Bohaterowie z pierwszych stron gazet
W błysku fleszy swoją radością ze światem dzielili się Charles Leclerc (9.7) i Carlos Sainz (8.8). Trudno im się dziwić, bo obaj zaliczyli bardzo dobre zawody, niezależnie od tego, jak szybkie bolidy dostali. Na pierwszym planie znalazł się jednak Monakijczyk, który stoczył fenomenalne walki z Maxem Verstappenem, a dodatkowo zdecydowanie pokonał zespołowego partnera. I to w sytuacji, gdy niektórzy stawiali go za Hiszpanem, bo przecież tak pokazała im klasyfikacja generalna kierowców za sezon 2021.
Tylko minimalnie gorzej od zwycięzcy wyścigu o GP Bahrajnu oceniliśmy Kevina Magnussena (9.6). Jasne, w trakcie wyścigu popełnił on dwa błędy, które jednak nie były kosztowne. Cały czas mówimy o kierowcy, który dołączył do zespołu ekstremalnie późno i miał zdecydowanie najmniej czasu na przygotowania do sezonu. Po niezwykle udanych kwalifikacjach (P7) wydawało się, że miejsce w dziesiątce będzie szczytem marzeń Haasa, tymczasem po awarii bolidów Red Bulla skończyło się na piątej lokacie. Fenomenalna jazda Duńczyka, który pokonał zespołowego partnera już w pierwszym wyścigu.
I mniej przewidywalni
Alfa Romeo po słabych wynikach w przedsezonowych testach przez wiele osób była wskazywana jako najgorszy zespół w stawce. Okazało się to jednak kompletną bzdurą. Valtteri Bottas (7.6) i przede wszystkim Guanyu Zhou (7.3) pozytywnie zaskoczyli obserwatorów, dając podwójne punkty szwajcarsko-włoskiemu zespołowi. Fin zaliczył świetne kwalifikacje, które bardzo szybko zmarnował w wyścigu, już na jego początku spadając o osiem pozycji. Potem jednak pokazał sporo dobrego tempa i pomijając klasyczne problemy z agresywnym wyprzedzaniem, zasłużył na brawa. Nie mniejsze oklaski dla Chińczyka, który już na początku pokazał, że nie jest typowym pay-driverem. Efektowne manewry wyprzedzania (Schumacher i Norris) w pierwszej fazie wyścigu i solidna jazda pozwoliły zdobyć historyczny punkt.
Mercedes po raz kolejny pokazał, że jest mistrzem w minimalizowaniu strat. Lewis Hamilton (7.4) i George Russell (6.5) nie mieli szans na walkę o zwycięstwo, ale zrobili wszystko co możliwe, aby wyjechać z Bahrajnu z solidnym dorobkiem punktowym. 7-krotny mistrz świata przez cały wyścig pokazywał swoją wyższość nad zespołowym partnerem jasno wskazując, że ci, którzy spisywali go na pożarcie przez młodego wilka, mocno się przeliczyli.
Przy ocenach kierowców nie sposób nie wspomnieć o kierowcach Red Bulla. Max Verstappen (8.3) do czasu awarii naprawdę świetnie sobie radził i kto wie, co byłoby, gdyby nie doszło do awarii silnika i układu kierowniczego. Fenomenalny pojedynek z Leclerkiem o prowadzenie w wyścigu pozostanie jednak w pamięci kibiców na długo. Nieco gorzej oceniliśmy Sergio Pereza (6.8), w którego jeździe poza wyprzedzeniem Lewisa Hamiltona brakowało błysku. Wielokrotnie wydawało się, że powinien zaatakować Carlosa Sainza, jednak ani razu nie był nawet tego blisko.
Kto zasłużył na rózgę?
Łatwo jest krytykować – zwłaszcza tych kierowców, którzy mogą pomarzyć o konkurencyjnym samochodzie. Taka jest jednak Formuła 1 i ocena kierowcy zależy w dużej mierze od samochodu. Podobnie jest zresztą w innych sportach – w skokach narciarskich najwyższe noty otrzymują ci, którzy skaczą najdalej. Faktem jest natomiast, że duet McLarena, który znalazł się nawet za Alexandrem Albonem z Williamsa, na pochwały nie zasłużył. Także przy wyborach strategicznych, bo pośrednia mieszanka na start nie okazała się dobrym pomysłem. Znamy i rozumiemy wszystkie problemy Lando Norrisa (2.4) i Daniela Ricciardo (2.8), ale od kierowców tego formatu oczekiwalibyśmy nieco więcej.
Podobnie od Micka Schumachera (5.0), który miał przygodę z Estebanem Oconem na pierwszym okrążeniu, ale nie wpłynęła ona na jego samochód, więc mógł spokojnie powalczyć o punkty. Jesteśmy niemal pewni, że po P11 ma spory niedosyt i patrzy z zazdrością na wyczyn swojego zespołowego partnera. Swoich fanów prawdopodobnie zawiódł też Fernando Alonso (5.4). Hiszpan po kwalifikacjach był przecież nawet brany pod uwagę w kontekście walki o TOP 6.
Bardzo nisko oceniliśmy Lance’a Strolla (3.4) i Nicholasa Latifiego (3.4), którzy zaliczyli bezbarwne występy po fatalnych kwalifikacjach. Na niekorzyść drugiego z Kanadyjczyków działa fakt, że został dotkliwie pokonany przez nowego partnera zespołowego już w pierwszym wyścigu. O ile w zeszłym roku mógł mówić, że George Russell to jeden z najlepszych kierowców w stawce, to teraz Alexander Albon (5.7) pokazuje Latifiemu miejsce w gronie najsłabszych kierowców „królowej sportów motorowych”.
Nasze* oceny kierowców po wyścigu o GP Bahrajnu
| Kierowca | Ocena za ostatni wyścig (GP Bahrajnu) | Ocena za sezon 2022 | ||
|---|---|---|---|---|
| 1. | Charles Leclerc | 9.7 | 9.7 | |
| 2. | Kevin Magnussen | 9.6 | 9.6 | |
| 3. | Carlos Sainz | 8.8 | 8.8 | |
| 4. | Max Verstappen | 8.3 | 8.3 | |
| 5. | Valtteri Bottas | 7.6 | 7.6 | |
| 6. | Lewis Hamilton | 7.4 | 7.4 | |
| 7. | Guanyu Zhou | 7.3 | 7.3 | |
| 8. | Pierre Gasly | 6.8 | 6.8 | |
| 8. | Yuki Tsunoda | 6.8 | 6.8 | |
| 10. | Sergio Perez | 6.8 | 6.8 | |
| 11. | Esteban Ocon | 6.7 | 6.7 | |
| 12. | George Russell | 6.5 | 6.5 | |
| 13. | Alexander Albon | 5.7 | 5.7 | |
| 14. | Fernando Alonso | 5.4 | 5.4 | |
| 15. | Mick Schumacher | 5 | 5 | |
| 16. | Nico Hulkenberg | 3.8 | 3.8 | |
| 17. | Lance Stroll | 3.4 | 3.4 | |
| 17. | Nicholas Latifi | 3.4 | 3.4 | |
| 19. | Daniel Ricciardo | 2.8 | 2.8 | |
| 20. | Lando Norris | 2.4 | 2.4 |
*Średnia z ocen dziesięciu redaktorów motohigh.pl (Adrian Drozdek, Dawid Florek, Krzysztof Jankowski, Rafał Majzner, Jakub Mikołajczak, Daniel Mirkiewicz, Piotr Orpel, Grzegorz Piotrowicz, Karol Podsiadło, Wiktor Żuchowski)