Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

GP Austrii: Przewodnik kibica przed weekendem

Góry, lasy, pola doły… Słowa znanej w całej Polsce piosenki idealnie opisują otoczenie Red Bull Ringu. No prawie idealnie, ponieważ sielankowy klimat GP Austrii miesza się w doskonałej proporcji z rykiem silników, zawrotnymi prędkościami i co najważniejsze – ekscytującymi wyścigami.

verstappen red bull ring 2021
Fot. Red Bull Content Pool

Wczesna historia GP Austrii

Historia Red Bull Ringu – toru będącego gospodarzem GP Austrii, sięga 1969 roku. Dokładnie 26 lipca, otwarto tutaj mierzący 4,911 km długości Österreichring. Jeszcze w tym samym roku ugościł on F1 w niezaliczanej do mistrzostw świata rundzie. W 1970 roku, GP Austrii znalazło się już w oficjalnym kalendarzu królowej motorsportu.

Nitka Österreichringu była bardzo szybka i składała się w większości z długich, wijących się po alpejskich wzgórzach zakrętów. Mimo malowniczych okoliczności przyrody i ekscytującego układu, tor był ten uznawany przez kierowców za bardzo niebezpieczny. Zawodnicy zwracali uwagę na to, że wysoka prędkość przejazdu i liczne zmiany wysokości w połączeniu z marnymi zabezpieczeniami oraz wyboistą nawierzchnią mogą się skończyć tragicznie. I niestety mieli rację. W trakcie niedzielnych przygotowań do GP Austrii 1975 doszło do wypadku Marka Donouhe’a. Zginął w nim jeden z porządkowych, a drugi został ciężko ranny. Mimo że Amerykanin wyszedł o własnych siłach z bolidu to dwa dni później zmarł z powodu krwotoku wewnątrzmózgowego spowodowanego wypadkiem.

ZOBACZ TAKŻE
GP Austrii 1975: Sensacyjny triumf Brambilli w cieniu wypadków i tragedii

W wyniku tych tragicznych zdarzeń zdecydowano się przerobić pierwszy zakręt w najwolniejszą na całym torze szykanę. Mimo to, aż do 1987 roku (gdy Austria zniknęła z kalendarza F1), Österreichring był uważany za tor skrajnie niebezpieczny.

Po utraceniu F1, tor popadł w ruinę. Dopiero w 1995 roku przejęli go nowi inwestorzy i postanowili na gruzach Österreichringu zbudować kompletnie nowy obiekt. Projektem A1-Ringu zajął się sam Hermann Tilke, proponując znaną do dzisiaj nitkę, na której F1 ścigała się w latach 1997-2003, aż do kolejnego rozbratu Austrii i królowej motorsportu.

ZOBACZ TAKŻE
GP Austrii 1976: Śmierć i pomszczenie zmarłego przyjaciela zwycięstwem

Nowi gospodarze toru

Wraz z kupnem zespołu Jaguara przez Red Bulla pod koniec 2004 roku, media zaczęły spekulować na temat przejęcia przez austriacki koncern również A1 Ringu. Dziennikarze mieli nosa, ponieważ w 2005 roku tor trafił w ręce Dietricha Mateschitza. W kolejnych latach obiekt przeszedł szereg modernizacji. Wybudowano m.in. nowy budynek garaży i trybunę główną. Oficjalne otwarcie toru znanego do dzisiaj jako Red Bull Ring nastąpiło w maju 2011 roku. Ceremonię uświetnił wyścig historycznych bolidów F1. Na torze obecni byli kierowcy Red Bulla, szefostwo zespołu oraz Niki Lauda, Gerhard Berger i Bernie Ecclestone. Jak grzyby po deszczu pojawiły się także plotki o powrocie Austrii do kalendarza F1. Finalnie doszło do tego w 2014 roku.

Red Bull Ring mierzy 4,318 km długości, co czyni go jednym z najkrótszych torów obecnego sezonu. Nitka składa się z zaledwie 10 zakrętów i prowadzi przez malownicze wzgórza Alp. Tor ten ze względu na swoją charakterystykę sprzyja wyprzedzaniu i rywalizacji koło w koło. Tak jak w poprzednich latach, niewielka liczba zakrętów, trzy długie proste (będące jednocześnie strefami DRS) i duże różnice wzniesień są niemalże gwarantem emocjonującej walki. Szczególnie warto zwracać uwagę na zakręty nr 3 i 4, w których ze względu na spore dohamowania po strefach DRS powinniśmy zobaczyć co najmniej kilkanaście manewrów wyprzedzania w wyścigu i sobotnim sprincie.

Bardzo ciekawie zapowiada się również rywalizacja w trakcie kwalifikacji. Na tak krótkim torze, nietrudno utknąć w tłoku bądź przeszkodzić kierowcy w pokonaniu szybkiego kółka. Krótka nitka oznacza również, że różnice czasowe pomiędzy bolidami powinny ulec zmniejszeniu. Z drugiej jednak strony, każdy błąd będzie oznaczał stosunkowo dużą stratę, nawet jeżeli kierowcy unikną licznych żwirowych pułapek.

Niebezpieczeństwo na Red Bull Ringu stwarzają również wysokie krawężniki i tzw. „sausage kerbs”. Z racji na tegoroczną rewolucję techniczną, bolidy są zawieszone bardzo nisko i mocno cierpią z powodów nawet najmniejszych uszkodzeń podłogi. Dobitnie było to widać na przykładzie Maxa Verstappena podczas ubiegłotygodniowego GP Wielkiej Brytanii.

Szef Pirelli Motorsport o GP Austrii

Podobnie jak przed rokiem, włoski producent przywiezie na Red Bull Ring najmiększy zestaw swoich opon (mieszanki od C3 do C5). Dobór ten w ciekawy sposób uzasadnił szef Pirelli Motorsport– Mario Isola:

Nawierzchnia na Red Bull Ringu zapewnia dość niską przyczepność, a układ toru nie generuje dużych przeciążeń bocznych. Daje to nam możliwość użycia najmiększych opon z naszej gamy. Taki dobór pomoże widowisku, tym bardziej, że tor ten od lat jest jednym z najbardziej ekscytujących w kalendarzu. Wszystko za sprawą intensywnej i kompaktowej nitki, której cechą charakterystyczną są krótkie zakręty. Przyczepność i hamowanie są tutaj kluczowe. Istnieje duże ryzyko zblokowania kół w dohamowaniach znajdujących się na spadkach [na przykład przed zakrętem nr 4 – przyp. red.]. Kierowcy będą musieli także dbać o tylne opony na przestrzeni okrążenia, tak aby zapewniały one maksimum przyczepności. Nasz dobór opon daje sporo możliwości strategicznych w wyścigu – skomentował Włoch.

pirelli red bull ring 2022

Fot. Pirelli Motorsport / Twitter

Rzeczywiście, taki dobór mieszanek w połączeniu z krótką aleją serwisową sprawia, że w ten weekend niewykluczone są pewne strategiczne szaleństwa. Choć w ostatnich latach, zespoły preferowały strategię jednego postoju to w przypadku jakiegokolwiek zamieszania w końcówce wyścigu, możemy ujrzeć masowe zjazdy do boksów. A to niemal zawsze wpływa na ostateczne wyniki rywalizacji.

Dość pewnie wygląda natomiast prognoza pogody na nadchodzący weekend. Wszystkie sesje powinny się odbyć w słonecznych warunkach i przy temperaturze powietrza wynoszącej ok. 20-23°C. Opady deszczu mogą pojawić się w Spielberg tylko w nocy lub nad ranem w piątek i niedzielę.

Tarcia w Ferrari po GP Wielkiej Brytanii?

Po kolejnej strategicznej „grande katastrofie”, jaką zaserwowało nam Ferrari na Silverstone, włoskie media rozpisują się na temat możliwego rozłamu w zespole z Maranello. Nic w tym dziwnego, gdyż Scuderia po raz kolejny na własne życzenie odebrała zwycięstwo swojemu głównemu pretendentowi do tytułu – Charlesowi Leclerkowi. I to w sytuacji, gdy była możliwość odrobić pokaźną stratę punktową do Maxa Verstappena.

We wtorek wieczorem, kibice przyłapali Leclerca i Mattię Binotto wychodzących z restauracji w Monako. Szef Ferrari przybył w odwiedziny do swojego kierowcy prawdopodobnie, aby załagodzić atmosferę. Wydaje się to być bardzo możliwe, gdyż od wydarzeń z GP Wielkiej Brytanii, Monakijczyk nie pojawił się w Maranello. Tuż po wyścigu Leclerc poleciał bezpośrednio do domu.

 

W zupełnie innym nastroju jest Carlos Sainz. Hiszpan nie tylko był w fabryce, ale także brał udział w shakedownie hypercara Ferrari na torze Fiorano. Hiszpan celebrował pierwsze w karierze zwycięstwo, przewożąc swoich przyjaciół w trzyosobowym bolidzie F1.

 

Red Bull o krok ogłoszenia współpracy z Porsche

Jeżeli wierzyć medialnym doniesieniom, najpóźniej w piątek Red Bull ogłosi współpracę z Porsche od 2026 roku. Nie jest tajemnicą, że niemiecki koncern przygotowuje się do wejścia do F1 jako nowy producent jednostek napędowych i jest bliski przejęcie schedy po Hondzie.

Choć właściwa współpraca na linii Milton Keynes – Stuttgart rozpocznie się dopiero za kilka lat, niewykluczone, że Porsche już od najbliższego wyścigu zostanie sponsorem Red Bulla. Warto więc przypatrywać się malowaniu bolidów RB18 w trakcie piątkowego treningu czy kwalifikacji i szukać charakterystycznej tarczy z czarnym koniem.

Nowy pakiet Williamsa jednak do uratowania?

Po wypadku na Silverstone, Alex Albon udzielił wywiadu oficjalnej strony F1, z którego wynika, że wbrew wcześniejszym doniesieniom pakiet poprawek, który dostał od zespołu na GP Wielkiej Brytanii prawdopodobnie wróci do jego bolidu już na Red Bull Ringu:

Oczywiście, Silverstone nie poszło zgodnie z planem. Wszystko wydarzyło się tak szybko. Tak naprawdę, zobaczyłem co się stało dopiero z powtórek. (…) Dobrą wiadomością jest to, że prawdopodobnie uda się uratować nasze poprawki aerodynamiczne. Ciężko pracujemy teraz nad tym, aby były one gotowe już na GP Austrii – wyjaśnił kierowca Williamsa.

Oczywiście w normalnych okolicznościach, zespół z Grove przygotowywałby właśnie podobny pakiet poprawek do bolidu Nicholasa Latifiego. Wypadek Albona na Silverstone mocno skomplikował sytuację zespołu i bardzo prawdopodobne, że Kanadyjczyk swoje nowe elementy otrzyma dopiero za dwa tygodnie na Paul Ricard.

Zarówno Alex Albon, jak i drugi wielki pechowiec wyścigu na Silverstone – Guanyu Zhou wystartują w GP Austrii. Lekarze nie dopatrzyli się żadnych przeciwskazań w dopuszczeniu ich do zawodów w Spielberg.

Gdzie oglądać GP Austrii? Harmonogram weekendu

Tegoroczny weekend na Red Bull Ringu jest kolejną rundą z sobotnim sprintem. W związku z tym, godziny poszczególny sesji odbiegają od tego, do czego kibice są przyzwyczajeni podczas klasycznych Grand Prix. Pełny harmonogram i inne ważne informacje dotyczące transmisji GP Austrii znajdziecie w naszym osobnym materiale – plan transmisji GP Austrii 2022.

\
Reklama