Czego szukasz?

Fascynacje

Koenigsegg CC850 – 1385 powodów, aby się nim zachwycić

Połowa sierpnia jest co roku niezwykle ekscytującym okresem w branży motoryzacyjnej. To właśnie wtedy odbywa się słynna kalifornijska impreza Monterey Car Week w okolicach plaży Pebble Beach. Jednym z najbardziej niezwykłych samochodów tam zaprezentowanych jest Koenigsegg CC850. Czym jest, dlaczego powstał, co oznacza jego nazwa i jakie tym razem niezwykłe rozwiązania techniczne zastosowali Szwedzi?

front Koenigsegga
Fot. Koenigsegg

Urodzinowy prezent

Historia szwedzkiej marki znanej z produkcji hipersamochodów rozpoczęła się w 1994 roku – to właśnie wtedy Christian von Koenigsegg postanowił zainwestować zarobione na zagranicznym handlu pieniądze w szalony projekt. Większość milionerów, którzy wpadli na podobny pomysł i doprowadzili go do fizycznej formy, to osoby które robiły to raczej z kaprysu, lub wręcz w ramach ostatniego szaleństwa przed emeryturą. Przykładowo – James Glickenhaus miał 60 lat w momencie debiutu swojego pierwszego samochodu. John Hennesey z kolei pokazał Venoma, gdy miał 47 lat. Pagani Zonda – przedstawiona tuż po 44 urodzinach Horacio. Tymczasem nasz szwedzki bohater w 1994 roku miał lat… 22. Jak łatwo można policzyć, w lipcu 2022 roku świętował okrągłą, 50 rocznicę przyjścia na świat. Z tej właśnie okazji przygotował nowy model – CC850.

ZOBACZ TAKŻE
Szef Koenigsegga z niepopularnym zdaniem. Poszło o elektryki
Koenigsegg CC850

Fot. Koenigsegg

Miks przeszłości z przyszłością

Wiemy już dlaczego powstał, pora na wyjaśnienie nazwy. 50 – dotyczy oczywiście wieku jego twórcy, oraz limitowanej do 50 sztuk produkcji. CC8, to nawiązanie do pierwszego produkcyjnego samochodu szwedzkiej marki – modelu CC8S. Koenigsegg CC850 nawiązuje do niego stylistyką, wygląda wręcz jakby był oparty na tej samej konstrukcji i różnił się jedynie światłami, zderzakami i wielkością felg. Znacznie jednak odbiega od niego pod względem technicznym. Centralnie umieszczona jednostka napędowa to podwójnie doładowane 5.0 V8 pochodzące z modelu Jesko. Po zatankowaniu popularnego w Szwecji bioetanolu E85 osiąga on moc maksymalną na poziomie 1385 KM, przy momencie obrotowym równym 1385 Nm i masie własnej wynoszącej, tak, zgadliście, 1385 kg. Mamy zatem stosunek mocy do masy równy 1:1, niczym w bazującym na Agerze RS modelu One:1.

Koenigsegg CC850

Fot. Koenigsegg

Sześciobiegowy manual… z dziewięcioma przełożeniami?

Pora na ujawnienie odpowiedzi na ostatnie pytanie ze wstępu. Nie pierwszy już raz Koenigsegg postanowił zaszaleć w kwestii zastosowanej skrzyni biegów. Hybrydowa Regera z 2015 roku posiadała… jednobiegową skrzynię KDD (Koenigsegg Direct Drive). Jesko z kolei jest wyposażone w automat LST, posiadający aż 7 sprzęgieł i 9 przełożeń (kół zębatych) rozmieszczonych na trzech wałkach. W przypadku CC850 poziom szaleństwa wzrósł na zupełnie nowy poziom. I tak jak w przypadku LST… ma to naprawdę dużo sensu.

gearbox Koenigsegg

Fot. Koenigsegg

Nowa przekładnia nazywa się ESS i w dużej mierze bazuje na rozwiązaniu z Jesko. Główną zmianą jest fakt, że tutaj biegi zmieniamy ręcznie. I jak widać na zdjęciu powyżej, możemy wybierać spośród sześciu przełożeń, mimo tego, że sama skrzynia posiada ich dziewięć. Jak to możliwe? Zacznijmy od pedału sprzęgła – ten jest niezwykle skomplikowanym symulatorem, połączonym z przekładnią jedynie za pomocą elektroniki. Nie myślcie jednak że działa jak przełącznik – w przypadku zbyt nagłego zdjęcia nogi z pedału, możecie z łatwością zgasić silnik Koenigsegga, co tylko wzmacnia „analogowość” odczuć z jazdy.

wybierak

Fot. Koenigsegg

Przełożenia dopasowane do aktualnych potrzeb

Teraz omówimy kwestię samej dźwigni. Do dyspozycji, jak już wspominałem, mamy sześć przełożeń. To samochód decyduje, które spośród dziewięciu są dla nas dostępne, zależnie od wybranego wcześniej trybu jazdy. W skrajnie prawym położeniu lewarka mamy oczywiście bieg wsteczny, oraz pozycję D. Jest to oznaczenie trybu automatycznego – po jego wybraniu, skrzynia zachowuje się dokładnie tak jak w modelu Jesko, a pedał sprzęgła przestaje być nam potrzebny. Jest to moim zdaniem fantastyczne rozwiązanie – pozwala zarówno na komfort jazdy z „automatem”, jak i możliwość coraz rzadziej spotykanej ręcznej zmiany przełożeń. A już na pewno niespotykanej wśród aut o momencie obrotowym przekraczającym 1300 Nm.

interior

Fot. Koenigsegg

Co jeszcze o nim wiemy?

Niewiele. Widać doskonale, że składa się w większości z włókna węglowego. We wnętrzu w hołdzie dla modelu CC8S postawiono na klasyczne zegary. Silnik posiada mniejsze turbosprężarki niż w przypadku Jesko, aby zredukować zjawisko turbodziury. Nie jest wiadome, ile spośród 50 egzemplarzy zostało już sprzedanych, ani kiedy trafią do swoich właścicieli. Znamy za to już cenę, która ma wynosić 3 650 000 dolarów. Cóż, dużo taniej być nie mogło.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama