Reperkusje przełomowego dla elektrycznej serii weekendu zdają się nie mieć końca. Po pokazaniu rewolucyjnego bolidu czwartej generacji, zakulisowe spotkania najważniejszych graczy środowiska przynoszą kolejne owoce. Wiadomo już, że mimo dość gruntownej przebudowy Formuła E doczeka się doczeka się w przyszłym sezonie powrotu 12 ekip. Złożone przez niemiecki zespół ABT zgłoszenie zostało oficjalnie zaaprobowane przez zarząd Formula E Holdings.
Partnerstwo wybitne
Pogłoski o ponownym wejściu do stawki znanego producenta dało się usłyszeć już w ciągu kilku ostatnich tygodni, ale dopiero dziś informacja stała się w pełni jawna. ABT zabrakło w tegorocznej stawce, co wiązało się z dość niespodziewanym odejściem fabrycznej rodzimej ekipy Audi. Dwie niemieckie firmy powiązane były ze sobą już od początków czempionatu. Przez pierwsze trzy lata ABT Sportsline startowało jednak jako prywatna ekipa, wspierana przez firmę Schaeffler.
Fabryczną stajnią koncernu z Ingolstadt stało się dopiero w roku 2017. Pod ich skrzydłami osiągała zresztą wspaniałe sukcesy, kontynuując przynoszącą sukcesy współpracę z duetem Lucas di Grassi-Daniel Abt. Brazylijczyk reprezentował barwy stajni przez siedem pełnych sezonów. W sezonie trzecim zdobył tytuł mistrzowski, dwukrotnie zostawał też wicemistrzem i drugim wicemistrzem. Jego młodszy partner nie mógł pochwalić się podobnymi sukcesami, ale i on zdołał wywalczyć dwa zwycięstwa oraz 8 kolejnych podiów.

Podczas ostatniej rundy Audi na samochodach di Grassiego oraz Rasta pojawiły się napisy: – Dzięki, Formuło E. Było elektryzująco. | Fot. FIA / Twitter
Audi szukało nowych wyzwań
Powodem decyzji Audi była głównie chęć przeniesienia priorytetów na inne obszary działalności. – W ostatnich latach seria ta [Formuła E] towarzyszyła naszej marce w jej transformacji w kierunku elektrycznej mobilności i dostarczyła nam wielu niezapomnianych chwil, które na zawsze pozostaną częścią naszej historii. Dziś elektryczna mobilność w Audi to już nie wizja przyszłości, ale teraźniejszość. […] Oznacza to, że nadszedł czas, abyśmy zrobili kolejny krok również w sporcie motorowym – mówił Julius Seebach, dyrektor zarządzający w Audi Sport GmbH.
Poprzez kolejny krok Niemiec miał na myśli starty w Rajdzie Dakar. Wobec takiego priorytetu, Formuła E zeszła na dalszy plan, a Audi czekało pożegnanie na ojczystej ziemi, na terenie lotniska Tempelhof. Ostatnie rundy potoczyły się całkiem nieźle – di Grassi wygrał pierwszy wyścig, a Rene Rast (zastępujący Abta przez ostatnie półtora roku) dwukrotnie meldował się 9. z najlepszymi czasami okrążeń.
Powrót do zwyciężania?
Swój powrót Hans-Jurgen Abt, założyciel stajni i jednocześnie prezes ABT Sportsline, motywuje wieloletnią miłością do serii. – Formuła E zawsze zajmowała wiele miejsca w naszych sercach i nigdy nie kryliśmy się z tym, że chcielibyśmy do niej wrócić. Nie jest to jednak decyzja wynikająca jedynie z czystej pasji. Przedstawiciele firmy wcześniej dokładnie badali sens ponownego zaangażowania się w rywalizację.
Dyrektor marketingu sportowego Harry Unflath oraz dyrektor zarządzający Thomas Biermaier byli obecni na E-Prix Rzymu, by zatwierdzić część planów. Jeszcze wcześniej pozostawali w stałym kontakcie z serią oraz FIA, prowadząc dyskusje m.in. z Alejandro Agagiem, Alberto Longo oraz Jamie Reiglem. Obecnie zespół przechodzi przez ostatni etap procedur, chcąc zbudować mocny skład, zdolny do walki bez zbędnych opóźnień.
Hey @FIAFormulaE, we missed you! We can’t wait to be back on the grid in 2023. 😍#TeamABTSportsline #ABBFormulaE #FormulaE #WeAreBack pic.twitter.com/dQPek5Pkv6
— ABT Motorsport (@abtmotorsport) May 5, 2022
– Po otrzymaniu zielonego światła wewnątrz firmy, rozmawiamy z obecnymi oraz potencjalnymi partnerami. Celem jest stworzenie silnego zespołu, zarówno na torze, jak i poza nim – zaznaczył Abt. Jakościowe partnerstwo jest tym istotniejsze, iż tym razem zespół wkroczy do serii z pozycji ekipy klienckiej; co więcej, dwa kolejne sezony objęte zostaną pierwszym etapem homologacji trzeciej generacji.
Wiele wskazuje na to, że owym partnerem stanie się indyjska Mahindra, choć oficjalnych wieści brak. Jeśli do tego dojdzie, ABT będzie mogło zapewne liczyć na kilka samodzielnych testów, od których rozpocznie się dłuższa współpraca. Większą niewiadomą jest stanowiska szefa ekipy (funkcję tę pełnił Allan McNish) oraz skład kierowców. Rene Rast odszedł z FE razem z Audi, ale jego powrót nie jest wykluczony.
Inne gorące nazwiska, jak podaje The Race, to Nico Mueller oraz Robin Frijns. Szwajcar w zeszłym roku wyciskał maksimum z koszmarnego bolidu Penske. Hipotetyczny angaż Holendra jest jeszcze ciekawszy, gdyż jego umowa z Envision skończy się po tym sezonie; a gdy jeszcze kilka lat temu startował w DTM, czynił to właśnie w barwach Audi Sport Team ABT Sportsline.
Rekordy di Grassiego
Jak mówił sam Biedermaier, prawdopodobnie wystartujemy sezon jako słabsza drużyna. Tym ważniejsze jest, byśmy w kokpitach mieli szybkich i bystrych chłopaków […]. Pierwsze rozmowy są ekscytujące i napawają optymizmem, więc niebawem na pewno nasz skład będzie ustalony. Niemiecka stajnia może nawet prędzej czy później pokusić się o ściągnięcie swego dawnego lidera.

Tylko jeden kierowca – Sebastien Buemi – ma na koncie więcej triumfów niż Brazylijczyk. Szwajcar trzynaście razy przekraczał linię mety na pierwszej pozycji. | Fot. AutoRacing1.com / Twitter
Dla di Grassiego, najbardziej doświadczonego obok Sama Birda kierowcy, powrót do matecznika byłby bardzo ciekawą opcją. To tutaj odbudował swój nadszarpnięty wizerunek po tragicznym (nie z jego winy) sezonie w barwach Virgin Racing w Formule 1. Dla ABT Brazylijczyk wygrał 12 wyścigów i stał się jedną z najjaśniejszych gwiazd na firmamencie FE. Jako jedyny siedmiokrotnie stawał na podium w ciągu jednego sezonu, jako jedyny wygrywał aż z 15. pola startowego. Jako jedyny także zdobywał oczka aż w 63 wyścigach.
Czy Brazylijczyk wróci do ABT?
Jednocześnie, di Grassi przyczynił się do ustanowienia szeregu rekordów zespołu. ABT ma na swoim koncie 47 podiów i 1380 punktów, co czyni je potentatem w historii serii. Utrzymuje się też w czołówce w aspekcie liczby pole position (5) oraz najszybszych okrążeń (19). Di Grassi, sposobiąc się do odejścia do Venturi, mówił, iż w siedem lat osiągnęli ekstremalnie dużo z Audi Sport, ABT oraz Schaeffler. To efektywne partnerstwo teraz dobiega końca i to wielka szkoda.
Szkoda ta może zostać naprawiona. Już od miesięcy trwają ciche spekulacje, że Brazylijczyk do monakijskiej ekipy przyszedł tylko na jeden sezon, by później przenieść się do środowiska rokującego jeszcze korzystniej. Nie należy też zapominać, że jest on prawie najstarszym kierowcą w serii. W tym roku skończy 38 lat – więc jego kariera bliższa jest końca, aniżeli początku. W dobrze znanej stajni di Grassi mógłby znaleźć idealną przystań na ostatnie lata swojej przygody, jeżeli partnerstwo z Venturi nie przyniesie oczekiwanych rezultatów.
Zespół ABT ma przed sobą trudne zadanie. Podobnie jak Maserati będzie musiał odnaleźć się w serii innej niż wszystkie, ale w przeciwieństwie do Włochów, nie dysponuje wsparciem wielkiej marki. Czy Hans-Jurgen Abt i jego ludzie zdołają powrócić na zwycięską ścieżkę już w pierwszym sezonie? Trzecia generacja otwiera wszystkim nowe możliwości, ale sprostanie im wymaga wielkiego zaangażowania i pracy. Bez partnerów ABT może być skazane na pożarcie – pozostaje mieć nadzieję, że znajdą godnych współpracowników.