Connect with us

Czego szukasz?

MotoGP

Rins w Yamasze i powrót MotoGP | Zapowiedź GP Wielkiej Brytanii

Brak F1 nie oznacza braku sportów motorowych w ten weekend. Chociażby do akcji wraca MotoGP, które pojedzie na Silverstone. Zaś w USA do rywalizacji przystąpią trzy najważniejsze serie wyścigowe tego kraju, a więc IMSA SportsCar Championship, IndyCar i NASCAR Cup Series.

MotoGP 2023 wraca po przerwie
Fot. Silverstone

Wracamy po wakacjach z bombą

Po miesiącu przerwy MotoGP wznawia rywalizację. Lipiec upłynął nam na spekulacjach odnośnie obsady miejsc na sezon 2024. Mówiło się o odejściach z Repsol Hondy oraz o rozszerzeniu operacji KTM-a w Mistrzostwach Świata. Ostatecznie to Alex Rins skradł show, dołączając do zespołu Yamahy kosztem Morbidellego. Ten miałby wskoczyć na prywatne Ducati, prawdopodobnie Gresini Racing. Przypuszczalnie przed nami jeszcze sporo transferów, chociażby właśnie w prywatnych zespołach Ducati czy ekipie GasGas. Do tego we wspomnianej Repsol Hondzie też możemy doczekać się niespodzianki. Najbliższy miesiąc da nam więcej odpowiedzi na temat przyszłorocznych składów. Jeśli chodzi o samego Rinsa to ten podjął raczej dobrą decyzję o uciecze z Hondy. Biorąc pod uwagę podobieństwo charakterystyki Suzuki i Yamahy, to może on się dobrze na niej odnaleźć. Najpierw jednak musi on dojść do zdrowia po kontuzji nogi.

ZOBACZ TAKŻE
Gdzie oglądać MotoGP w 2024 roku w Polsce? [transmisja, stream, live]

Zmiana na Silverstone

W samej konfiguracji obiektu mierzącego 5891 metrów nie ma. Natomiast zmieni się jego specyfikacja z racji przeniesienia prostej startowej z National Pit Straight na Intenational Pit Straight. Innymi słowy teraz pierwszym zakrętem będzie Abbey, a nie Copse. Zobaczymy, jak to wpłynie na bezpieczeństwo. Zauważmy, że na Silverstone już mieliśmy kilka wypadków na wyjściu z Copse, które przerywały nam rywalizację. Teraz jednak pierwszą poważniejszą strefą hamowania będzie trzeci zakręt o nazwie Village. Tam może się sporo wydarzyć w sobotę i niedzielę. Natomiast prawdopodobnie na tej zmianie ucierpią finisze. Na wyjściu z Vale trudno będzie powtórzyć manewr Alexa Rinsa czy Jorge Lorenzo, którzy odpowiednio w 2013 i 2019 roku pokonywali Marca Marqueza rzutem na taśmę.

Sam obiekt wymaga dobrego balansu między prowadzeniem w zakrętach a prędkością maksymalną. Mamy tu pięć prostych, gdzie na prawie każdej z nich przekracza się prędkość 300 km/h. Z drugiej strony są sekcje takie jak Brooklands i Luffield czy też Maggots, Beckets, Chapel. Tam przyda się możliwość swobodnego przerzucania motocykla z jednej strony na drugą. A do tego mamy wspomnianą szykanę Vale czy też zakręty Farm, The Loop czy Ainteee, gdzie przyda się zwrotność czy trakcja.

Jak to może wpłynąć na walkę w ten weekend?

Nikogo raczej nie zaskoczymy stwierdzeniem, że Ducati powinno być tu najmocniejsze. Na czele powinni być Pecco Bagnaia, Jorge Martin czy Marco Bezzecchi. Bisko nich może być fabryczna Aprilia, która w ostatnich dwóch latach bywała tu mocna. W przeszłości świetnie radziła tu sobie także Yamaha, ale ta obecnie nie ma po swojej stronie żadnego atutu. Trudny do odgadnięcia może być tu KTM. Podobnie ma być też z pogodą. Prognozy sugerują, że w piątek może kropić, podobnie jak w niedzielę. Natomiast w sobotę prawdopodobieństwo deszczu to niemal sto procent.

Pogoda to jeden z czynników mogących wpłynąć na walkę w ten weekend. Innym aspektem jest modyfikacja formatu weekendu. Od tej pory tylko drugi piątkowy trening determinuje to, kto wejdzie bezpośrednio do Q2. Pozostałe dwie sesje są w zupełności „wolne”, co ułatwi zawodnikom pracę nad ustawieniami na wyścigi. Do tego w ten weekend wchodzą też restrykcje dotyczące przestrzegania ciśnień w oponach Michelin w MotoGP. Od teraz szara strefa przepisów pozwalająca zawodnikom na jazdę z ciśnieniem opon niższym od zaleceń producenta pozostanie zamknięta. Spekulacje mówią, że to powinno uderzyć w Ducati, ale niech zweryfikuje to rywalizacja na torze.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz IndyCar 2023. Miejsca, rodzaje torów i daty

Potrójna zabawa w USA

W Europie głównym daniem weekendu będą wspomniane MotoGP, a także Rajd Finlandii. Natomiast w USA czeka nas intensywna niedziela. Najpierw po godzinie 17:00 czasu polskiego wystartuje sprint IMSA SportsCar Championship na Road America. Tam zobaczymy rywalizację wszystkich pięciu klas trwającą dwie godziny i czterdzieści minut. Najbardziej ekscytować powinna nas walka w GTP, gdzie każdy z czterech producentów ma szansę na wygraną. Zaś w GTD Pro i GTD każdy będzie chciał pokonać Lexusa oraz Astona Martina Heart of Racing.

Dziesięć samochodów GTP powalczy na Road America w IMSA SportsCar Championship

Fot. Meyer Shank Racing

Potem, po 18:00 czasu polskiego, na ulicach Nashville zawitają bolidy serii IndyCar. Dwa poprzednie Grand Prix Nashville upływaly nam pod znakiem licznych neutralizacjii. Miejmy nadzieję, że tym razem będzie inaczej. Natomiast na torze prawdopodobnie do walki w czołówce po nieudanym weekendzie w Iowa wróci Alex Palou. W dwóch poprzednich edycjach triumfowali jego partnerzy zespolowi, a więc Scott Dixon i Marcus Ericsson. Teraz kolej na aktualnego lidera punktacji. Na pewno w dobrym nastroju do stolicy muzyki country po udanym weekendzie w Iowa przyjedzie Josef Newgarden. Z istotnych wiadomości trzeba wspomnieć, że tym razem kontuzjowanego Simona Pagenauda zastąpi debiutant, Linus Lundqvist.

Kto wygra Grand Prix IndyCar w Nashville 2023?

Fot. Meyer Shank Racing

Wszystko to zwieńczy nam wyścig NASCAR Cup Series w Michigan International Speedway. Tam w ostatnich latach wygrywali Kevin Harvick oraz Kyle Larson. Pamiętajmy, że teraz żarty się kończą. Po tym wyścigu zostaną nam już tylko trzy wyścigi sezonu zasadniczego. To oznacza, że ten weekend będę czwartą szansą od końca na zapewnienie sobie miejsca w fazie Play Off przez takich zawodników, jak Brad Keselowski, Bubba Wallace, Michael McDowell, Ty Gibbs czy AJ Almendinger. Rywalizacja NASCAR Cup Series w Michigan wystartuje około godziny 21:00 czasu polskiego.

Reklama