Connect with us

Czego szukasz?

Formuła E

Niesamowity da Costa pokonał Vergne’a | Analiza E-Prix Kapsztadu

Portugalska ikona ścigania, Antonio Felix da Costa, odniósł 8 zwycięstwo w karierze w Formula E, po znakomitym ataku wyprzedzając Jeana-Erica Vergne’a. Przez połowę wyścigu żaden z nich nie wydawał się godnym nawet podium, ale wcześniejsi liderzy – Maximilian Günther i zdobywca pole position Sacha Fenestraz – swoje zawody zakończyli na barierach. Oto analiza.

da Costa Kapsztad
Fot. TAG Heuer Porsche Formula E Team / Twitter

Do E-Prix Kapsztadu ruszyło tylko 17 samochodów. Sam Bird rozbił się w kwalifikacjach i jego bolidu nie udało się naprawić na czas. Pozostali czterej nieobecni – kierowcy Mahindry i ABT – padli ofiarą kłopotów technicznych ich pakietu. Wspólny dla ich bolidów element tylnego zawieszenia zachowywał się na wyboistym torze zbyt elastycznie, by uznać samochody za bezpieczne do rywalizacji.

Problem ten wykryto po dwóch pierwszych sesjach treningowych w bolidzie Nico Müllera. Frederic Bertrand, szef Mahindry, nie chciał ryzykować, tym bardziej, iż obiekt w Kapsztadzie zaprojektowano jako najszybszy w historii serii. – Może nic by się nie stało, a może by się stało – opowiadał Bertrand, zapowiadając jednocześnie, że przed Sao Paulo problem zostanie rozwiązany.

Najlepszy kierowca: Antonio Felix da Costa

Gdy młodzież popełnia błędy, weterani korzystają. Portugalczyk nie wydawał się faworytem do zwycięstwa aż do drugiej fazy zawodów, kiedy z gry wypadli Sacha Fenestraz oraz Maximilian Günther. Niczym wyścigowy nadczłowiek, dwukrotnie przedzierał się przed Jeana-Erica Vergne’a szalonym atakiem w lewym łuku, gdzie prędkości dobijają do progu 250 km/h.

Podczas dekoracji Portugalczykowi, z którego zeszła już adrenalina, ze szczęścia i ulgi łzawiły oczy. Za nim stali wspomniany Vergne i Cassidy. Francuz przyznawał, że odczuwa lekką frustrację z powodu faktu, iż dał się ograć kierowcy Porsche, ale i tak na jego twarzy gościł uśmiech. W przeciwieństwie do Cassidy’ego – Nowozelandczyk długo przewodził stawce i dopiero po kraksie Günthera stracił szanse na triumf.

A propos Niemca, należałoby mu się miejsce w tejże kategorii, gdyby nie trwał konsekwentnie w swej przeklętej serii błędów. Zakwalifikowawszy się drugi, naciskał na Fenestraza od początku, po czym wyprzedził go w nie do końca wyjaśnionym incydencie w warunkach żółtej flagi. Na prowadzeniu jechał bezbłędnie i tylko przez niewystarczającą efektywność samochodu spadł za Cassidy’ego i Francuza.

ZOBACZ TAKŻE
Formuła E i wodór. Czy to napęd przyszłości?

Potem stracił koncentrację. Goniąc prowadzącą dwójkę, zarzucił niechcący tylną osią w strefie hamowania do zakrętu numer 1 i uderzył w mur. Zawieszenie Maserati nie wytrzymało, a krzyk rozpaczy dochodzący z radia wyraził więcej niż 1000 słów.

Najlepszy zespół: DS Penske

Francuzi działają zgodnie z zasadą: gdzie dwóch (albo i czterech) się bije, tam Vergne korzysta. Dwukrotny mistrz świata cały wyścig trzymał się w pierwszej piątce, ale nie miał tempa, by zbliżyć się do liderów. Gdy ci wykluczyli się sami, podziękował im jednak grzecznie i sięgnął po drugie miejsce. Vandoorne – kompletnie niewidoczny – dojechał siódmy, dodając do konta Francuzów cenne 6 oczek.

Tylko kierowcy z Envision i McLarena byli zdolni powtórzyć ich wynik i dojechać oboma samochodami na punktowanych pozycjach. Brytyjczycy dokonali tego z lepszym skutkiem. Cassidy, waleczny i zmotywowany, toczył długą walkę z Fenestrazem oraz Güntherem. Jako jedyny z nich pozostał na placu boju do samego końca, podnosząc tym samym puchar za trzecie miejsce. (Młody Francuz niemal na finiszu wyścigu wpadł w mur). Sébastien Buemi dokonał wyczynu równie wielkiego kalibru – mimo staranowania przez Pascala Wehrleina, odzyskał inicjatywę i powrócił na 5. miejsce.

Największe zaskoczenie: Dan Ticktum

Sergio Sette Camara, tak olśniewający w Hajderabadzie, nie istniał na Południu Afryki. Jego miejsce zajął Brytyjczyk, mądrze wykorzystujący energię do utrzymywania się w czołowej dziesiątce. Ticktum nie popełnił ani jednego błędu, ani razu nie dał się zaskoczyć rywalowi, ani razu nie zjechał z optymalnej linii wyścigowej. NIO 333, choć o szybkim pakiecie może tylko marzyć, cechuje się rozwagą, jakiej wielu w padoku brakuje.

Największe rozczarowanie: Pascal Wehrlein

Niemiec nie ma nic na swoje usprawiedliwienie. Tuż po starcie usiłował zaatakować Sébastiena Buemiego, przeszarżował i z koszmarnym, skrzekliwym dźwiękiem zablokowanych opon wbił się w dyfuzor Szwajcara. Nie pomogły nawet obecne w bolidzie systemy zapobiegające popełnianiu podobnych błędów. Zimne hamulce i opony skazały Wehrleina na wycofanie się z rywalizacji. Przy połamanym zawieszeniu na odkupienie win nie było już szans.

ZOBACZ TAKŻE
E-Prix Hajderbadu: Vergne wygrał dzięki "obronie Częstochowy" | Analiza

Jego rodak, Andre Lotterer, także z Kapsztadu ciepłych wspomnień nie wywiezie. Kierowca Andretti od początku weekendu nie wyglądał na zestrojonego ze swoim samochodem i podczas wyścigu nic się w tej materii nie zmieniło. Niemiec wystartował w drugiej dziesiątce i ledwie załapał się w punkty, zdolny do postraszenia tylko Jake’a Hughesa i Camary.

Pogoń ruszyła

Błąd Wehrleina i kara przejazdu przez aleję serwisową dla Jake’a Dennisa pozbawiają czołową dwójkę mistrzostw jakichkolwiek punktów. Przewaga Niemca nad Brytyjczykiem pozostaje zatem taka sama, lecz do duetu coraz mocniej zbliża się Vergne. Lider DS ma już 50 punktów, cztery więcej niż sensacyjny triumfator dzisiejszej rundy, da Costa. Kwintet czołówki zamyka Nick Cassidy – Nowozelandczyk po dwóch podiach ma 43 oczka.

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna Formuły E 2023. Sprawdźcie, jak wygląda

Wśród konstruktorów Porsche wciąż zachowuje inicjatywę. Dzięki zwycięstwu Portugalczyka, Niemcy mają 126 punktów. Z 42 punktami straty na drugim miejscu melduje się Envision – systematycznie dokładający punkty Brytyjczycy przeważyli dziś nad Andretti. Z 66 punktami na czwartym miejscu plasuje się McLaren, a o 5 mniej ma DS. Zauważmy jednak, że gdyby nie doskonała forma Vergne’a, Francuzi spadli w odmęty stawki. Stoffel Vandoorne, jego zespołowy partner, zdobył dotąd 11 punktów.

Uwaga: Mitch Evans jechał w czołówce, ale sędziowie ukarali go przejazdem przez aleję serwisową z powodu nadmiernej konsumpcji energii na początkowym etapie zawodów.

Z Afryki do Ameryki

Za nami już połowa tegorocznych wyścigowych debiutów Formuły E, i trzeba przyznać, że to połowa bardzo udana. E-Prix Hajderabadu, mimo gorączkowych prac wykończeniowych, zelektryzowało lokalną publikę nieprzewidywalnym wyścigiem. Oraz intrygującą nitką toru, gdzie ponad wszystko liczyła się precyzja ataku w kończącym długą prostą nawrocie. Tor w Kapsztadzie – ułożony wokół ikonicznego stadionu goszczącego 13 lat temu mundial – dostarczył równie pasjonującego spektaklu.

Teraz czeka nas miesiąc, nim Formuła E spakuje dobytek i ruszy w podróż do Sao Paulo. Największemu z brazylijskich miast już od dawna zależało, by gościć u siebie czempionat rangi mistrzostw świata. W tej części Ameryki Północnej motorsport przegrywa jedynie z cieszącą się statusem religii piłką nożną, toteż trybuny powinny być zapełnione do ostatniego siedziska.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz Formuły E 2023. Aktualny rozkład 9. sezonu

Zwłaszcza, iż tutejsi sympatycy na brak utalentowanych zawodników narzekać nie mogą. Lucas di Grassi i Sergio Sette Camara zrobią wszystko, by wykorzystać pierwszą w historii okazję do zabłyśnięcia przed własną publicznością za kierownicą elektrycznych maszyn. To ma być wyścigowy karnawał; oby Sao Paulo było na niego gotowe.

Wyniki E-prix Kapsztadu 2023

Wyniki Kapsztadu 1

Fot. Eurosport

Wyniki Kapsztadu 2

Fot. Eurosport

Reklama