Czego szukasz?

MotoGP

Podsumowanie sezonu 2021 w MotoGP – cz. 2 – Honda, KTM, Aprilia

Trudno się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że to był wyjątkowy sezonu. Praktycznie każdy zawodnik miał swoje wzloty i upadki, a każdy producent mimo restrykcji wprowadził jakieś zmiany w swoich maszynach. Poniżej krótkie podsumowanie sezonu 2021 oraz kilka słów zapowiedzi tego co może nas czekać w sezonie 2022. Oczywiście z góry należy zaznaczyć, że nie dysponujemy nawet procentem danych, na podstawie których zespoły wyciągają swoje wnioski po sezonie przygotowując się do następnej edycji mistrzostw świata.

Podsumowanie sezonu 2021 w MotoGP część 2
Fot. Red Bull Content Pool

Honda trudna do odczytania

Japończycy nie mają ostatnio łatwego życia. Rok wcześniej zabrakło im lidera zespołu w postaci Marca Marqueza, który w tym roku ominął dwie pierwsze i dwie ostatnie rundy. Od lat motocykl RC213V uchodzi za szybką, lecz trudną maszynę, na której radzi sobie tylko Marquez. W momencie, w którym ich główny zawodnik musiał pauzować okazało się, że nikt inny nie jest w stanie go zastąpić tak, aby regularnie walczyć o czołowe pozycje.

To zrodziło dyskusję na temat tego, czy da się zmienić tę maszynę w taki sposób, aby była ona szybka w rękach innych zawodników niż ośmiokrotny mistrz świata. Japończycy próbowali pomóc swoim podopiecznym wprowadzając kilka nowych ram w trakcie sezonu 2021 z różnym skutkiem. Tu Honda ma wspólny punkt z Suzuki, ponieważ obaj producenci wcześnie przenieśli swoje zasoby na sezon 2022. Wtedy na starcie zobaczymy mocno przebudowaną wersję RC213V pod kątem silnika, ramy, wahacza czy aerodynamiki.

Marc Marquez prawdopodobnie był mocniejszy niż pokazują to wyniki

Hiszpan ominął dwa pierwsze i dwa ostatnie wyścigi. Mimo to wywalczył siódme miejsce w punktacji wygrywając na Sachsenring, CoTA i Misano. Biorąc pod uwagę jego osłabione prawe ramię to robi ogromne wrażenie, bo przy tak wyrównanej stawce trudno jest wygrać nie będąc w pełni sił. Oczywiście z drugiej strony było też sporo wywrotek – głównie w wyścigach – którymi Marc niwelował szanse na dobre wyniki. Tu warto zauważyć, że w prawie każdym wyścigu Hiszpan walczył o czołową piątkę w wyścigu – czasem kończyło się to finiszem na podium, ale było też sporo upadków.

Oczywiście duży wpływ na to ma kontuzja Marca, ale oprócz tego trzeba zauważyć też, że sam zawodnik próbując nadrobić w lewych zakrętach to, co tracił w prawych często kończył na poboczu. To zdecydowanie inna sytuacja w porównaniu do tego jak w przeszłości jego motocykl nie domagał i wtedy Marquez musiał dowozić wynik, na który było go stać. Obecnie to ciało jest ograniczeniem i to przez nie ośmiokrotny mistrz świata częściej musiał ryzykować. Gdyby nie jego sytuacja zdrowotna to prawdopodobnie jego podejście do ścigania wyglądałoby inaczej i Marc byłby prawdopodobnie bliżej czoła stawki.

ZOBACZ TAKŻE
Podsumowanie sezonu 2021 w MotoGP – cz. 1 – Yamaha, Ducati, Suzuki

Niestety jesienią pojawił się stary problem. Marquez zaliczył kontuzję, która odnowiła uraz jego nerwu wzrokowego – podobną do tej z sezonu 2011. Obecnie Hiszpan rehabilituje się w domu, ale nie wiemy, czy zdoła on wyzdrowieć przed testami przed GP Kataru. Najważniejsze jest to, że zdaniem lekarzy stan uszkodzonego obszaru głowy poprawia się zgodnie z planem.

Co można powiedzieć o pozostałych zawodnikach Hondy?

Pol Espargaro zgodnie z oczekiwaniami doświadczył trudności w adaptacji do nowego motocykla. Jednakże te były chyba większe niż się spodziewano. Główną bolączką Hiszpana była przyczepność tylnej opony przy wyższych temperaturach – ta sprawiała, że zawodnik czuł się niezwykle niepewnie na motocyklu. Oczywiście z drugiej strony, gdy w wyścigu było chłodniej to od razu jego konkurencyjność rosła. Jednak mistrz świata Moto2 ścigając się dla tak mocnej ekipy musi się odnajdywać w każdych warunkach. Pytanie, czy na Hondzie skrojonej na potrzeby jego partnera zespołowego da się to zrobić?

Innym znakiem pytania jest forma Takaakiego Nakagamiego oraz Alexa Marqueza

Wydawało się, że po obiecującej końcówce sezonu 2020 obaj zawodnicy wskoczą na wyższy poziom w sezonie 2021. Oczywiście należy wyróżnić ich pojedyncze finisze na czwartym miejscu w wyścigu. Jednakże było też sporo wywrotek oraz wyścigów, w których nie zdobywali punktów. Tu ponownie należy się zastanowić nad tym, na ile jest to zależne od motocykla, a na ile od zawodników. Oczywiście każdy tor ma swoją charakterystykę, która wpływa na konkurencyjność maszyny i zawodnika. Jednakże rozstrzał pomiędzy najlepszymi a najgorszymi finiszami obydwu zawodników to blisko dziesięć pozycji nawet jeśli pominiemy wspomniane czwarte miejsca. Tu przydałoby się więcej regularności w jeździe, która mogłaby zmniejszyć tę amplitudę. Istotna może być praca z mechanikami w garażu, ale też praca z psychologiem poza torem. Pytanie czy to wystarczy, aby okiełznać tak specyficzny motocykl…

ZOBACZ TAKŻE
Zmiany regulaminowe w MotoGP na sezon 2022 – będzie bezpieczniej

KTM postawił krok w tył

Austriacy mają za sobą sezon okraszony wzlotami oraz licznymi upadkami. Po zmianie alokacji przedniej opony przez Michelin przed sezonem 2021 okazało się, że KTM jest w tarapatach. Praktycznie cała czwórka na motocyklach RC16 miała problemy z przodem – to sprawiło, że pierwsze wyścigi były dla nich koszmarne. Z pomocą przyszedł dział rozwojowy, który na Mugello przywiózł nową ramę i nowe paliwo, które korzystnie wpłynęły na to, jak motocykl RC16 radzi sobie z przednią oponą. Dzięki temu Binder i Oliveira z fabrycznej ekipy byli w stanie się zdecydowanie dźwignąć. Jednakże taki stan rzeczy nie trwał szczególnie długo i ostatnie pięć wyścigów to był powrót do problemów z wiosny. KTM zasługuje na pochwałę za sprawą reakcję na problemy z przed sezonu. Niestety jednocześnie trzeba też zwrócić uwagę na to, że pod jego koniec, gdy konkurencyjność pakietu spadła to wówczas rozwiązań zabrakło.

W czym mógł być problem? Przecież KTM na każdy weekend przywozi masę nowych części, które testują zarówno Binder z Oliveirą jak i Petrucci z Lecuoną. Cała czwórka co do zasady ściga się na takich samych maszynach i główne różnice wynikają z tego, kto co w danym momencie testuje. I tu może być problem. W zależności od weekendu specyfikacje ich motocykli zmieniają się mniej, lub bardziej z sesji na sesję. Pytanie czy zawodnicy mają czas na to, aby dokładniej zapoznać się z daną zmianą, ustawieniami itp.? Bo trudno dobrze przygotować się do weekendu jeśli większość treningów poświęca się na prace rozwojowe zamiast pracować nad ustawieniami na sam wyścig. Tu może być pies pogrzebany.

