Connect with us

Czego szukasz?

Formuła E

FE: Szalony Londyn! Evans wygrał, Dennis mistrzem | Analiza 1. E-Prix Londynu

Formuła E – choć finał sezonu odbędzie się dopiero jutro – już dziś dostarczyła emocji wszelkiego rodzaju. Wygrał Mitch Evans, ale to Jake Dennis został mistrzem świata. Trzeci dojechał Sébastien Buemi, ale Szwajcar zrujnował wyścig swemu partnerowi, Nickowi Cassidy’emu.

Andretti FE
Fot. Andretti Autosport / Facebook

Wszystko już jasne – mistrzem świata tegorocznej Formuły E został Jake Dennis, który ma 34 punkty przewagi nad drugim Mitchem Evansem. W tym wyścigu Brytyjczyk nieszczególnie się jednak popisał, toteż, by zasadom stało się zadość, trzymać się będziemy klasycznego schematu analizy.

Najlepszy zawodnik: Mitch Evans

Tytaniczną pracę wykonał Nowozelandczyk. Rodak Cassidy’ego od startu wyglądał na niesamowicie zmotywowanego. Atakował dosłownie wszędzie, pokazywał się w lusterkach, kilkukrotnie mijał Ticktuma i Rasta. Jaguar spisywał się wybitnie, umożliwiając Evansowi przebicie się na pierwsze miejsce z 6. lokaty już po 10 okrążeniach zawodów. Później nie było na niego mocnych.

ZOBACZ TAKŻE
Transferowe gierki FE. Kto i gdzie trafi na sezon 2024?

Równie imponujący występ zademonstrował Antonio Felix da Costa. Portugalczyk startował z najgorszej od Monako pozycji – 17. miejsca, lecz przebijał się niczym diabeł. Wykorzystując chaotyczną walkę w środku stawki, po połowie dystansu wbił się już do dziesiątki i siedział na ogonie Maximiliana Günthera. Niemiec wepchnął go niechcący w bandę, co kierowcy z Płw. Iberyjskiego nie powstrzymało. Wrócił do walki i przebił się aż na 2. pozycję. Niestety dla niego, potem przyszła kara.

Jego partner z Porsche, Pascal Wehrlein, zadowolony być natomiast nie może. Tak jak i Dennis. Niemiec i Brytyjczyk tasowali się pół E-Prix, a Wehrlein stał się adresatem tyrady frustracji ze strony kolegi z Andretti. Podczas jednej z bitew niemal wcisnął go w mur; po kilku kółkach sam został wciśnięty przez René Rasta.

Sam Dennis nie pozostaje jednak bez winy. Brytyjczykowi wyścig umykał już od pierwszych kółek – nie fizycznie, lecz psychicznie. Dwukrotnie minął się z aktywatorami trybu ataku. Wielokrotnie naciskał przez radio na swą ekipę, by wyprosili u Porsche taryfę ulgową i umożliwili mu powrót na pozycje medalowe – nie potrafił odzyskać ich na torze. Kraksa Cassidy’ego nijak go nie uspokoiła; strach pomyśleć, co działo by się, gdyby kierowca Envision z gry nie wypadł.

Najlepszy zespół: Jaguar TCS Racing

Brytyjczycy wykorzystali wszelkie okazje. Mitch Evans – tym razem praktycznie doskonały – nie dawał szans rywalom, obserwując sytuację z pozycji lidera. Sam Bird też czuł się dość swobodnie, choć na każdym kółku musiał baczyć, by nie dać się objechać i jednocześnie nie wpaść w barierę. Napięcie zniósł prawie po mistrzowsku.

Envision miało wszystko w swoich rękach. Nick Cassidy wystartował kapitalnie, ale jeszcze lepiej ruszył Sébastien Buemi – Szwajcar przebił się przed Dennisa i zablokował lidera klasyfikacji generalnej w sekwencji kilku pierwszych zakrętów. Od tej pory strategia Envision mogła być tylko jedna – Cassidy wyciskał z samochodu ile fabryka dała, podczas gdy były czempion powstrzymywał resztę stawki.

I robił to skutecznie. Nowozelandczyk wyrobił sobie ponad 2 sekundy przewagi w momencie, gdy po raz pierwszy skorzystał z trybu ataku. Gdy robił to po raz drugi, spadł co prawda za Buemiego i Evansa, lecz wciąż trzymał się przed Jake’iem Dennisem, który dodatkowo pomylił się i ominął bramki aktywujące dodatkową moc. Wyglądało to wspaniale….do czasu.

Buemi powstrzymał Dennisa przed wyprzedzeniem Cassidy’ego; lider spadł na piąte miejsce, za oba zielone bolidy. Te jednak zaczęły walczyć między sobą. Nowozelandczyk chciał minąć Buemiego, a Szwajcar zażarcie się bronił. W zakręcie numer 3 doszło do kontaktu – Buemi nie zostawił miejsca, a Cassidy, nie odpuszczając, uderzył w niego i zniszczył swe przednie skrzydło.

Największe zaskoczenie: René Rast

Niemiec odjechałby najlepszy wyścig sezonu, gdyby nie jeden błąd w walce z Pascalem Wehrleinem. W niebywale ciasnym środowisku pretendentów do tytułu nie popełniał błędów aż do 30. okrążenia. Jechał stabilnym tempem, równo, agresywnie. Nie oddawał pola, lecz wiedział też, kiedy odpuścić. Potem zaatakował go młodszy rodak. Kierowca McLarena bronił się dzielnie, lecz podbiło go na krawężniku i wjechał w rywala. Z uszkodzonym przednim skrzydłem dowlókł się do boksów, ale punktów już nie zdobył. Rezultat rozczarowujący, ale też zaskakujący.

ZOBACZ TAKŻE
Gdzie oglądać Formułę E w Polsce w 2023 roku? [transmisja, stream, live]

Tak samo skuteczny jak Rast, także do pewnego momentu, był Norman Nato. Francuz odnalazł swą szczytową formę. Jako jeden z nielicznych kierowców nie zaliczył poważnej kolizji z rywalem, toteż krok po kroku piął się w górę. Pod koniec zawodów był już 6., rywalizując bok w bok z kierowcami Porsche i skorzystał na kolizji Rasta z Wehrleinem. Po restarcie po czerwonej fladze atakował Buemiego i zablokował swe koło na jego kole, zatarasowując cały tor. Tego już nie da się opisać.

Największe rozczarowanie: Sébastien Buemi

Szwajcar miał ważne zadanie w postaci zdobycia jak największej liczby punktów dla zespołu (walczą w klasyfikacji ekip), lecz nie usprawiedliwia go to w obliczu toczenia batalii z własnym partnerem zespołowym. Zasada nr 1 sportów motorowych brzmi: nie zderzaj się z własnym kolegą ze stajni. Buemi nie wziął jej sobie do serca, choć wystarczyło zwyczajnie odpuścić na chwilę pedał przyspieszenia. Kolizję z Nato pozostawiam bez komentarza.

Nie popisał się też Stoffel Vandoorne. Belg zawiódł na arenie, na której w zeszłym roku brylował. Co prawda zdołał zakwalifikować się do ćwierćfinałów, lecz kompletnie tego nie wykorzystał. Nie potrafił poradzić sobie z Danem Ticktumem, a usiłując utrzymać się na punktowanych pozycjach, storpedował Edoardo Mortarę.

Klasyfikacja generalna

Na dokładne wyniki, jak i udokumentowanie wszystkich kar, zapewne nieco poczekamy. Jak na razie wiemy, że zwyciężył Evans, co daje mu 25 punktów do klasyfikacji – łącznie ma ich 179. Walczyć może jednak już tylko o tytuł wicemistrza. 18 punktów nie zdobędzie Antonio Felix da Costa – Portugalczyk otrzymał karę 3 minut za naruszenie regulaminu technicznego.

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna Formuły E 2023. Sprawdźcie, jak wygląda

Kara ta oznacza też kłopoty dla Porsche. Wśród ekip wciąż prowadzi Envision – mają 268 punktów, lecz dwoma mniej dysponuje Jaguar. Niemcy z Porsche nie zdobyli ani oczka, pozostają więc z 239 na koncie. Mistrzostwo wymyka im się z rąk na samym finiszu.

Czas pożegnań

Jake Dennis musiał dziś zdobyć ledwie 6 punktów więcej niż Cassidy – to się udało. Udało się też zachować przewagę nad Evansem. Kierowca Avalanche Andretti został zasłużenie mistrzem świata. Teraz już tylko dwaj zawodnicy z Antypodów bić się będą o srebro i mistrzostwo dla swych zespołów.

ZOBACZ TAKŻE
FE: Kraksa pretendentów, zwycięski Dennis | Analiza 2. E-Prix Rzymu

Niezależnie od wyników, Londyn i arena ExCeL wyrosły na idealnego kandydata do goszczenia finałów FE. Potwierdzają to kierowcy, potwierdzają to szefowie ekip (np. Ian James), potwierdzają to też kibice. Brytyjczycy, i to nie tylko dzięki Dennisowi, zakochali się w elektrycznych wyścigach, które potrzebują imprezy o tak wielkim prestiżu na podsumowanie kolejnych emocjonujących sezonów.

Wyniki 1. E-Prix Londynu Formuły E 2023

E-Prix Londynu 1

Fot. FE

E-Prix Londynu 2

Fot. FE

E-Prix Londynu 3

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama