Jorge Martin kontra Pecco Bagnaia
To był fantastyczny pojedynek na przestrzeni całego dystansu! Dwóch zawodników na tych samych oponach i tych samych motocyklach walczyło o wygraną do samej mety. Wszystko zaczęło się od kapitalnego startu Millera, który nie nacieszył się prowadzeniem zbyt długo. Jeszcze na pierwszym „kółku” Bagnaia, Martin i Marini połknęli go w czwartym sektorze. Od tamtej pory było wiadomo, że to między tą trójką rozstrzygną się następne boje o prowadzenie. Jednak niedługo potem „skapitulował” Marini. Tak więc to Bagnaia i Martin musieli rozegrać to między sobą.
Kilka okrążeń później to zawodnik Pramac Racing wysunął się na czołową lokatę. Wtedy też Hiszpan odskoczył Włochowi na ponad dwie sekundy. Jednak w połowie dystansu fabryczny zawodnik Ducati dał się we znaki „Martinatorowi”. Wtedy też opony obrońcy tytułu mistrzowskiego zaczęły brać górę nad jego rywalem na pozycji lidera i Pecco zaczął odrabiać do lidera wyścigu. To zwiastowało nam ostrą walkę do samej mety, która jak najbardziej nam się zmaterializowała. Do samej mety nie było wiadomo, który z nich może wygrać. Jeden i drugi miał dziś wszystko, czego potrzeba do wygrania wyścigu. Ostatnie metry były najintensywniejsze. Bagnaia wychodząc na prostą na przedostatnim okrążeniu omal nie wpadł na tylną oponę Martina. To przesądziło o ostatecznej szansie ataku na Martina. Ostatecznie to Hiszpan wygrał dziś GP Niemiec odrabiając część straty punkowej do lidera klasyfikacji generalnej.
Pramac najlepszy przed Team VR46
Satelickie zespoły Ducati były ponownie najmocniejsze. Nie tylko Jorge Martin był dziś w świetnej dyspozycji. Johann Zarco startujący z drugiej linii też wykazał się prędkością. Francuz w drodze po trzecie miejsce znów popisał się kilkoma odważnymi atakami, w tym tym do zakrętu Ralfa Waldmanna po wewnętrznej. Ważne były też dla jego wyścigu udane pojedynki z Marinim czy Bradem Binderem. Jednak czas na nich stracony sprawił, że do Martina i Bagnai stracił on ponad pięć sekund. Za nim na metę wpadł duet Team VR46, który z pewnością wzmocni swoją pozycję lidera w punktacji zespołowej.
Co jeszcze działo się w GP Niemiec?
Wspomniany wcześniej Jack Miller dość kiepsko skończył zawody. Po starcie i objęciu prowadzenia Australijczyk resztę wyścigu spędził na oglądaniu się za siebie. Zaraz po pokonaniu go przez Bagnaię, wyprzedzili go „Bezza”, Marini, Martin czy Binder, który dziś nie ujrzał flagi w szachownicę.
Dopiero na koniec czołowej dziesiątki zameldował się Miguel Oliveira, a więc czołowa Aprilia. Piętnasty był Raul Fernandez, a za punktami finiszował Aleix Espargaro. Drugi rok z rzędu wyścigu po awarii nie ukończył Maverick Vinales. Natomiast pod koniec strefy punktowej ukończyli Fabio Quartararo i Franco Morbidelli.
W dramatycznej sytuacji natomiast znalazł się Marc Marquez. Hiszpan ma za sobą katastrofalny weekend. Trzy wywrotki w kwalifikacjach, do tego gleba w treningu i rozgrzewce. Wreszcie po rozgrzewce lekarze zalecili mu odpuszczenie startu w niedzielę. Hiszpan wygląda na absolutnie załamanego tym, jaką formę prezentuje Honda i prawdopodobnie będzie szukał sposobu na wyplątanie się z aktualnego kontraktu z Hondą.
Następny przystanek: TT Assen 2023
Już za kilka dni,23-25 czerwca, MotoGP wróci do akcji. Przed nami jeden z ulubionych eventów wśród kibiców, jakim jest TT Assen. Holenderski obiekt powinien przywitać nas nie tylko świetną akcją, ale i zróżnicowaną pogodą. Tam powinniśmy zobaczyć znacznie więcej ścigania względem minionego GP Niemiec.
Wyniki wyścigu o GP Niemiec 2023 MotoGP

Fot. MotoGP.com