Mistrz i uczeń
Dalton Kellett to stosunkowo nowa postać w świecie IndyCar. Kanadyjczyk zadebiutował w tej serii w 2020 roku. W sezonie 2021 kierowca z Toronto reprezentował barwy zespołu A.J’a Foyta z absolutną legendą amerykańskiego podwórka Sebastienem Bourdaisem. Redakcji Motohigh.pl udało się zadać zawodnikowi z kraju ze stolicą w Ottawie pytanie o współpracę z 4-krotnym mistrzem IndyCar.
– Dam teraz specyficzny przykład. W seriach juniorskich sposób hamowania jest jasno określony. Seb nie wchodząc w szczegóły, może robił rzeczy trochę inaczej. Po prostu sposób, w jaki używał hamulce i prowadził bolid, był trochę inny niż mój wcześniejszy styl. Pomyślałem, że to dobrze jednak to nie było tak, że zmieniłem wszystko, bo czasami to, co działa u jednej osoby, nie zawsze działa u drugiej. To sprawiło, że pomyślałem skontrolowaniu tego, co robię i o technice, której tak naprawdę nie brałem pod uwagę. Kiedy widzisz, że ktoś robi coś nieco inaczej, patrzysz wstecz i w pewnym sensie ponownie oceniasz to, co robisz, widzisz co działa, a co nie. Kiedy robił coś innego, rozmawialiśmy o tym. To była dla mnie dobra okazja do nauki i sporo się nauczyłem – odpowiedział Kellett.
28-latek pod skrzydłem utytułowanego Francuza rzeczywiście rozwinął się. W porównaniu do tego co było w sezonie 2020, Kanadyjczyk poprawił swoją jazdę. W szczególności było to widać na owalu w Madison, gdzie zajął 12. miejsce.
Którego z wielkich sław motorsportu wspierałby bardziej Dalton Kellett?
Paul Tracy i Greg Moore to wielkie postacie kanadyjskich wyścigów. Obydwaj kierowcy swoją charyzmą stali się popularni na cały świat. Ich młodszy rodak wskazał, któremu z nich prawdopodobnie kibicowałby bardziej.
– Powiem, że z dużą dozą prawdopodobieństwa kibicowałbym bardziej Gregowi. Kocham P.T. Z pewnością jest wielką legendą IndyCar pochodzącą z Kanady. Jednak Greg Moore także był ulubieńcem kibiców. Byłbym za „Red Gloves Rules”. [Moore używał czerwonych rękawic, stąd to nawiązanie – przyp. red.] Przepraszam Paul! – stwierdził roześmiany Kanadyjczyk.
Jak widać choć od śmierci jego rodaka minęło 20 lat, to pomimo wieku zdołał zapisać się w annałach motorsportu.