ZOBACZ TAKŻE
CoTA wymieni asfalt na życzenie Dorny, ale tylko w kilku miejscach

Binder wyrósł na lidera fabryki

To właśnie zawodnik z RPA okazał się mocniejszy na przestrzeni całego sezonu. Niezależnie od etapu sezonu Binder był w stanie walczyć o miejsca w pierwszej dziesiątce, a nawet pierwszej piątce. Oczywiście to nie on, a Oliveira zaliczył serię trzech podiów z rzędu. Jednakże w ostatecznym rozrachunku triumfowała równa forma mistrza świata Moto3. Miguel Oliveira miał przebłyski, ale niestety miał też wiele finiszy poza dziesiątką. W tym wszystkim nie pomogła mu też kontuzja stopy z GP Styrii, która lekko zamazała obraz jego formy. Czy jego forma mogła paść ofiarą tego jak wiele części testowych przywoził KTM na weekendy Grand Prix? Trudno powiedzieć. W każdym razie trzeba przyznać, że jego wyniki w tym sezonie nie były najlepsze i Portugalczyk musi za rok zbliżyć się do Bindera.

Jeśli chodzi o Petrucciego i Lecuonę to trudno tu cokolwiek powiedzieć. Wydawało się, że Petrux przyda się austriackiemu producentowi na dłużej niż jeden sezon. Niestety gabaryty Włocha w połączeniu z trudną konstrukcją RC16 nie dały wyników, które zadowoliłyby szefów projektu. Lecuona wywalczył trochę lepsze wyniki, które w ostatecznym rozrachunku dały mu dwa punkty więcej niż Petruxowi. Mimo to zespół Tech3 oraz KTM zadecydowali o zastąpieniu tej dwójki Remym Gardnerem oraz Raulem Fernandezem. Trudno powiedzieć czy obecni zawodnicy mogli jakkolwiek uratować swoje posady poza ograniczeniem wywrotek. Na pewno problemem było to, że od początku było wiadomo, że KTM zechce szybko awansować Gardnera i Fernandeza do MotoGP. Pytanie, czy dało się uniknąć formy jaką w tym roku mogliśmy zobaczyć? Miejmy nadzieję, że w sezonie 2022 KTM wesprze odpowiednio swój zespół satelicki.

ZOBACZ TAKŻE
GP Kataru MotoGP, które kibice F1 powinni zobaczyć

Aprilia niespodzianką roku

Motocykl RS-GP zmienił się najbardziej przed sezonem 2021. Pojawiła się nowa rama, karbonowy wahacz czy nowe owiewki co mocno pomogło Włochom namieszać w stawce. Oczywiście włoski producent ponownie zdobył najmniej punktów, ale tym razem suche wyniki raczej nie oddają pełnego obrazu.

Żeby uzyskać takowy lepiej przyjrzeć się wynikom Aleixa Espargaro. Hiszpan był najbliżej pełni potencjału tego motocykla walcząc stale o czołową szóstkę w wyścigach. Najjaśniejszymi punktami sezonu były wyścigi na Sachsenring oraz Silverstone. W Niemczech Espargaro prowadził przez kilka okrążeń w wyścigu. Natomiast w Wielkiej Brytanii dał Aprilii pierwsze podium od dwudziestu lat. W końcówce sezonu wyniki już nie były tak dobre, ale to może wynikać z różnych czynników – w tym przeniesieniu zasobów na sezon 2022.

ZOBACZ TAKŻE
Michelin wprowadza nowy model ogumienia

Jeśli chodzi o Mavericka Vinalesa, który pod koniec sezonu zastąpił Lorenzo Savadoriego to Hiszpan zasługuje na pewną pochwalę. Nauka tak trudnej maszyny od razu po zejściu z Yamahy to spore wyzwanie, więc myślę, że warto wyróżnić jego dwa wyścigi na torze Misano, które ukończył w punktach, w których pomogły mu testy na tym torze przed jego debiutem. Czy w tym przypadku korelacja oznacza przyczynowość? Trudno powiedzieć, że nie, ale o tym powinniśmy przekonać się wiosną.

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama