Temat Masiego wydawał się powoli cichnąć
Zaraz po GP Abu Zabi najważniejszym powodem do dyskusji stał się temat neutralizacji ze wspomnianego wyścigu. W tym temacie można było znaleźć wiele opinii sugerujących, że Michael Masi postąpił niewłaściwie. Jednakże znajdą się też osoby, które mają odmienne spojrzenie na omawianą sytuację. Dodatkowo atmosferę wśród kibiców podgrzewała także nieobecność Lewisa Hamitona w mediach społecznościowych, która zakończyła się dopiero w ostatnich tygodniach. Teraz temat powoli cichnie i wszyscy kierują swoją uwagę na nowym sezonie.
Jednocześnie uwaga kibiców i mediów kieruje się też na FIA, która miała przeprowadzić śledztwo w związku z tymi kontrowersjami. W marcu federacja ma opublikować raport ze wspomnianego śledztwa, a oprócz tego mamy też poznać wnioski, jakie FIA wyciągnęła z tego procesu. Jednakże to nie koniec działań federacji mających na celu poprawę poziomu sędziowania zawodów Grand Prix. W ostatnim tygodniu zdecydowano się na dokonanie zmian w zakresie zarządzania wyścigiem F1. Przede wszystkim z tego stanowiska zwolniono Michaela Masiego, a na jego miejsce zatrudniono Eduardo Freitasa oraz Nielsa Witticha. Dodatkowo obaj dyrektorzy mają mieć też do dyspozycji dodatkowych doradców, a sam sposób zarządzania wyścigiem F1 ma ulec wyraźnym zmianom.
Alonso stanął w obronie byłego dyrektora wyścigów F1
Wśród wielu głosów krytyki jedną z osób, która pozytywnie wypowiadała się o Michaelu Masim jest Fernando Alonso. Dwukrotny mistrz świata stanął w obronie byłego dyrektora wyścigów F1, który podejmował dość ryzykowne decyzje. Według niego miał on odwagę reagować i być może za to poniósł karę w postaci utraty pracy.
– Myślę, że nowy prezydent FIA chciał, aby wszystko było w porządku. Tak jak mówiłem, podoba mi się jego podejście i uważam, że jeśli potrzebowali nowych rozwiązań w tym aspekcie to wszyscy na tym skorzystamy. Jestem z tego zadowolony. Mam nieco odmienne zdanie na temat tego, co się wydarzyło w Abu Zabi. Myślę jednak, że tam nie doszło do niczego nieprawidłowego. Mam nadzieję, że zmiana dyrektora wyścigu nie wynika z tego, co wydarzyło się podczas finału sezonu – powiedział dla czeskiego F1 News Autoroad.
Australia murem za rodakiem
Nieco szerzej na temat pracy i doświadczenia byłego dyrektora wyścigów F1 wypowiedział się Eugene Arocca, czyli prezes australijskiej federacji sportów motorowych. Rodak Michaela Masisego okazał mu wiele wsparcia i dał do zrozumienia, że jego organizacja byłaby zaineresowana współpracą z nim.
– Znam Michaela od ponad dziesięciu lat i prywatnie jest on moim przyjacielem. Wieść o tym, że dokonano zmiany była dla mnie bolesna. Akurat Michael jest jedną z osób, która faktycznie ma doświadczenie w nadzorowaniu wyścigów. Dodatkowo ma on wieloletnie doświadczenie w tym sporcie, które wyniósł z kilku innych serii. Dodatkowo potrafi on dobrze zagłębić się w daną sytuację i podjąć decyzję będąc pod presją. Łatwo jest je krytykować będąc na zewnątrz, ale spora część ludzi w podobnej sytuacji byłaby sparaliżowana. Natomiast on potrafił podjąć decyzję, a to jest naturalna cecha charakteru każdego lidera – powiedział w rozmowie ze SpeedCafe.
– Chcielibyśmy móc skorzystać z jego usług na jakiejkolwiek płaszczyźnie. On ma ogromny talent, który nie powinien się marnować. Jesteśmy otwarci na rozmowy w sprawie współpracy. Obecnie skupiamy się na swoich sprawach, ale gdy Michael poczuje, że jest gotowy to prawdopodobnie on sam odezwie się gdzie trzeba. Prawdopodobnie nie tylko my będziemy chcieli z nim współpracować – zauważył Arocca.
Australijczyk w przytoczonej rozmowie zwrócił uwagę także na jeszcze inny aspekt. Mianowicie Masi w związku ze wspomnianymi kontrowersjami znalazł się w bardzo kłopotliwej sytuacji, ponieważ stał się on obiektem masowej krytyki. Jednakże Eugene Arocca podkreślił, że jego rodak miał w miarę dobrze znieść ten trudny okres.