Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Schumacher o kwalifikacyjnym blamażu. „To trochę niezrozumiałe”

Haas wystartuje do sobotniego sprintu w São Paulo z pierwszej i ostatniej pozycji. To dlatego, że Kevin Magnussen zachwycił cały świat Formuły 1, a tymczasem Mick Schumacher…. zawiódł na całej linii. Niemiec wypowiedział się na temat swojej wyraźniej niemocy.

Fot. Haas F1 Team / Twitter

W cieniu wielkiego Duńczyka

To nadal wydaje się tak samo niemożliwe, jak przez całe 8 minut i 10 sekund, które zostało w Q3 po zakończeniu czerwonej flagi. Magnussen pojechał okrążenie swojego życia i to on, a nie Verstappen, Leclerc czy Russell odebrał oponę dla zdobywcy pole position w São Paulo. Eksplozja radości w garażu Haasa była uzasadniona i wręcz wskazana. Niestety mogli oni fetować tylko i wyłącznie jednego kierowcę, ponieważ Mick Schumacher zawiódł nie po raz pierwszy, lecz prawdopodobnie przedostatni.

ZOBACZ TAKŻE
Magnussen o pole position. "Zespół wypuścił mnie w idealnym momencie"

Syn legendy Formuły 1, który wydłużył obecność wyjątkowego nazwiska w Formule 1, nie ma w sobie zbyt wiele z fenomenu ojca. Od początku swojej przygody z Haasem tułał się on w końcówce stawki, często uszkadzając kosztowne części auta. O ile w zeszłym roku miał on bufor w postaci debiutanckiego sezonu, fatalnego bolidu i jeszcze gorszego partnera z zespołu tak w 2022 roku nie ma już dla niego taryfy ulgowej.

Bolid Haasa ma swoje „humory”, ale jest naprawdę solidny i pozwala na wiele więcej niż w 2021 r. Tymczasem bezpośrednim rywalem Schumachera, został powracający do F1 Kevin Magnussen, który szybko przejął stery kierowcy numer jeden w zespole. 106. zdobywca pole position w historii Formuły 1 pokazał to we wczorajszych kwalifikacjach. Już w Q1, na którym przygoda Schumachera się zakończyła, Duńczyk pojechał szybciej o 2,4 (!) sekundy.

ZOBACZ TAKŻE
GP Sao Paulo: Sensacyjne kwalifikacje padły łupem Kevina Magnussena | Analiza

Koniec krótkiej ery

Jak już wiemy popularny „K-Mag” zdobył PP. W ten weekend pozwala mu to na start z pierwszego miejsca w dzisiejszym wyścigu sprinterskim. Jego niemiecki partner z zespołu Haasa zamknie stawkę krótkiego wyścigu. Jego czas 1:16.361 i strata 0,1 sekundy do 19-tego Tsunody pozwolił mu tylko i wyłącznie na to. Sam zainteresowany dość lakonicznie wypowiedział się o kolejnym rozczarowującym występie.

Po pierwsze, gratulacje dla Kevina i zespołu. Naprawdę na to zasługują. Dla mnie [w Q1 – przyp. red] mieliśmy dobre okrążenie. Myślałem, że mamy wystarczający margines, żeby się przebić, ale najwyraźniej jestem ostatni. To trochę niezrozumiałe. Wygląda na to, że chyba nie doceniłem przyczepności. Oczywiście tor wyglądał na dość wilgotny, ale może po prostu nie był tak mokry, jak myślałem. To bardzo frustrujące, ponieważ chyba mieliśmy dobry samochód. Oznacza to po prostu, że jutro praca na pewno będzie nieco trudniejsza. Ale nic nie jest stracone, więc nadal pozostaje optymistą – powiedział Schumacher.

Słowa Micka Schumachera są już niezbyt ważne, ponieważ niczego nie zmienią. Liczne źródła donoszą o tym, że Haas zdecydował się na zastąpienie go od przyszłego sezonu Nico Hülkenbergiem. Informacje na ten temat nasiliły się przed weekendem w Brazylii, ponieważ to właśnie teraz Amerykanie mieli zaprezentować swojego nowego kierowcę. Jeśli jednak wstrzymali się oni z tym, żeby dać Schumacherowi szansę w rundzie sprinterskiej, ten tylko potwierdził, dlaczego warto się go pozbyć.  

Reklama