ruch Black Lives Matter, a opinia publiczna zaczęła zwracać większą uwagę na aroganckie zachowania funkcjonariuszy organów ścigania i domagała się zmiany nastawienia. W tym kontekście warto wspomnieć chociażby Lewisa Hamiltona, który często i mocno wspiera te działania.
Do akcji przyłączyli się także politycy, w tym burmistrz San Francisco, London Breed. Dwa miesiące po śmierci Floyda ogłosił, że zmniejsza budżet Policji o 120 milionów dolarów. To oczywiście ogromna kwota, która odbiła się na jej działaniach. To działanie pokazało jasno kierunek rządów Breeda, ale jednocześnie zmniejszyło znaczenie policji i ograniczyło jej liczebność. Efekt? Przestępczość w San Francisco zaczęła rosnąć, co potwierdzają dane. W tym roku odnotowano bowiem o 32% więcej włamań niż w analogicznym okresie zeszłego roku.
Policja ostrzega
Kradzieże samochodów stały się tak powszechne, że niektórzy zdesperowani ludzie wolą zostawić otwarte bagażniki, aby złodzieje mogli wyraźnie zobaczyć, że nie ma w nich nic wartościowego do zabrania. Takie działanie chroni ich przed wybiciem szyb czy innymi uszkodzeniami samochodów. Nie musimy dodawać, że policja zniechęca do takich działań. Dzięki temu może i można zapobiec wybiciom szyb, ale ułatwia to kradzież całego samochodu.
Czas pokaże, w którą stronę pojdą mieszkańcy San Francisco. Na chwilę obecną Policja prosi o zamykanie bagażników, tłumacząc to możliwością kradzieży nie tylko całego samochodu, ale też pozostawionych dokumentów. Dodatkowo nalega na zgłaszanie im wszystkich zdarzeń, aby mogli wzmocnić patrole w najbardziej problematycznych miejscach. Pod tym względem pół zartem, pół serio można stwierdzić, że ludzie już to robią. To te miejsca, w których stoją otwarte samochody.