Czego szukasz?

IndyCar

IndyCar: Newgarden wygrał po raz trzeci z rzędu w Gateway | Analiza

Za nami ostatni wyścig na owalu w tym sezonie mistrzostw IndyCar. Zawody nieopodal Saint Louis wygrał Josef Newgarden. Podium uzupełnili David Malukas oraz Scott McLaughlin. Same zawody zostały przerwane na niespełna dwie godziny ze względu na opady deszczu.

Josef Newgarden Gateway 2022
Fot. James Black

Najlepszy kierowca: Josef Newgarden

Amerykanin w tym sezonie jest królem owali. Poza rywalizacją na Indianapolis Motor Speedway wygrał na każdym owalnym torze. Kapitan ekipy Team Penske nie miał jednak łatwej drogi po piąty triumf w tym sezonie. Kierowca z Nashville musiał bowiem ryzykować. Tak było jeszcze przed tym, jak Jack Harvey wywołał żółtą flagę. Wówczas Newgarden szalonym atakiem po zewnętrznej wyprzedził trójkę rywali, a następnie awansował na prowadzenie. Te stracił po ostatnim dotankowaniu na rzecz Scotta McLaughlina. 31-latek zdołał jednak na 36 okrążeń przed metą odzyskać pozycję lidera, której nie oddał już do mety. Warto dodać, iż kierowca startujący z numerem 2, wygrał zmagania na owalu nieopodal Saint Louis po raz trzeci z rzędu.

 

Najlepszy debiutant: David Malukas

Aktualny wicemistrz serii Indy Lights po raz pierwszy w karierze stanął na podium w wyścigu IndyCar. Kierowca Dale Coyne Racing do rywalizacji przystępował z 13. lokaty. Jednak zawodnik litewskiego pochodzenia wiedział, że może się poprawić i to znacząco. 21-latek dzięki znakomitej strategii pod sam koniec wyścigu miał najświeższe opony z całej stawki. To zaowocowało tym, że Malukas w samej końcówce zmagań był najszybszym zawodnikiem na torze. Debiutant nie bał się wyprzedzać po zewnętrznej i zaowocowało to tym, iż wpadł na metę jako 2. Po drodze na ostatnim okrążeniu minął McLaughlina, który próbował zablokować jego manewr.

Malukas i podium

Fot. Penske Entertainment

Dale Coyne Racing ze świetnym wynikiem

Zarówno David Malukas jak i Takuma Sato spisali się na medal. Japończyk wpadł na metę na 5. miejscu. Były kierowca F1 podobnie jak jego partner z zespołu sporo zyskał na świetnej strategii. Sato znakomicie rozegrał ostatni restart i już po krótkiej chwili awansował na 6. lokatę. Dalej było coraz lepiej. 2-krotny zwycięzca Indy 500 w niezwykle agresywnym stylu minął Willa Powera. Pomiędzy tą dwójką doszło do kontaktu, lecz na szczęście zdołali oni bez przeszkód kontynuować zmagania. Japończyk pod sam koniec rywalizacji robił co mógł, aby wyprzedzić Pato O’Warda. Meksykanin jednak bronił się znakomicie i tym samym bohater akapitu musiał skapitulować.

Największe zaskoczenie: Devlin DeFrancesco

Kanadyjczyk jest jednym z najgorszych kierowców w stawce. Zawodnik, którego możemy kojarzyć ze startów w F3 podczas rywalizacji na torze World Wide Technology Raceway zdołał zaprezentować się przyzwoicie, gdyż finiszował jako 12. Kierowca ekipy Andretti Autosport małą sensacje sprawił już w kwalifikacjach, gdzie uplasował się na 10. pozycji. DeFrancesco jechał jak na siebie bardzo dojrzale i w przeciwieństwie do chociażby zawodów w Texasie nie robił głupstw. W efekcie Kanadyjczyk zanotował najlepszy wynik w sezonie i w dodatku w bezpośrednim starciu pokonał nikogo innego jak Romaina Grosjeana.

Największe rozczarowanie: Postawa kierowców A.J Foyt Enterprises

Ekipa należąca do 7-krotnego mistrza IndyCar w poprzednich latach notowała znakomite wyniki na owalu nieopodal Saint Louis. W zeszłym roku chociażby Dalton Kellett po znakomitej jeździe ukończył zmagania na 12. lokacie. Jeszcze lepiej wówczas poradził sobie Sebastien Bourdais. 4-krotny mistrz serii Champ Car przed rokiem finiszował jako 5. Tym razem zarówno Kanadyjczyk jak i Kyle Kirkwood stanowili tło dla rywali. Reprezentanci A.J Foyt Enterprises zakończyli 15. tegoroczną rundę mistrzostw IndyCar na kolejno 17. i 18. pozycji. To najgorszy wynik na tym torze dla tego zespołu od wielu lat. 

 

 

Tylko 1 poważny incydent

Zawody na torach owalnych zwykle obfitują w wiele wypadków i incydentów. Tym razem nie licząc przerwania zawodów z powodu deszczu, podczas niedzielnej rywalizacji tylko raz została wywieszona żółta flaga. Sprokurował ją Jack Harvey. Brytyjczyk, który od wielu bez powodzenia startuje w serii IndyCar chciał zbyt optymistycznie zaatakować Eda Carpentera. Poskutkowało to tym, iż 29-latek uderzył w bandę i uszkodził zawieszenie. Spowodowało to 9-okrążeniową neutralizację, dzięki której przynajmniej na moment Scott McLaughlin objął prowadzenie.

Jack Harvey Gateway 2022

Fot. Chris Owens / Harvey znów się nie popisał

7 wspaniałych nadal w walce o mistrzostwo

Na dwie rundy przed finałem sezonu szanse na mistrzostwo mają Power, Newgarden, Dixon, Ericsson, Palou, O’Ward i McLaughlin. Przy czym na uwadze trzeba mieć fakt, że ostatnia dwójka może wypaść z walki już w Portand. Bardzo ciekawie wygląda również sytuacja w walce o miano debiutanta roku. Po niedzielnych zmaganiach David Malukas traci już tylko 9 punktów do Christiana Lundgaarda. 

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna IndyCar 2022. Sprawdź aktualną sytuację

Następny kierunek: Portland

Kierowców IndyCar czeka teraz dwutygodniowa przerwa. Już w niedzielę 4 września, karuzela czołowej amerykańskiej serii single-seaterowej zawita to Portland. Rok temu triumfował tam Alex Palou. Zawody na tym torze od wielu lat znane są w szczególności z chaosu w pierwszym zakręcie. Rok temu Romain Grosjean z impetem uderzył Helio Castronevesa, co rozpętało wielki karambol. Jak będzie tym razem? Czy O’Ward i McLaughlin zostaną w grze o mistrzostwo? O tym przekonamy się już niebawem.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz IndyCar 2022. Gdzie i kiedy odbędą się wyścigi?

Wyniki zawodów w Gateway

Wyniki Gateway 2022

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama