Znajdź nas w social media

Czego szukasz?

Formuła 1

Nie tylko Andretti? Kolejny kandydat na nowy zespół w F1

W ostatnim czasie wiele mówi się o dołączeniu nowego zespołu do Formuły 1 – głównie w kontekście Andrettiego. Jednak na horyzoncie pojawił się kolejny kandydat do dołączenia do stawki – Panthera Racing Asia. Czy azjatycki projekt ma szansę bytu w królowej motorsportu? Odpowiadamy.

F1 stawka Panthera Racing Asia
Fot. Red Bull Content Poll / Panthera Racing Asia planuje dołączyć do stawki zespołów F1

Panthera Racing Asia – skąd się wzięli?

Panthera Racing Asia to projekt, o którym można było usłyszeć już w 2019 roku. Założycielami stajni wyścigowej są Paul Fleming, Michel Orts i Benjamin Durand. To ten ostatni najczęściej wymieniany jest w mediach jako szef ekipy. Według planu zespół ma mieć siedzibę w Azji, co jest najważniejszym punktem projektu. Pierwotnie chcieli oni zadebiutować w 2022, jednak plany kompletnie pokrzyżowała im pandemia. Przez jakiś czas było o azjatyckiej ekipie cicho, lecz w obliczu plotek o nowym zespole F1, powrócił także temat Panthery. Głównym planem tego projektu jest otworzenie się Formuły 1 na rynek wschodni.

– Dalej myślimy, że rynki azjatycki i chiński to kolejne kierunki do rozwoju – mówił szef zespołu, Benjamin Durand. – Wszyscy patrzą na zachód, nikt nie patrzy na wschód. Teraz Formuła 1 koncentruje się na Stanach Zjednoczonych, co jest normalne, ponieważ rośnie, ale jeśli ten rynek już tam jest, to Azja i Afryka są kolejnymi miejscami, zwłaszcza teraz, gdy Zhou jest w mistrzostwach – dodał.

Projekt wciąż w fazie rozwoju

Mimo pandemii  projekt nie upadł, a właściciele dalej mają nadzieję na stworzenie zespołu. I nie jest to wcale niemożliwe. Ekipa prowadziła nawet pracę nad aerodynamiką bolidu oraz nad nowymi regulacjami, ale wstrzymali je wraz z początkiem pandemii. Durand zapewnia jednak, że zespół ma osoby, które z miejsca mogą wznowić pracę nad projektem i że są w stanie zrestartować dział techniczny na czas. Ponadto Panthera Racing Asia zawarła już wstępną umowę z jednym z dostawców silników. Obecnie są więc oni gotowi do działania, na co więc czekają?

– Musimy mieć potwierdzenie, na to teraz czekamy. Powiedziano nam, że do końca miesiąca opublikują to, czego dokładnie chcą od zespołów. […] Podstawowe rzeczy które nam już powiedzieli, to bezpieczeństwo finansowe zespołu, wiedza techniczna, zarządca, a następnie to, co możemy wnieść do F1, by mistrzostwa się rozwijały. To są główne czynniki, w których musimy zaznaczyć pola – tłumaczył Durand.

Potencjalny inwestor

Problemem, jak zwykle, mogą być pieniądze. Obecnie zespół, aby móc znaleźć się w stawce F1, musi zapłacić 20 milionów USD każdej istniejącej ekipie. Daje to razem 200 milionów dolarów z góry. Jednak poza tym, trzeba mieć pieniądze na zbudowanie siedziby, zatrudnienie personelu, stworzeniem całego projektu od zera. Potencjalnym inwestorem, o którym ostatnio pojawiły się plotki, jest Calvin Lo. Inwestor z Hong Kongu – którego majątek jest szacowany na 1,7 miliarda USD – jest ogromnym fanem Formuły 1 i chciałby w przyszłości zaistnieć w F1. Na taką współpracę jest także otwarty zespół Panthery, jednak jak na razie nie było miedzy nimi żadnych kontaktów.

– Nie rozmawialiśmy z Calvinem Lo. Ciekawe było zobaczyć jego komentarze w prasie, ponieważ mówi w zasadzie to, co my. Rynek azjatycki nie jest teraz w centrum uwagi, zaś takim są Stany Zjednoczone – mówił Durand, potwierdzając też, że są otwarci na potencjalną współpracę.

„Nie walczymy o miejsce z Andrettim”

Pojawia się jednak pytanie – czy nie dojdzie w takim razie do rywalizacji o 11. miejsce w stawce? Zdaniem Duranda, nie chodzi tu o walkę o to miejsce. Szef azjatyckiej ekipy podkreślał, że są w zupełnie innym miejscu niż Andretti i porównania są na wyrost. Przede wszystkim podkreślił, że ewentualne wejście do F1 Andrettiego nie zamyka drogi azjatyckiemu zespołowi.

– W Formule 1 może być 13 zespołów. To nie znaczy, że tyle ich będzie, ale oznacza, że jeśli są trzy dobre zespoły i wszystkie zniosą coś do F1, mogą oni [F1 i FIA – przyp. red.] zaakceptować trzy dodatkowe ekipy. Więc nie jest tak, że walczymy o miejsce z Andrettim, że będą to oni albo my – zakończył.

ZOBACZ TAKŻE
Andretti i Cadillac na drodze do F1. Co stoi im na przeszkodzie?

\
Reklama