Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Obawy Verstappena na GP Węgier. „Ferrari będzie bardzo mocne”

Max Verstappen spokojnie prowadzi w klasyfikacji kierowców, a także wraz ze wsparciem Sergio Pereza zapewnia lekką dominację wśród konstruktorów. Holenderski mistrz świata obawia się jednak, że na Węgrzech nie będzie tak kolorowo. Wszystko za sprawą piekielnie mocnych rywali z Ferrari, którzy jego zdaniem dopiero teraz będą naprawdę groźni.

Max Verstappen Francja 2022
Fot. Red Bull Content Pool

Względny spokój w Red Bullu

Red Bull nie rysował się na dominatora 2022 roku w Formule 1. Nie wskazywały na to przewidywania przed testami, obie tury przedsezonowe w Hiszpanii oraz w Bahrajnie, a nawet pierwsze trzy wyścigi nowego sezonu. Teraz, kiedy dotarliśmy do półmetka, wiemy już, że to oni są w zdecydowanie najlepszym położeniu. Ciężko znaleźć prawdziwe zagrożenie na ich drodze po upragniony piąty tytuł wśród konstruktorów. Wygląda też na to, że w przyszłym sezonie w ich zespole będzie jeździć podwójny mistrz świata.

ZOBACZ TAKŻE
Binotto ma plan. Ferrari niepokonane już od GP Węgier?

Mowa oczywiście o Maxie Verstappenie, który nijak rozpoczął tegoroczny sezon. Dwa nieukończone wyścigi, słaba forma w kwalifikacjach i brak typowej dla niego brawury zaczęły dawać do myślenia. Przez chwilę wyglądało na to, że będzie to rok chwały Charlesa Leclerka. Monakijczyk w bolesnych zdarzeniach wypuścił swoje pokaźnie prowadzenie w punktacji i na Węgrzech pojedzie już po raz kolejny jako atakujący, a nie broniący. Jego oddalający się rywal z Holandii, uważa jednak, że w ten weekend to Ferrari będzie siłą nie do zatrzymania. Holender opisał swoje przewidywania, a nawet i obawy w następujących słowach.

Osobiście uważam, że będziemy mieli trochę pod górkę. Zwłaszcza w tempie jednego okrążenia. Nie spodziewam się, że będzie tragicznie, ale myślę, że Ferrari będzie tutaj bardzo mocne, tak jak wyglądało to przez cały rok. Ale sądzę, że to jest tor, na którym mogą być, powiedzmy sobie wprost, niezwykle silni. Nie wiem, co się wydarzy, czy i ile będzie padać, ale wszystkie tego typu rzeczy mogą wejść w grę i namieszać w ostatecznym rezultacie – powiedział mistrz świata.

Co przyniesie tajemnicza reszta sezonu?

Verstappen nie musi za bardzo martwić się stratą siedmiu czy dziesięciu punktów na Węgrzech. To dlatego, że w porównaniu do zeszłorocznej rywalizacji „na żyletki” z Lewisem Hamiltonem, w tym roku jego przewaga nad resztą stawki jest gigantyczna. Jego postawa chuchania na zimne jest jednak godna pochwały. Holender ma bowiem świadomość, że po wakacjach czeka nas jeszcze kilka kluczowych rund. Wciąż nie wiadomo, jakie możliwości będzie miał w nich zespół z Milton Keynes. W sierpniowym GP Belgii ujrzymy bowiem zmiany w sprawdzaniu zgodności podłogi z regulaminem.

ZOBACZ TAKŻE
Lewis Hamilton: Zespół wykonał świetną pracę

Ponadto wszystko, dwa DNF-y w trzech pierwszych wyścigach sprawiają, że Holender musi się liczyć z potencjalnym wymogiem wzięcia kary silnikowej w pewnym momencie tego sezonu. W zeszłym roku zrobił to przy okazji GP Rosji, gdzie w niesamowitych okolicznościach zminimalizował straty, kończąc na drugiej pozycji. Doradca Red Bulla, Helmut Marko zasugerował już nawet, gdzie można się tego spodziewać.

Musimy wybrać tor, na którym nie ma problemów z manewrami wyprzedzania. Jeśli spojrzy się na kolejne wyścigi w kalendarzu, to na oczy od razu rzuci się ten, który wybraliśmy – powiedział tajemniczo dr. Marko. 

Ciężko nie odnieść wrażenia, że chodzić może o wspomniane GP Belgii. Pytanie tylko, czy Red Bull nie będzie chciał przeciągnąć struny do oddalonego na początek września GP Włoch. Wszystko w celu zrozumienia zmian podłogowych, które mogą najbardziej namieszać ich szyki w „mistrzowskim” sezonie.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama