Kiepski początek
Sezon 2022 od początku nie układa się po myśli Carlosa Sainza. Wbrew pozorom wszystko zaczęło się dobrze – od dubletu Ferrari i jego 2. miejsca w Bahrajnie. Tydzień później w Dżuddzie Sainz również stanął na podium, tym razem na jego najniższym stopniu. Wszystko zaczęło się sypać od weekendu w Australii. W Melbourne Hiszpan zaliczył słabe kwalifikacje, w których zajął odległe 9. miejsce. Start do niedzielnego wyścigu również nie należał do udanych, ponieważ stracił kolejne pozycje. Starał się je szybko nadrobić, jednak już na 3. okrążeniu popełnił błąd i swój udział w wyścigu zakończył w żwirze.
LAP 3/58 ⚠️ Virtual Safety Car ⚠️
SAINZ IS OUT!
The Ferrari driver is in the gravel, driver is OK #AusGP #F1 pic.twitter.com/FOBd484hAU
— Formula 1 (@F1) April 10, 2022
Na Imoli z kolei prześladował go pech. W kwalifikacjach był bardzo szybki, jednak zakończyły się one dla niego już w Q2, gdy wpadł w poślizg na wyjściu z przedostatniego zakrętu i rozbił swój bolid. Do sobotniego sprintu startował z 10. pozycji i udało mu się nadrobić kilka z nich, dzięki czemu w niedzielę ruszał z drugiego rzędu. Jednak tuż po starcie został uderzony przez Daniela Ricciardo i drugi z rzędu wyścig Hiszpana zakończył się w pułapce żwirowej.
LAP 1/63
Contact between Ricciardo and Sainz
The Aussie has got going again but the Spaniard is beached in the gravel and out of the race
⚠️ SAFETY CAR DEPLOYED ⚠️#ImolaGP #F1 pic.twitter.com/TGVi9Ogufr
— Formula 1 (@F1) April 24, 2022
Nie pierwszy raz
Kierowca Ferrari ma w tym momencie na koncie 38 punktów i zajmuje 5. miejsce w klasyfikacji generalnej. Do partnera zespołowego, Charlesa Leclerca, traci aż 48 „oczek”. Hiszpan na początku sezonu zmaga się więc z niemałymi problemami. Nie jest to jednak pierwsza taka sytuacja w jego karierze. Już podczas epizodu w McLarenie zawodnik z numerem 55 miewał problemy z dobrym wejściem w sezon. Zależność tę zauważa sam zainteresowany.
– Tak, można to w ten sposób porównać. Podczas dwóch lat w McLarenie miałem trudne wejście w sezon i dopiero kolejne – powiedzmy – trzy czwarte były dobre. Myślę, że to po prostu część życia, część tego sportu. Będą momenty, w których będziesz spisywać się dobrze, ale będą też takie, gdzie nic nie będzie się układało po twojej myśli – skomentował 27-latek.
Pewność siebie i cierpliwość kluczem do sukcesu
Pomimo trudnej sytuacji Carlos Sainz wciąż zachowuje optymizm. Jego zdaniem nie ma problemów z tempem i zrozumieniem samochodu. Wystarczy tylko przejechać „czysty weekend”, a wszystko wróci do normy.
– Jestem pewien, że będę w stanie szybko to odwrócić. W te dwa weekendy w Australii i Imoli miałem dobre tempo i czułem się pewnie za kierownicą. Gdy tylko ta pechowa seria się skończy, jestem pewien, że dobre momenty nadejdą. Muszę tylko być cierpliwy, zachować spokój, a mój czas w końcu nadejdzie – zakończył syn rajdowego mistrza świata.
Waga wyników Sainza
Zdobycz punktowa Carlosa Sainza będzie dla Ferrari absolutnie kluczowa. Stajnia z Maranello nie musi bowiem obawiać się o wyniki Charlesa Leclerca. Monakijczyk jest w znakomitej formie – wygrał już 2 wyścigi, uzbierał 86 punktów i tylko raz finiszował poza podium. Sainz musi jednak poprawić swoje rezultaty, ponieważ tuż za plecami Ferrari czai się Red Bull. Pomimo problemów z niezawodnością, kierowcy stajni z Milton Keynes jeżdżą w tym sezonie bardzo dobrze, a przede wszystkim równo. Jeśli ostatecznie wyeliminują wszelkie usterki, będą dla Włochów bardzo niewygodnym przeciwnikiem.