Czego szukasz?

Serie juniorskie F1

Mistrzowie GP2 i F2, którzy nigdy nie awansowali do F1

Świetnie znana jest wszystkim sytuacja Oscara Piastriego. Australijczyk zdobył tytuł mistrzowski Formuły 2 w sezonie 2021, a mimo to nie znalazł kokpitu wyścigowego w F1. Ostatecznie będzie on musiał przeczekać rok na ławce rezerwowych. Nie jest to pierwsza sytuacja, w której mistrz przedsionka F1 nie awansował do królowej motorsportu. Oto czwórka kierowców, którzy pomimo wygrania tytułu w GP2 lub F2, nigdy nie awansowali do Formuły 1.

mistrzowie gp2 f2 którzy nie awansowali do f1
Fot. Twitter & Racing Engineering & ART GP & Formula 2

Mistrzowie GP2 i F2, którzy nigdy nie awansowali do F1. Giorgio Pantano

Pierwszym w zestawieniu pt. „Mistrzowie GP2 i F2, którzy nigdy nie awansowali do F1” był Giorgio Pantano. Trzeba jednak podkreślić, że Włoch miał swój epizod w w królowej sportów motorowych jeszcze 4 lata przed mistrzowskim sezonem 2008 w GP2.

Zaczynając od początku, kierowca z Padwy jest uznawany za jednego z najlepszych kierowców kartingowych w historii. Zaczynał tam przygodę w wieku 9 lat, aby niedługo potem zdobywać wiele zwycięstw i tytułów. Po udanych występach przeniósł się do Brytyjskiej F3, a w 2000 roku wygrał tytuł w niemieckiej serii na tym samym szczeblu. To otworzyło mu drogę do Formuły 3000, gdzie też święcił triumfy, kończąc w 2002 r. na drugim, a w 2003 r. na trzecim miejscu w klasyfikacji. To przyniosło mu angaż w zespole Jordan w sezonie 2004. Włoch niestety nie pokazał się z najlepszej strony. W dodatku nie wystąpił w czterech rundach sezonu przez choroby. Najlepszy wyniki Pantano to trzynaste miejsca w Kuala Lumpur i na Nurburgringu.

 

 

ZOBACZ TAKŻE
Aston Martin powstał z... Jordan GP. Historia ekipy z Silverstone

Długa droga do tytułu

Nieudana przygoda w F1 zaowocowała spadkiem w hierarchii wśród kierowców. Swoją silną pozycję Giorgio Pantano próbował odbudować, robiąc krok wstecz. Tak też zadebiutował w GP2 w 2005 roku. Nie poszło jednak po jego myśli, co prawda zdobył kilka podiów i jedno pole position, ale nie udało mu się wygrać ani jednego wyścigu, a w klasyfikacji generalnej znalazł się na szóstej pozycji. Rok później był piąty, mimo że nie startował w pierwszych rundach sezonu. W dodatku dokonał nie lada wyczynu, wygrywając oba wyścigi na torze Monza. Jeszcze lepiej zaprezentował się w 2007 roku, zajmując trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej.

 

Najlepszy dla niego sezon miał jednak dopiero nadejść. W 2008 r. Pantano wygrał 4 wyścigi, za każdym razem były to wyżej punktowane wyścigi główne, dzięki czemu zdobył on tytuł mistrzowski GP2. Pokonał on takich kierowców jak Lucas di Grassi, Bruno Senna, Romain Grosjean czy Pastor Maldonado i jeszcze pięciu innych kierowców, których mogliśmy zobaczyć w Formule 1. Dlaczego więc nie udało się Pantano? Na pewno rolę grał zaawansowany jak na kierowcę F1 wiek. W momencie zdobycia tytułu Włoch miał 29 lat. Ponadto tytuł zdobył dopiero w czwartym sezonie startów, nie pokazując wcale aż tak wielkiej klasy. Siedem podiów w sezonie liczącym dwadzieścia wyścigów, nie było niczym spektakularnym. O tytule Pantano zadecydowała regularność, jednak nie wystarczyła ona na powrót do F1, a Włoch szybko zniknął ze świata motorsportu, nie osiągając już większych sukcesów.

Mistrzowie GP2 i F2, którzy nigdy nie awansowali do F1. Davide Valsecchi

W sezonie, w którym Pantano zdobywał tytuł mistrza GP2, debiutował jego rodak, który został jego następcą. Mowa o Davide Valsecchim, który po wielu latach skakania po różnych seriach juniorskich bez większych sukcesów, znalazł swoje miejsce w przedsionku F1. Davide startował wcześniej między innymi we Włoskiej F3 i Niemieckiej F3, czy w Formule Renault. W żadnej z tych serii nie osiągał wartych uwagi rezultatów. Jego wejście do GP2 nie było jednak wcale nieudane, jeszcze w pierwszym sezonie startów wygrał wyścig sprinterski na Monzy. Sezon 2009 był zdecydowanie gorszy, jednak udało mu się zrehabilitować w Azjatyckiej Serii GP2.

W mistrzostwach GP2 Asia, Valsecchi zwyciężył w trzech wyścigach, trzy razy był drugi. To wystarczyło do wygrania tytułu. Był to dobry zwiastun przed sezonem 2010, w którym reprezentował ekipę iSport. Sama kampania przyniosła dobre wyniki – jednak ósme miejsce na koniec sezonu, z zaledwie jednym zwycięstwem na koncie, to nie był szczyt marzeń Włocha. Dlatego pozostał w serii GP2 na 2011 rok. W międzyczasie miał okazję testować bolid HRT na testach na torze Yas Marina. Co ciekawe, udało mu się wykręcić czas o dwie sekundy lepszy od Bruno Senny w kwalifikacjach do GP Abu Zabi.

 

 

ZOBACZ TAKŻE
Liderzy klasyfikacji generalnej F1, którzy zginęli w trakcie sezonu

Sezon przejściowy, mistrzostwo i dalsza kariera

Davide Valsecchi dalej nie wyglądał na kierowcę gotowego na F1. Stabilny, z niezłymi wynikami, ale brakowało błysku. To, co pokazywał było idealne dla doświadczonego kierowcy GP2. Każdy wiedział, że gdy zagrzeje miejsce w tej serii na kilka sezonów to dostarczy tez wyniku. Tak też było w 2011 roku, Włoch zakończył rok z jednym zwycięstwem i na P8 w klasyfikacji punktowej. Ponadto cały sezon pełnił funkcję kierowcy rezerwowego w zespole Lotus, gdzie przejechał jeden trening na torze Sepang, zastępując Kovalainena. W 2012 r. pozostał w GP2, gdzie reprezentował zespół DAMS. Francuska stajnia w 2011 r. zdobyła tytuł mistrzowski wśród kierowców z Romainem Grosjeanem. Sukces Francuza powtórzył Valsecchi. Włoch dzięki czterem wygranym, w tym trzech z rzędu podczas dwóch rund w Bahrajnie, i dziesięciu podiów wygrał mistrzostwo GP2.

Mając 25 lat na karku, Valsecchi wciąż mógł myśleć o Formule 1. Niestety sprawy nie potoczyły się dla niego zbyt dobrze. W 2013 roku ponownie pełnił funkcję kierowcy rezerwowego w Lotusie. Tym razem jednak była to ekipa z Enstone, a nie malezyjska ekipa, którą reprezentował w 2011 roku.

ZOBACZ TAKŻE
Nabil Jeffri: Malezyjczyk z rekordem - najmłodszy kierowca w bolidzie F1

Wydawało się, że będzie miał nawet okazję pojechać w Grand Prix. Pod koniec sezonu 2013 kontuzja wykluczyła Kimiego Raikkonena z ostatnich dwóch wyścigów. Jednak Lotus zdecydował się postawić na Heikkiego Kovalainena, co okazało się gwoździem do trumny dla Valsecchiego. Włocha nie zobaczyliśmy już potem w żadnej serii single-seaterów. Zaliczył on jedynie pojedyncze występy w samochodach GT. Włoch rzucił karierę kierowcy na rzecz komentowania, a fani Formuły 2 czy e-sportową serię F1 na pewno znają jego charakterystyczny, włoski akcent oraz emocje, które towarzyszyły mu podczas komentowania wyścigów.

Mistrzowie GP2 i F2, którzy nigdy nie awansowali do F1. Fabio Leimer

Valsecchi na swojego następcę nie musiał długo czekać. Już w sezonie 2013 mieliśmy kolejnego mistrza GP2, którego w F1 nie ujrzeliśmy. Został nim Szwajcar, Fabio Leimer. Zaczynał on swoją przygodę z wyścigami w kartingu, później na krótko przed 17. urodzinami do trafił do Formuły BMW. Nie zachwycał tam, w całym debiutanckim sezonie zdobył 4 punkty. W 2007 r. uczestniczył w Eurocup Formula Renault 2.0 i Włoskiej Formule Renault 2.0. Ani w jednej, ani w drugiej nie zachwycał wynikami. W 2008 roku jeździł w serii Formuła Masters, gdzie był drugi w klasyfikacji. Nie była to jednak dobrze obsadzona seria, wszakże żaden z jej uczestników nigdy nie awansował do F1. W sezonie 2009 wygrał te mistrzostwa, co zaowocowało kontraktem GP2 w ekipie Ocean Racing w 2010 roku.

Fabio Leimer zaczął fantastycznie, punkty w pierwszym wyścigu i zwycięstwo po stracie z PP w sprincie. Była to jednak jego jedyna zdobycz punktowa, w portugalskim zespole trudno było kończyć wysoko wyścigi. Nawet jego ówczesny kolega zespołowy, Max Chilton, punktował ledwie dwa razy. Na 2011 rok Leimer przeniósł się do zespołu Rapax, obrońców tytułu mistrzowskiego. Można było oczekiwać od Szwajcara walki o obronę mistrzostwa dla włoskiej ekipy, ale Szwajcar tym oczekiwaniom nie sprostał. Jedno zwycięstwo i jedno drugie miejsce w sprincie, dorobek ledwie 15 punktów. Na pocieszenie wygrał on zamykającą rundę w Abu Zabi, niezaliczaną jednak do mistrzostw. Reprezentował już tam barwy Racing Engineering, zespołu w którym pozostał na sezon 2012, a także 2013. W swoim pierwszym sezonie w hiszpańskim zespole zajął 7. miejsce, nie udało mu się jednak wygrać wyścigu, co robił w poprzednich latach. Najlepszy sezon Szwajcara miał jednak dopiero nadejść.

 

Kręta droga do mistrzostwa i brak otwartych drzwi w F1

Pierwsze wyścigi sezonu 2013 były różne. Z jednej strony Szwajcar dwa razy wygrał wyścig główny, jednak potem w sprintach nie punktował. W Hiszpanii dwa razy zakończył poza punktami, po przygodzie na starcie wyścigu głównego, gdzie stracił przednie skrzydło. W Monako szansy na dobry wynik pozbawił go Cecotto Jr., powodując ogromny karambol w pierwszym zakręcie.

ZOBACZ TAKŻE
Johnny Cecotto Jr. – kamikaze z Wenezueli w GP2

Znacznie lepiej wiodło mu się w dalszej części sezonu. Leimer regularnie kończył zawody na wysokich pozycjach, zdobywając punkty w 12 wyścigach z rzędu, aż do samego końca sezonu w Abu Zabi. Siedem podiów, w tym trzy zwycięstwa w wyścigach głównych, pozwoliło mu pokonać Sama Birda. Na koniec sezonu cieszył się z triumfu w łącznej klasyfikacji GP2. Mimo to, Leimer nigdy w wyścigu Formuły 1 nie wystąpił. Szwajcar był absolutnie poza polem widzenia zespołów Formuły 1. Nie był nawet związany z żadnym z nich, nawet jako kierowca rezerwowy. Dopiero w 2015 r. związał się z Marussią, uczestniczył w treningu na GP Węgier z tym zespołem.

Fabio Leimer swoją karierę rozwijał jeszcze w innych seriach, m.in. w WEC czy Formule E. Po dwóch latach w serii Ferrari Challenge Europe, gdzie osiągał przyzwoite rezultaty, ostatecznie zakończył swoją wyścigową karierę. Od kilku lat nie udziela się on medialnie, przez jakiś czas był on komentatorem, ale porzucił profesję.

Mistrzowie GP2 i F2, którzy nigdy nie awansowali do F1. Nyck de Vries

Na kolejny przypadek mistrza, który w Formule 1 się nie znalazł, musieliśmy poczekać 6 lat. W 2019 roku mistrzostwo F2 zgarnął Holender Nyck de Vries. Teoretycznie dalej ma on szansę zawitać w F1, jest bowiem aktywnym kierowcą, jednak szansę na to są niewielkie. Jednakże zaczynając od początku, urodzony w Holandii kierowca świetnie prezentował się w kartingu. Jeszcze przed przesiadką do bolidów został członkiem akademii McLarena. Brytyjski zespół kierował jego karierą, z czego de Vries świetnie korzystał. Przez kolejne szczeble sportów motorowych przechodził jak burza.

W trzecim sezonie startów w Eurocup Formule Renault zdobył tytuł tej serii, wygrał też Alpejską Formułe Renault, pokonując wyraźnie Charlesa Leclerca czy George’a Russella. W 2015 roku w Formule Renault 3.5 zajął trzecie miejsce, był zdecydowanie najlepszym z debiutantów. Następnie także błyskawicznie szybko odnalazł się w GP3, odniósł dwie wygrane i zajął szóste miejsce w klasyfikacji generalnej. To dało mu awans do GP2.

nyck de vries

Fot. Daimler Global Media Site

Trzy sezony w drodze po mistrzostwo

Pierwszy sezon nie był dla Holendra prosty, w połowie sezonu zmienił on zespół. Opuścił Rapax i przeniósł się do Racing Engineering. Zmiana nie wyszła mu jednak na dobre. Od wyścigu w Belgii zaledwie raz stanął na podium i zdobył zdecydowanie mniej punktów niż we włoskim zespole. W 2018 r. przeniósł się do Premy, tam zaprezentował się naprawdę znakomicie. Regularnie pokonywał kolegę z zespołu (był nim jednak Sean Gelael… może nie najlepszy wyznacznik możliwości) oraz skończył sezon na P4. Wówczas ustąpił pola tylko Russellowi, Norrisowi i Albonowi, czyli trójce, która sezon później zawitała w Formule 1.

Nyckowi de Vriesowi pozostało jeszcze poczekać na swoją szansę, pozostał w Formule 2, reprezentował barwy ART Grand Prix. Przed sezonem 2019 opuścił akademię McLarena, która postawiła na Lando Norrisa. Trudno więc się dziwić, że w Woking nie miał już czego szukać. Jakby przewidując, że o szansę w F1 będzie niezwykle trudno, rozpoczął swoją przygodę w wyścigach długodystansowych, w serii WEC. Pierwszy rok był średni, z zespołem Racing Nederland zajął szóste z siedmiu miejsc w klasyfikacji LMP2.

Za to sezon 2019 w Formule 2 stał pod znakiem jego dominacji, Holender wygrał 4 wyścigi, ledwie trzy razy kończył poza punktowanymi pozycjami, pewnie wygrywając mistrzostwo na trzy wyścigi przed końcem. Mimo to, dla wówczas 24-letniego kierowcy nie znalazło się miejsce w Formule 1. Musiał zadowolić się pozycją kierowcy testowego w Mercedesie oraz miejscem w Formule E w tym samym zespole. W sezonie 2020/21 udało mu się jednak zostać mistrzem świata FE i wzbudzić zainteresowanie zespołów F1.

De Vries i Piastri: Czy mają szansę na F1?

Oczywiście w karierze Nycka de Vriesa może się jeszcze wiele wydarzyć. Holender wygrał mistrzostwo elektrycznych mistrzostw świata w sezonie 2020/21 i dalej jest kierowcą testowym i rezerwowym w Mercedesie. Był nawet przymierzany do fotela kierowcy podstawowego w Williamsie i Alfie Romeo. Owe miejsca zajęli jednak Alexander Albon i Guanyu Zhou. De Vries w tym roku będzie bronił swojego tytułu w Formule E oraz uczestniczył też w zawodach Endurance. Wydaje się, że marzenie o Formule 1 raczej w przypadku Holendra się nie spełni.

ZOBACZ TAKŻE
Zdobywcy pole position do wyścigu F1, w którym nie wystartowali

Zupełnie inaczej sprawa ma się w przypadku obecnego mistrza Formuły 2, Oscara Piastriego. Mistrz F2 z 2021 roku jest bowiem jednym z największych talentów swojego pokolenia. Australijczyk wygrał rok po roku tytuły w F3 i F2, czym mogą się poszczycić jedynie Charles Leclerc i George Russell. Na razie jednak Oscar musi czekać na szansę, będzie kierowcą rezerwowym i testowym w zespole Alpine w sezonie 2022. Dla 20-latka wciąż droga do Formuły 1 jest jak najbardziej otwarta. Należy mieć nadzieję, że nie podzieli on losu 4 bohaterów zestawienia „Mistrzowie GP2 i F2, którzy nigdy nie awansowali do F1”, gdyż taki talent jaki on on posiada nie mógłby się zmarnować. Pozostaje jedynie spoglądać na rozwój sytuacji.

5/5 (liczba głosów: 8)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama