Czego szukasz?

Załóż konto w Betfan!

Formuła 1

„Mercedes? No more”. Williams wyciąga rękę do nowego dostawcy silników

Williams może być o włos od dużych zmian. Kilka dni temu posypały się informacje mówiące o tym, że zespół opuści Nicholas Latifi. Teraz do gry weszły nowe spekulacje, które wskazują na to, że zespół z Grove porzuci swoją współpracę z Mercedesem, aby dać drugą szansę silnikom z rąk Renault.

Williams Mercedes Alpine Miami 2022
Fot. Twitter / Williams Racing

Czasy lepsze, a później gorsze

W 2014 roku w Formule 1 nastała rewolucja znana nam pod nazwą ery hybrydowej. To właśnie wtedy jeden z najbardziej utytułowanych zespołów w historii, czyli Williams dokonał bardzo ważnej decyzji strategicznej. Porzucili oni swoją krótką, bowiem tylko dwuletnią współpracę z Renault, które dostarczało im silniki. Tę funkcję przejął Mercedes, który zaczynał wtedy swój spacer po ścieżce tryumfu. Zawiązanie tej współpracy należy połączyć z tym, że szefem ekipy z Brackley był już wtedy Toto Wolff. Austriak jeszcze w 2012 roku pełnił funkcję dyrektora zarządzającego w Williamsie.

ZOBACZ TAKŻE
Nyck de Vries: Kim jest nowy kierowca testowy Williamsa?

Początkowo wyglądało na to, że zmiana przyniesie im powrót do walki o zwycięstwa, a może i nawet mistrzostwa. To dlatego, że kierowcy z zespołu fabrycznego z Grove, czyli Felipe Massa oraz Valtteri Bottas wykręcali fenomenalne wyniki. Zajęli oni dwukrotnie trzecie miejsce w końcowej klasyfikacji konstruktorów. Kolejne lata nie wyglądały już jednak tak kolorowo, głównie dlatego, że konstrukcja przestała dostarczać zadowalające wyniki. 

Wiele winy należy szukać w nieudolnym zarządzaniu z rąk Claire Williams. Kobieta odeszła z zespołu dopiero w 2020 roku, kiedy to ona i jej legendarny ojciec zrzekli się swoich praw do zespołu. Tym samym zespół trafił w ręce spółki Dorilton Capital i nowego CEO, Josta Capito. Zmiana nadeszła w momencie, w którym Williams i Mercedes trzymali się siebie kurczowo. To między innymi przez osobę George’a Russella, który niejako spajał oba zespoły. Widać było jednak, że nowe szefostwo będzie szukać nowych szlaków dla utytułowanej ekipy.

Dlaczego Renault?

Jakiś czas temu wywiązała się dość spora dyskusja związana z wyczekiwanymi zmianami silnikowymi, które wejdą do Formuły 1 w 2026 roku. Mówi się o tym, że najbardziej łasa na te zmiany jest grupa Volkswagena, w skład której wchodzą Audi oraz Porsche. Te marki upatrzyły sobie już swoich potencjalnych klientów, jednak żadnym z nich nie jest omawiany przez nas Williams. Sprytne umysły połączyły jednak kropki i wysnuły teorię, na podstawie której można założyć, że Volkswagen też będzie chciał mieć swój samoistny udział w przedsięwzięciu. To dlatego, że Jost Capito ma bogatą przeszłość w zarządzaniu rajdową gałęzią producenta z Wolfsburga.

ZOBACZ TAKŻE
Red Bull z Porsche, a Williams z Audi? "To logiczne"

Wygląda jednak na to, że cała sytuacja rozwiąże się dużo szybciej. Hiszpański dziennikarz Sergio Rodriguez stwierdził, że jest w posiadaniu informacji, z których wynika, że Williams zdecydował się na powrót do usług oferowanych przez Renault. Francuski producent, który obecnie dostarcza silniki tylko i wyłącznie dla swojego zespołu – Alpine, desperacko wypatruje nowego zespołu klienckiego. Poszukiwania zaczęły się mniej więcej wtedy, gdy McLaren i RedBull zamknęły drzwi za współpracą z ekipą z Enstone, na rzecz Mercedesa i Hondy.

 

Początkowo mówiło się o tym, że Renault pochłonie Saubera. Zespół miał według doniesień zakończyć w 2021 roku swoją krótką współpracę z Alfą Romeo. Tak się jednak nie stało i sprawa ucichła. Później pojawiło się zamieszanie związane z potencjalnym wejściem zespołu Andrettich za dwa lata (2024). Rzekomo są oni już zdecydowani na korzystanie z jednostek stosowanych w bolidach Alpine od początku swojej przygody z królową motorsportu. Kilka dni temu powróciła jednak teoria sprzed mniej więcej 24 miesięcy, mówiąca o tym, że zanim to nastąpi, Renault będzie już współpracować z Williamsem.

Kto będzie ścigać się w zespole Williams-Renault?

Wszystko dlatego, że niespodziewanie w dniu wyścigu o GP Azerbejdżanu wszystkie media zakomunikowały o tym, że Nicholas Latifi w trybie niemal natychmiastowym opuści szeregi swojego zespołu. Według doniesień słabo sprawujący się Kanadyjczyk pojedzie po raz ostatni w domowym wyścigu w Montrealu. Następnie od GP Wielkiej Brytanii zostanie zastąpiony przez Oscara Piastriego. Jak wiemy, obecny mistrz Formuły 2 to kierowca rezerwowy zespołu… Alpine.

Ekipa Otmara Szafnauera od początku sezonu robi wszystko, żeby dać mu szansę na jazdę w bolidzie Formuły 1. Australijczyk został zaoferowany na początku sezonu jako zastępstwo dla chorego na koronawirusa Daniela Ricciardo, a także nieustannie może liczyć na testy w starszych konstrukcjach Alpine i Renault. Teraz wygląda jednak na to, że mówimy o naprawdę konkretnej umowie na dwa pełne sezony. Niemniej jednak pierwsze emocje już się ostudziły. Najprawdopodobniej Piastri będzie mógł liczyć na angaż dopiero w 2023 roku, kiedy Renault zaczęłoby ewentualne dostarczanie jednostek napędowych do Williamsa.

Oscar Piastri Alpine testy

Fot. Alpine F1

Nie wiadomo, kto partnerowałby Australijczykowi. Alex Albon raczej nie straci fotela, ponieważ na ten moment prezentuje się z dobrej strony. Jest on jednak wciąż związany z rodziną Red Bulla, która może nie chcieć, żeby jeździł on z silnikiem Renault. Taj stanowi też dla nich cenną opcję, gdyby w AlphaTauri jakimś cudem zwolnił się fotel okupowany przez Pierre’a Gasly’ego. Francuz jest bowiem na celowniku kilku zespołów. Gdyby Albon miał zniknąć razem z Latifim, w kolejce do fotela musielibyśmy wymienić Logana Sargeanta, Jacka Doohana i Jacka Aitkena, którzy mieszają się połączeniami z Williamsem, Alpine i Renault. To wszystko jednak przewidywania, ponieważ na ten moment brakuje jakichkolwiek potwierdzeń i twardych dowodów.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama