Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Lewis Hamilton i sezon 2010. Zapomniany wypadek kosztujący go tytuł

Sezon 2010 przyniósł nam wiele emocji. Tytuł mistrzowski mógł trafić do kilku różnych kierowców, a kolejność na czele stawki zmieniała się przez cały sezon. Zamieszany w walkę o najwyższe laury był też Lewis Hamilton, jednak nie zdołał wyjść z niej zwycięsko. Jednym z powodów, dlaczego tak się stało, był dość zapomniany wypadek.

lewis hamilton gratuluje sebastian vettel abu zabi 2010
Fot. Red Bull Content Pool

Kapitalna kampania oraz jej zakończenie

Sezon 2010 niewątpliwie wspomina się jako jeden z najbardziej zaciętych w przeciągu ostatnich lat. Wiele kontrowersji, niesamowicie emocjonujące wyścigi, ale również inne ciekawe aspekty doprowadziły do bardzo rzadkiej sytuacji przed ostatnim Grand Prix. Mianowicie aż czterech kierowców posiadało matematyczne szanse na zdobycie mistrzowskiego tytułu. Do tego grona zaliczali się Sebastian Vettel, Mark Webber, Fernando Alonso oraz Lewis Hamilton. Do finałowego GP Abu Zabi jako lider klasyfikacji podchodził Hiszpan. Plasował się on 8 punktów przed Australijczykiem oraz 15 przed Niemcem. 4. lokatę zajmował Brytyjczyk, jednak jego strata była już bardziej wyraźna. Wynosiła aż 24 „oczka”.

Już na początku wyścigu pojawiła się neutralizacja, którą wykorzystała mała część kierowców ze środka i końca stawki. Okazało się to decydujące dla losów mistrzowskiego tytułu. Stało się tak, gdyż kiedy czołówka zjechała po nowe ogumienie w optymalnym oknie, tuż przed nią wyjechał Vitaly Petrov. Rosjanin w wolniejszym bolidzie oraz na starszych oponach całkowicie zrujnował wyścig Alonso i Webberowi. Stało się tak, ponieważ ówczesny kierowca Renault cały dystans wyścigu blokował obu szybszych kierowców. Ta sytuacja strategiczna pozwoliła Vettelowi wygrać wyścig i ledwo zgarnąć mistrzostwo. Na 2. lokacie w GP Abu Zabi uplasował się Lewis Hamilton, ale Brytyjczyk i tak pozostał czwarty w „generalce”. Jak się jednak okazuje, losy tytułu w sezonie 2010 mogły potoczyć się kompletnie inaczej, gdyby nie pewien wypadek.

ZOBACZ TAKŻE
Mika Hakkinen porównał Verstappena do Schumachera. "Oni żyją wyścigami"

Pamiętna Barcelona

GP Hiszpanii 2010 wydawało się być normalnym wyścigiem, tak jak każdy inny. Po pewne zwycięstwo zmierzał Mark Webber. Australijczyk przewodził stawce tuż przed Hamiltonem, Alonso i Vettelem. Jednak na 64. okrążeniu wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał. Na wyjściu z pierwszej szykany na obiekcie w Hiszpanii, lewa przednia opona w bolidzie 7-krotnego mistrza świata uległa przebiciu. Brytyjczyk nie mógł nic z tym faktem zrobić, przez co z impetem wylądował w barierze. Incydent ten pozbawił go 2. miejsca, ale też cennych 18 punktów do klasyfikacji.

Pech Hamiltona podczas wyścigu w Barcelonie okazał się być jednym z decydujących czynników na koniec kampanii. Z początku wydawało się to jednym straconym wyścigiem, co było do odrobienia, jednak przy tak zacieśnionej czołówce każda strata punktów jest bolesna. Na poniższych tabelkach inspirowanych artykułem od RacingNews365, można ujrzeć, jak przedstawia się faktyczna klasyfikacja kierowców z sezonu 2010, a jak wyglądałaby ona, gdyby nie pechowa awaria opony Hamiltona. Warto też dodać, że Brytyjczyk stracił też sporo na błędach z GP Australii, GP Włoch (kolizja z Massą) czy GP Singapuru (kolizja z Webberem). W 3 przypadkach byłą szansa na co najmniej 3. miejsce i 15 punktów.

TOP 4 klasyfikacji kierowców z sezonu 2010

PozycjaKierowcaZespółLiczba punktów
1.Sebastian VettelRed Bull Racing256
2.Fernando AlonsoScuderia Ferrari252
3.Mark WebberRed Bull Racing242
4.Lewis HamiltonMcLaren240

TOP 4 klasyfikacji kierowców z sezonu 2010, gdyby nie wypadek Lewisa Hamiltona w GP Hiszpanii

PozycjaKierowcaZespółLiczba punktów
1.Lewis HamiltonMcLaren258
2.Sebastian VettelRed Bull Racing253
3.Fernando AlonsoScuderia Ferrari249
4.Mark WebberRed Bull Racing242

Nie pierwszy i nie ostatni raz

Dla Lewisa Hamiltona sezon 2010 nie był jedynym, kiedy mistrzostwo uciekło mu sprzed nosa. Pierwszą minimalną porażką Brytyjczyka była już jego debiutancka kampania 2007, kiedy to jego strata do zwycięskiego Kimiego Raikkonena wyniosła punkt. Mimo, że 7-krotny mistrz świata musiał się wtedy obejść smakiem, to i tak trzeba pochwalić go za tak dobry rezultat w zaledwie swoim pierwszym sezonie.

O kolejnej małej stracie do mistrzostwa w przypadku Hamiltona można mówić dopiero w 2016 roku. Wówczas Brytyjczyk bronił dwóch tytułów sprzed ostatnich sezonów, które zdobył bardzo komfortowo. Teraz jednak 7-krotnemu mistrzowi świata rękawice rzucił Nico Rosberg. Niemiec po kapitalnym starcie sezonu starał się utrzymać na prowadzeniu, co spowodowało bardzo małą różnicę punktową przed ostatnim wyścigiem. Emerytowany kierowca Mercedesa zdołał wyrwać Hamiltonowi tytuł, ale jego przewaga wyniosła zaledwie 5 „oczek”. Co ciekawe, Rosberg tuż po zdobyciu mistrzostwa postanowił zakończyć swoją karierę.

Ostatnia minimalna porażka 7-krotnego mistrza globu miała miejsce stosunkowo niedawno, więc zapewne pamięta ją większość fanów motorsportu. Mowa tu o sezonie 2021, kiedy to byliśmy świadkami najlepszej rywalizacji od lat, między Lewisem Hamiltonem a Maxem Verstappenem. Obaj kierowcy cały sezon szli łeb w łeb, mając przy tym wspaniałe walki na torze, ale również niebezpieczne wypadki. Wszystko miało rozstrzygnąć się w finałowej rundzie sezonu, do której obaj podchodzili z identycznym dorobkiem punktowym, co gwarantowało gigantyczne emocje. Przez większość wyścigu wszystko wskazywało na to, że Hamilton zostanie 8-krotnym mistrzem świata, jednak późna neutralizacja i późne wznowienie ścigania umożliwiło Verstappenowi atak na ostatnim okrążeniu. Dzięki temu, to właśnie Holender cieszył się z premierowego tytułu, a Brytyjczyk ponownie musiał obejść się smakiem.

ZOBACZ TAKŻE
Lewis Hamilton mógł być 10-krotnym MŚ F1. Zabrakło... 16 punktów

Reklama