Dom świszczy i ścian przy samym torze
Circuit Gilles Villenevue to jeden z najpopularniejszych wśród kibiców F1 tor w tej serii. Podobnie jak na australijskim Mount Panorama w Bathurst czy Philip Island, znajdziemy tu całą masę lokalnych roślin oraz zwierząt. Jednak dla nas ciekawsze jest to, co otacza owa flora i fauna na wyspie Świętego Wawrzyńca. A otacza ona obiekt o długości 4361 m, dostarczająy sporo frajdy kibicom oraz kierowcom. Bardzo ważne jest tu dobre korzystanie z hamulców. Przy czym chodzi tu o sporo aspektów. Przede wszystkim dobrze obrany punkt hamowania pozwoli zawodnikowi maksymalnie wykorzystać potencjał auta przy redukcji prędkości czy na wejściu w zakręt. A pamiętajmy, że tutaj bariery stoją blisko toru, więc każdy błąd może mieć tu przykre konsekwencje.
Zaś sama charakterystyka płaskiego toru w stylu Stop&Go przyczynia się do wysokiego zużycia hamulców oraz paliwa – jednego z najwyższych w sezonie. Dlatego, mówiąc „dobre korzystanie z hamulców”, mamy na myśli korzystanie z nich w sposób, który będzie przyjazny dla naszego tempa oraz ich żywotności i spalania paliwa.
Wracając do ścian pragniemy zauważyć, że te najczęściej występują na wyjściach z szykan. Jednak nie oznacza to, że wyzwanie szybkiej jazdy po nim nie staje łatwiejsze. Nadal łatwo jest tu zameldować się w barierze i zniszczyć sobie tym samym weekend. Zadanie utrudnia tu chociażby nawierzchnia, która jak to na torach ulicznych, jest mało przyczepna na początku weekendu. Dodatkowo taki asfalt jest też zwykle bardziej wyboisty względem tego z torów drogowych. Na deszczu zwykle jazda jest tu niezwykle trudna. Tu trzeba wspomnieć, że większość weekendu ma nam upłynąć pod znakiem opadów.
Dziwną modyfikacją na ten rok jest instalacja ściany na wewnętrznej drugiego zakrętu. Od teraz jego ścięcie i powrót na tor za nim, będzie niemożliwe.
Mercedes blefuje?
Przejdźmy teraz do części poświęconej formie poszczególnych ekip. Tu warto odnieść się do wypowiedzi Toto Wolffa, który skromnie ocenia szanse Mercedesa na GP Kanady. Według Austriaka, niemiecki zespół podobno nie będzie tak mocny w ten weekend jak w GP Hiszpanii, które przyniosło podwójne podium. Ekipa jeszcze nie zrozumiała do końca pakietu wprowadzonego w GP Monako i prawdopodobnie dlatego Toto unikał stawiania wysokich celów przed Mercedesem. Jednak trzeba przyznać, że ich progres w osiągach i zachowaniu auta był zauważalny w trakcie GP Hiszpanii.
Ciekawi jesteśmy reakcji Astona Martina. Brytyjski zespół stracił drugą lokatę po wspomnianych podiach rywali z Brackley. „Zieloni” po kiepskim weekendzie w wykonaniu Fernando Alonso drugi raz w tym sezonie nie zobaczyli swojego samochodu na podium. Wspomniany Hiszpan ostatnio odgrażał się w kwestii walki o powrót na pozycję wicelidera klasyfikacji konstruktorów. Ciekawe, jak na to patrzy Red Bull Racing, które wprowadziło ostatnio zmiany w RB19. Jednak z racji limitu godzin pracy w tunelu aerodynamicznym, muszą oni rozsądniej gospodarować nimi względem rywali. Mimo to nadal spodziewamy się Red Bulla na czele. Miejmy nadzieję, że jednyn z nich będzie Sergio Perez. Meksykanin ma za sobą dwa fatalne weekendy, które nie dość, że zrujnowały jego i tak teoretyczne szanse na mistrzostwo świata to jeszcze zaszkodziły one jego notowaniom. Jak zwykle, dodatkowo warto będzie obserwować walkę między Alpine, AlphaTauri, McLarenem, Alfą Romeo czy Haasem. Tam nikt nie może być pewien swojego miejsca w stawce.
Polacy też walczą w ten weekend
Oprócz F1 mamy w ten weekend jeszcze kilka innych serii. Na Hungaroringu dwa wyścigi pojedzie FRECA, w której Roman Biliński znów powalczy o punkty. Zaś Tim Tramnitz chętnie odskoczy Kimiemu Andrei Antonellemu i Kasowi Haverkortowi. W ten sam weekend na torze Snetterton o kolejne punkty powalczy też Tymek Kucharczyk w GB3. Polak po trudnym debiucie wykazuje się regularnością, która mimo jazdy w kiepskiej ekipie przynosi mu obecnie czwarte miejsce w punktacji. Z weekendu na weekend wygląda to coraz lepiej.
Dodatkowe emocje na dwóch kółkach i za oceanem
Na Sachsenringu odbędzie się siódma runda MotoGP, którą będzie GP Niemiec. Ten tor w dużym skrócie charakteryzuje duża zmiana wysokości oraz stosunek lewych zakrętów do prawych w proporcji 8 do 3. Dlatego też Michelin przywozi tu opony asymetryczne. Natomiast zespoły i zawodnicy koncentrują się na pracy motocykla w złożeniu. Na tym obiekcie dobrze powinno radzić sobie Ducati, a także KTM, który poprawił się w zakrętach.
Renesans formy może zaliczyć Marc Marquez na Hondzie. Hiszpan do tej pory wygrywał tu w każdym swoim starcie w klasie królewskiej. Zobaczymy, czy zdoła on wywalczyć przynajmniej podium czy jednak nie. Na konferencji zdradził on, że odbył on ostatnio bardzo poważną rozmowę z władzami Hondy. Tam zdecydowanie jest już gorąco. Niestety na RC213V nie zasiądą kontuzjowani Mir oraz Rins. Ciekawe czy Pecco Bagnaia na Ducati znów odjedzie rywalom czy może nie będzie tak kolorowo. Na pewno dobrze nie będzie w Yamasze, która husorycznie nienawidzi Sachsenringu. Przygotujmy się na kolejny weekend z Fabio Quartararo poza czołową ósemką.
Znów na tor drogowy z ulicznego przenosi się seria IndyCar. Spodziewamy się tu śwetnego widowiska na torze, który sprzyja wyprzedzaniu oraz brawurowej jeździe. Zobaczymy czy Alex Palou znów odskoczy w punktach czy jednak ktoś go dogoni. Z jednej strony pamiętajmy, że Hiszpan wygrał tu rok temu. Z drugiej strony, przd laty świetnie prezentowali się tu Scott Dixon i Josef Newgarden. Tej dwójce przydałaby się wygrana w niedzielę. Ciekawe, jak po swoich ostatnich błędach podniosą się Pato O’Ward i Romain Grosjean. Oni mają spory potencjał w tym sezonie, ale nie potrafią go odblokować.