Czego szukasz?

Formuła 1

X-Wings – ostatnia nadzieja Tyrrella | Zbanowane innowacje

W poprzednim materiale z serii „Zbanowane innowacje” poznaliśmy działanie kanału F, który znacznie pomógł McLarenowi w sezonie 2010. Tym razem cofniemy się nieco bardziej w czasie. Wyobraźmy sobie, że obudziliśmy się w 1997 roku. Cudem techniki motoryzacyjnej na polskich drogach jest Daewoo Lanoz, w kinach debiutuje „Titanic”, w Formule 1 dominuje Williams, a Ken Tyrrell zmaga się z ogromnymi problemami finansowymi. Jego zespół od lat nie może nawiązać do swoich najlepszych wyników. Co gorsza, znalazł się wtedy na skraju bankructwa. Inżynierowie szukali sposobu na poprawę osiągów kiepskiego Tyrrella 025, lecz brakowało pieniędzy na nowe udoskonalenia. Wtedy pewien geniusz wpadł na pomysł wykorzystania starych skrzydeł, aby stworzyć z nich kilka mniejszych. Ponadto w Tyrrellu znaleźli obejście przepisu o dodatkowych spoilerach i tak oto powstały X-Wings. Dlaczego rok później używało ich kilka innych zespołów, w tym Ferrari?

X-Wings - Tyrrell 1997
Fot. Remco / Twitter

Dlaczego Tyrrell stworzył X-Wings?

Najlepsze lata zespołu stworzonego przez Kena Tyrrella to bez wątpienia początek lat 70. XX wieku. To właśnie wtedy swoje dwa mistrzowskie tytuły zdobywał w nim Jackie Stewart. W kolejnych latach ich dobra forma przygasała, a ponadto inne zespoły znacznie lepiej odnalazły się w zmianach konstrukcyjnych pojazdów. Tyrrellowi z pewnością nie można odmówić inwencji twórczej. W 1976 roku stworzyli słynny sześciokołowy bolid, jednak nie spełnił on pokładanych w nim nadziei. Lata 90. to kryzys brytyjskiej stajni, który później przerodził się w walkę o przetrwanie w Formule 1. Sezon 1996 okazał się klapą, a Tyrrell w klasyfikacji generalnej wyprzedził tylko trzy zespoły. Rok później bolid okazał się jeszcze słabszy, zarówno pod względem mocy, jak i aerodynamiki. Inżynierowie głowili się nad tym jak poprawić osiągi tak kiepskiej maszyny, przy niewielkim wydatku. Do dyspozycji mieli mnóstwo starych skrzydeł, które postanowili wykorzystać. X-Wings stały się ich ostatnią nadzieją na zdobycie punktów.

ZOBACZ TAKŻE
Sir Jackie Stewart - nie tylko "Latający Szkot" | Legendy motorsportu

Przepisy jasno zabraniały montowania dodatkowych skrzydeł w wielu miejscach bolidu, jednak Tyrrell znalazł lukę. Nikt nie uwzględnił pozycji po bokach kierowcy, co jak się okazało miało kluczowe znaczenie. Brytyjska stajnia postawiła wszystko na jedną kartę i zaryzykowali. Stworzyli niewielkie skrzydła umieszczone tuż obok kierowcy, które zadziałały! X-Wings pomagały zwłaszcza na torach, na których liczył się docisk. Mówi się, że te malutkie spoilery stanowiły wzrost docisku o około pięć procent. Warto dodać, że te skrzydełka pomalowano w dwóch różnych kolorach, aby rozróżnić kierowców. Mika Salo jeździł z czerwonymi wstawkami, zaś Jos Verstappen z żółtymi. Zespół Kena Tyrrella przekonał się o ich pozytywnym działaniu podczas GP Monako. Wówczas Salo zajął piąte miejsce i zdobył tym samym pierwsze i zarazem ostatnie punkty w sezonie.

X-Wings - Tyrrell 1997 GP Monako

Fot. HistoricalF1 / Twitter

Inne zespoły używające X-Wings

Sezon 1998 wprowadził nowe regulacje techniczne dotyczące bolidów. Pierwsza znacząca zmiana to zmniejszenie rozstawu osi, przez co pojazdy były węższe o dwadzieścia centymetrów względem ubiegłorocznej konstrukcji. Druga modyfikacja przepisów dotyczyła opon. FIA postanowiła wprowadzić na stałe opony rowkowane po dwudziestu ośmiu latach przerwy. Ogumienie typu slick zostało całkowicie porzucone i powróciło dopiero w 2009 roku. Przednie opony posiadały trzy rowki, zaś tylne cztery. Zespół Tyrrella postanowił zbudować bolid oparty na swoich X-Wingsach. Podczas inauguracji kampanii w Australii tylko oni korzystali ze skrzydełek i jak się okazało przyniosło to efekt. Mieli zdecydowanie najsłabszy pojazd w stawce i mimo to Tora Takagi zajął w kwalifikacjach trzynaste miejsce, a jego zespołowy partner Ricardo Rosset dziewiętnaste. Japończyk na swoje nieszczęście zakończył rywalizację już na pierwszym okrążeniu. Brazylijczyk również odpadł z wyścigu, jednak w jego przypadku zawiodła skrzynia biegów.

W kolejnym Grand Prix, które odbywało się na torze Interlagos w Brazylii swoje X-Wings zaprezentował Sauber. Skrzydła zamontowano w obu bolidach szwajcarskiej stajni, a ich kierowcy zajęli ostatecznie dziewiąte i jedenaste miejsce. Tyrrell może mówić o sporym pechu, ponieważ zarówno Rosset, jak i Takagi odpadli z rywalizacji przez problemy techniczne. Następny wyścig miał miejsce w Argentynie na torze w Buenos Aires. Tam swoją wersję niewielkich spojlerów pokazał zespół Eddiego Jordana. Warto również dodać, że podczas kwalifikacji testowali je jeszcze kierowcy Prosta, lecz nie użyto ich w wyścigu. Najlepiej spośród kierowców posiadających tę modyfikację poradził sobie Jean Alesi z Saubera, który zajął znakomite piąte miejsce i zdobył dwa punkty. W czasie tego wyścigu u Francuza doszło do niebezpiecznej sytuacji związanej z X-Wings. Alesi wyjeżdżając ze swojego stanowiska po pit-stopie zahaczył prawym skrzydełkiem o kabel podtrzymujący pistolet pneumatyczny, co wręcz wyrwało to skrzydło z pojazdu.

FIA interweniuje

Dwa tygodnie później na torze Imola odbyło się GP San Marino. Podczas rywalizacji z X-Wings korzystał: Tyrrell, Sauber, Jordan, Prost oraz… Ferrari! Stajnia z Maranello desperacko szukała możliwości zniwelowania strat do dominującego McLarena, dlatego postanowili wypróbować boczne skrzydła. W kwalifikacjach zwyciężył Coulthard przed Hakkinenem, a strata Schumachera do zdobywcy pole position wynosiła niecałe pół sekundy. Po awarii skrzyni biegów Hakkinena o zwycięstwo rywalizowali Szkot oraz Niemiec. Po zastosowaniu odmiennych strategii w szaleńczy pościg ruszył ten drugi, co ostatecznie nie powiodło mu się i musiał zadowolić się drugim miejscem. Na najniższym stopniu podium uplasował się jego zespołowy partner, Eddie Irvine. Jean Alesi z Saubera zajął szóste miejsce premiowane jednym punktem, siódmy był Ralf Schumacher z Jordana, a reszta kierowców korzystających z dodatkowych skrzydeł nie ukończyła wyścigu.

X-Wings - Ferrari 1998

Fot. UnracedF1 / Twitter

Dzień po zakończeniu rywalizacji na torze do akcji wkroczyła FIA. Międzynarodowa Federacja Samochodowa zakazała używania dodatkowych bocznych skrzydeł z uwagi na bezpieczeństwo. Z pewnością wpływ na to miała sytuacja Jeana Alesiego z GP Argentyny, a oprócz tego należy zauważyć jak owe skrzydła ograniczały pole widzenia kierowcy. To w połączeniu ze sporym zagrożeniem dla kierującego przy bocznym uderzeniu spowodowało zakończenie istnienia tej innowacji w królowej sportów motorowych.

Po ogłoszeniu decyzji Eddie Jordan przyznał wprost, że X-Wings pozytywnie wpływały na aerodynamikę pojazdów jego zespołu. Mimo swojego niezadowolenia z uwagi na trud włożony w zaprojektowanie jak najlepszych bocznych skrzydeł uznał, że zgadza się z tą decyzją, a bezpieczeństwo kierowców jest zawsze najważniejsze. W późniejszych latach zespoły szukały kolejnych luk w przepisach i w taki sposób powstały różne modyfikacje skrzydeł stworzonych przez Tyrrella. Tu warto wspomnieć o dodatkowym spoilerze Arrowsa umieszczonym na jego przednim skrzydle w 2001 roku lub o tzw. „bliźniaczych wieżach” na przodzie bolidu BMW Sauber przy okazji GP Francji w 2006 roku.

ZOBACZ TAKŻE
Najdziwniejsze bolidy F1, czyli jak inżynierowie zaskoczyli samych siebie

Podsumowanie

X-Wings to bez wątpienia jedna z ciekawszych, ale również brzydszych innowacji w historii Formuły 1. Desperacka próba zespołu z końca stawki, która faktycznie dawała niewielkie korzyści. Warto pochwalić twórców, którzy jednocześnie wykorzystali stare i nieużywane skrzydła. Skoro nawet Ferrari próbowało udoskonalać te niewielkie skrzydełka to znaczy, że tkwił w nich potencjał. Szybko jednak FIA zahamowało ich rozwój zakazując ich, co według mnie było jedyną słuszną decyzją. Wystarczy przypomnieć sobie Jeana Alesiego z wyścigu w Argentynie i wyobrazić sobie, co by było gdyby znajdował się tam mechanik. Jeszcze gorzej sytuacja by się miała w przypadku bocznego uderzenia. Istniało spore prawdopodobieństwo uderzenia kierowcy przez uszkodzone skrzydełko. Mimo wszystko należy pamiętać o innowacjach i inwencji twórczej inżynierów, gdyż to właśnie dzięki takim próbom widzowie są świadkami starć technologicznych.

5/5 (liczba głosów: 3)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama