Czego szukasz?

Testy nowych samochodów

TEST | Mercedes V 300 d Exclusive L 4MATIC – alternatywa dla limuzyn

Będąc dyrektorem dużej firmy i mając swojego szofera zwykle wybiera się luksusową limuzynę pokroju klasy S. Tymczasem niemiecki producent oferuje alternatywę w postaci eksluzywnego i wyjątkowo przestronnego vana, jakim jest Mercedes V. Nasz test pokazał, że pod pewnymi względami okazuje się on nawet lepszy od limuzyn, choć miał też kilka wpadek, które marce premium nie powinny się przydarzyć.

Mercedes V 300 d Exclusive Long 4MATIC
Fot. Piotr Parys

Poszukując komfortu i przestrzeni niekiedy limuzyny, SUV-y czy kombi okazują się jeszcze za małe, za mało funkcjonalne i za mało komfortowe, choć może tu zabrzmieć dziwnie. Bohatera tego testu można śmiało określić nie tylko mianem alternatywy dla limuzyn, ale także dla pociągów. Można wręcz rzec, że jest to „Pendolino na kołach”. Samochodem tym jest Mercedes V. Literka V w nazwie modelu oznacza vana, a więc samochód o stricte funkcjonalnym przeznaczeniu, który w testowanej odmianie Exclusive ma też luksusowy charakter. Pod pewnymi względami okazał się być nawet lepszy od luksusowych limuzyn, jednak miał też kilka rażących wpadek. Zapraszamy do lektury.

Mercedes V – Van z klasą

Wizualnie Mercedes V może się podobać, zwłaszcza, jeśli spojrzymy na jego agresywny przód z matrycowymi LED-owymi lampami oraz wielkim grillem z wydatną gwiazdą i charakterystycznym dla odmiany Avantgarde diamentowym wykończeniem. Jednocześnie kontrastuje ono z czarnymi wstawkami na zderzaku wyróżniającymi opcjonalny pakiet AMG za 5990 zł. Zawierał on też 19-calowe czarne felgi, które nadawały autu szyku. Zresztą patrząc od boku na niemieckiego vana widać jego gabaryty. Mierzy on bowiem 5140 mm długości, 1969 mm wysokości oraz 1914 mm szerokości. Rozstaw osi liczy aż 3200 mm.

Mercedes V 300 d Exclusive Long 4MATIC

Sylwetka klasy V jest masywna, choć prosta, jak przystało na auto o dostawczym rodowodzie. Ma rzecz jasna sporo powierzchni przeszklonych, lecz o dyskrecję pasażerów dbają przyciemniane szyby. Doskonale pasują one, wraz z czarnymi listwami wokół szyb (pakiet Night za 514 zł) do brylantowosrebrnego koloru nadwozia (9744 zł). Czarne są też relingi dachowe (1382 zł). Klapa bagażnika jest spora i elektrycznie sterowana, choć jej otwieranie i zamykanie trwa dość długo. Bagażnik może nie imponuje pojemnością, ale wygospodarowano w nim sprytną, unoszoną półkę, która pozwala na załadunek bagaży także na wysokości szyby. Ułatwia to otwierana oddzielnie tylna szyba, w efekcie czego nie trzeba za każdym razem czekać, aż klapa się podniesie.

5 sposobów na otwarcie drzwi

Dostęp do drugiego rzędu siedzeń odbywa się poprzez elektrycznie sterowane drzwi przesuwne. Można je otwierać na 5 różnych sposobów. Po pierwsze z pilota. Oprócz tego można zrobić to tradycyjnie pociągając za klamkę. Ponadto na tunelu środkowym znalazły się przyciski do sterowania drzwiami, dzięki czemu szofer może w każdej chwili je otworzyć. Pozostałe dwa sposoby dotyczą otwierania od środka. Pierwsze to przycisk na słupku (wygodny, choć nie jest podświetlany). Ostatnią z możliwości jest pociągnięcie uchwytu. Niestety, żeby nie było tak różowo, mechanizm otwierania drzwi, podobnie jak klapy bagażnika, wydawał z siebie niekiedy niepożądane dźwięki, co źle wróży na przyszłość w kwestii trwałości. 

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Volkswagen Caddy PanAmericana 2.0 TDI 4MOTION - wierny druh

Trochę jak w busie, trochę jak w osobówce

Wsiadając na miejsce kierowcy, w oczy rzuciła nam się klapka wlewu paliwa na wysokości słupka B. To oraz sposób wsiadania do pojazdu i pozycja za kierownicą, zdradzają jego pokrewieństwo z dostawczym Vito. Mimo, że fotele nie oferują praktycznie żadnego podparcia bocznego, siedzi się na nich wygodnie. Całe szczęście, że projektanci pomyśleli o dodatkowym stopniu do wsiadania, gdyż w przeciwnym razie mogłoby to być problematyczne. Kokpit przypomina dosyć modele osobowe Mercedesa. Mamy bowiem znane z kompaktowej klasy A stylowe turbinowe nawiewy, duży wolnostojący, dotykowy ekran systemu infotainment MBUX wraz z touchpadem oraz kilkoma przyciskami skrótami i przełącznikami od klimatyzacji.

Mercedes klasy V

Większość instrumentów pokładowych obsługuje się sprawnie i intuicyjnie, ekran dobrze reaguje na dotyk, zaś multimedia oferują ładne i czytelne grafiki oraz łatwą komunikację ze smartfonem poprzez Bluetooth lub AndroidAuto i Apple CarPlay. Szkoda tylko, że ostatnie dwie funkcje nie są bezprzewodowe. Mile zaskakuje też obecność analogowych zegarów, pomiędzy którymi umieszczono dość spory wyświetlacz komputera pokładowego. Obsługuje się go łatwo za pomocą przycisków na kierownicy, choć przypomina on rozwiązanie sprzed ponad dekady. Bardzo przyjemna okazała się też sportowa kierownica z pakietu AMG, z grubym wieńcem z perforowanej skóry, przez co świetnie leżała ona w dłoniach. W skład pakietu AMG wchodzi ponadto podsufitka z czarnej alcantary. Jedynie obsługa touchpada może wymagać przyzwyczajenia i rozpraszać podczas jazdy.

Jakość wykonania, czyli typowe wpadki Mercedesa

Sporo zastrzeżeń i wpadek dotyczy natomiast jakości wykonania i spasowania materiałów klasy V. Na pierwszy rzut oka kabinę wykonano estetycznie – mamy bowiem skórzane obszycia na desce rozdzielczej, miękkie boczki drzwi i obudowę konsoli środkowej oraz tapicerkę z czarnej skóry Nappa. Wystarczy jednak dotknąć poszczególnych elementów, by przekonać się, jak wygląda legendarna jakość Mercedesa. Wszystko niemiłosiernie wręcz trzeszczy, szczególnie imitujący aluminium plastik na desce rozdzielczej i drzwiach, który w dodatku był już cały porysowany, zaś podłokietniki od foteli drugiego i trzeciego rzędu „latały”. Irytowały także trzaski z okolic kolumny kierowniczej przy każdym skręcaniu. Po prostu jakiś DRAMAT! Rozumiemy, że to van bazujący na modelu użytkowym, ale do jasnej ciasnej – przecież to auto kosztuje aż 430 000 zł. Marce premium bowiem takie coś nie przystoi. Z drugiej strony w samochodach Mercedesa takie sytuacje to norma.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Ford Explorer 3.0 V6 PHEV 457 A10 AWD - skradł moje serce

Mercedes V w cenie mieszkania

Bazowy Mercedes klasy V 220 d z 2-litrowym dieslem o mocy 163 KM i napędem na tył kosztuje od 222 507 zł.  Odmiana 250 d o mocy 190 KM to już koszt rzędu 232 101 zł. Testowany topowy wariant 300 d z 2-litrowym dieslem biturbo o mocy 237 KM to już koszt 248 600 zł. Nasz egzemplarz aż na 430 023 zł. Dla porównania podstawowy Mercedes klasy S z 3-litrowym dieslem R6 o mocy 286 KM kosztuje od 445 000 zł.

Mercedes V Exclusive - wnętrze

Główny konkurent klasy V w postaci Volkswagena T7 Multivana startuje z pułapu 200 699 zł. Dostaniemy za to bowiem wersję benzynową 1.5 TSI o mocy 136 KM. 2-litrowy motor TSI o mocy 204 KM kosztuje już 222 tys zl, zaś 2-litrowy diesel oferujący 150 KM – 216 000 zł. W ofercie jest też hybryda plug-in o mocy 218 KM, kosztująca od 243 651 zł. Alternatywą jest też elektryczny Mercedes EQV o mocy 204 KM. Oferuje on zasięg rzędu 230 lub 356 km, w zależności od pojemności baterii (60 lub 90 kWh). Kosztuje on bowiem od 310 000 zł za wariant 60 kWh oraz 352 000 zł za odmianę 90 kWh. 

Test klasy V znajdziecie też w formie wideorecenzji na kanale Superauto.pl.

Podsumowanie: Mercedes V 300 d Exclusive Long

Mercedes V 300 d Exclusive Long 4MATIC
  • Stylistyka
  • Przestronność
  • Jakość materiałów
  • Wyposażenie
  • Multimedia
  • Komfort użytkowania
  • Przyjemność z jazdy
  • Silnik i napęd
  • Skrzynia biegów
  • Ekonomia i ekologia
  • Bezpieczeństwo
  • Cena w stosunku do jakości
4.1

Podsumowanie

Mercedes V 300 d w topowej odmianie Exclusive Long i napędem 4MATIC pokazał mnóstwo zalet i przewag nad luksusowymi limuzynami. Żaden sedan nie zapewni bowiem takiej praktyczności i przestrzeni w kabinie, co właśnie klasa V. Chcąc np. jechać w kilka osób w luksusowych warunkach lub pertraktować z naszymi partnerami biznesowymi możemy wybrać właśnie klasę V, która pozwoli nam pracować na laptopach w komfortowych warunkach, popijając schłodzonego w lodówce szampana lub podgrzaną w cupholderze kawę. Jednocześnie mamy zapewnioną dyskrecję i sporo możliwości aranżacji wnętrza. Układ napędowy i jezdny także zasłużyły na pochwały.

Niestety łyżką dziegciu okazały się typowe dla Mercedesa wpadki jakościowe w postaci trzeszczących i słabo spasowanych materiałów, hałasujących mechanizmów otwierania drzwi i klapy bagażnika czy też opornego przesuwania foteli i półki ze stolikami. Jesteśmy pełni obaw o trwałość tychże rozwiązań. Ponadto brakowało kilku niezbędnych elementów w wyposażeniu, w tym większej ilości wejść USB. Płacąc ponad 400 000 zł za samochód takie wpadki nie mają racji bytu. Owszem, Mercedes V jest bardzo udanym autem z mnóstwem zalet, jednak jego niedoróbki absolutnie nie przystoją marce premium i liczymy na poprawę pod tym względem.

Galeria: Mercedes V 300 d Exclusive Long

Zachęcamy do obejrzenia galerii zdjęć, które wykonał dla nas Piotr Parys. Zapraszamy do zapoznania się z jego portfolio na Facebooku

4.6/5 (liczba głosów: 8)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama