Długa i wspaniała historia
Lewis Hamilton dołączył do zespołu w 2013 roku po sześciu latach spędzonych w McLarenie. Wówczas mało kto mógł przewidzieć, że następna dekada padnie łupem jego oraz Srebrnych Strzał. Żeby dobrze oddać to, jak udana jest ta współpraca to przywołamy kilka statystyk. Przede wszystkim Hamilton zdobył w Mercedesie sześć tytułów mistrza świata. Do tego dwukrotnie kończył zmagania jako wicemistrz z marginalną stratą punktową. W tym czasie przyczynił się on też do aż ośmiu tytułów mistrzowskich Mercedesa wśród konstruktorów w latach 2014-2021. Po drodze ta współpraca przniosła aż osiemdziesiąt dwie wygrane i siedemdziesiąt osiem startów z pole position. W tym czasie Lewis z Mercedesem pobił wiele rekordów na czele z przebiciem bariery stu zwycięstw.
Oczywiście nic nie może wiecznie trwać i tak sama dominacja w końcu dobiegła końca w 2021 roku za sprawą Maxa Verstappena i Red Bull Racing. Obecnie Hamilton walczy z samochodem Mercedesa sporadycznie stając na podium w samochodzie, który odstaje od Red Bulla, który wyznacza trendy. To potrafi negatywnie wpłynąć na motywację, podobnie, jak fakt, że w zeszłym sezonie pokonał go George Russell.
W tym roku jednak sprawy uległy zmianie i obecnie to starszy z duetu Brytyjczyków plasuje się wyżej w punktacji walcząc o trzecie miejsce w klasyfikacji kierowców. Jednak jak widać, Lewis Hamilton nie zraził się tymi dwoma gorszymi sezonami i w czwartek przed GP Włoch Mercedes ogłosił, że Hamilton i Russell zostają w zespole na dwa kolejne lata, a więc do 2025 roku. Jednocześnie potwierdzono, że George Russell, którego obecny kontrakt kończy się po 2024 roku, będzie ścigał się dla Mercedesa także w 2025 roku.
Lewis is here to stay. 🖤😍 pic.twitter.com/U6eBNcU8KT
— Mercedes-AMG PETRONAS F1 Team (@MercedesAMGF1) August 31, 2023
Hamilton ceni przeszłość i nadal wierzy w przyszłość
– Codziennie marzymy o byciu najlepszymi i wspólnie poświęciliśmy ostatnią dekadę na osiągnięcie tego celu. Bycie na szczycie nie zdarza się z dnia na dzień ani w krótkim czasie. Wymaga to zaangażowania, ciężkiej pracy i poświęcenia. Zaś zapisanie się na kartach historii z tym niesamowitym zespołem było zaszczytem. Nigdy nie byliśmy tak głodni zwycięstwa. Wyciągnęliśmy wnioski z każdego sukcesu, oraz porażki. Nadal gonimy za naszymi marzeniami i nadal walczymy bez względu na wyzwanie. Wierzę, że ponownie zwyciężymy. Jestem wdzięczny zespołowi, który wspierał mnie zarówno na torze, jak i poza nim. Nasza historia jescze się nie skończyła. Jesteśmy zdeterminowani ku temu, aby wspólnie osiągnąć więcej i nie spoczniemy, dopóki tego nie zrobimy – oświadczył siedmiokrotny mistrz świata F1.
Russell cieszy się z pozostania w rodzinie, której zawdzięcza karierę
– Dorastałem w tym zespole, odkąd dołączyłem do programu w 2017 roku. To mój dom i fantastycznie jest przedłużyć naszą wyjątkową relację do 2025 roku. Po tym, jak w zeszłym roku dołączyłem do zespoołu Mercedesa już jako kierowca, chciałem mu wynagrodzić zaufanie i wiarę, jakie pokładali we mnie Toto i reszta zespołu. Zdobycie mojego pierwszego pole position i zwycięstwo w wyścigu w zeszłym roku były niezapomnianym uczuciem. Co jednak ważniejsze, wspaniale było współpracować ze wszystkimi w Brackley i Brixworth, aby poczynić postępy w pracach nad naszym samochodem i przyspieszyć nasz rozwój. Ich lojalność, wizja i ciężka praca są inspirujące. W ciągu ostatnich 18 miesięcy zrobiliśmy kilka znaczących kroków i stajemy się silniejsi jako zespół. Cieszę się, że mogę pomóc w dalszym budowaniu tej dynamiki w latach 2024 i 2025, gdy będziemy nadal skupiać się na powrocie na sam przód stawki – podziękował Brytyjczyk.
Wolff docenił stabilność
– Kontynuacja obecnego składu kierowców była prostą decyzją. Mamy najsilniejszą parę w stawce i obaj kierowcy odgrywają kluczową rolę w zespole, dzięki czemu możemy się rozwijać. Siła i stabilność, jakie zapewniają, będą kluczowymi elementami naszego przyszłego sukcesu. Nasza współpraca z Lewisem jest jedną z najbardziej udanych w historii tego sportu – oświadczył.
– To, że będziemy kontynuować współpracę, zawsze było formalnością – i publiczne potwierdzenie tego dodaje nam wszystkim energii. Jego cechy jako czystego kierowcy wyścigowego ilustrują jego niezwykłe osiągnięcia; ale przez te wszystkie lata spędzone razem stał się filarem i liderem naszego zespołu. Te cechy przywódcze są kluczowe, gdy ponownie skupiamy się na walce o mistrzostwa świata. Jako największa światowa gwiazda F1 odegrał również kluczową rolę w kształtowaniu naszych zobowiązań na rzecz różnorodności, włączenia społecznego i zrównoważonego rozwoju, które będą podstawą naszego sukcesu w nadchodzących latach – kontynuował.
– George jest czołową postacią swojego pokolenia. Odwdzięczył się za wiarę, jaką w niego okazaliśmy, awansując go na miejsce w wyścigu w 2022 roku. Jego pierwsze pole position na Węgrzech i pierwsze zwycięstwo w Grand Prix w São Paulo były wyjątkowymi momentami w zeszłym sezonie. Jako kierowca łączy ostrą jak brzytwa prędkość z wytrwałością prawdziwego wojownika. Jednocześnie wnosi też inteligencję i dbałość o szczegóły, które pomogą mu dalej się rozwijać, rozwijać i doskonalić. Naturalnie pasuje do zespołu i jesteśmy zachwyceni możliwością przedłużenia naszej współpracy na nadchodzące lata – powiedział szef zespołu Mercedesa.
Co to oznacza dla rynku transferowego F1?
Takie rozwiązanie znacząco upraszca nam sytuację na rynku transferowym. Obecnie czekamy na potwierdzenie drugiego fotela w zespole Saubera oraz Williamsa. Tam o utrzymanie się w stawce walczą odpowiednio Guanyu Zhou oraz Logan Sargeant. Ciekawsza „telenowela” ma natomiast miejsce w rodzinie Red Bulla. Sergio Perez, mimo ważnego kontraktu na sezon 2024, nie może być pewnien miejsca na przyszły rok. Na jego miejsce czycha obecnie Daniel Ricciardo. Jednak Australijczyk też nie może być pewny utrzymania się w F1 na rok 2024. W grze o fotel w Scuderia AlphaTauri jest oprócz niego nie tylko Tsunoda, ale i Liam Lawson. Nowozelandczyk zastępuje obecnie kontuzjowanego Australijczyka.