Sergio Perez miał atomowy start
Ulubieniec publiczności startował do wyścigu z 5. pola. Miał przed sobą 3 wolniejsze bolidy, więc można było spodziewać się, że niedługo będzie walczył o poprawienie lokaty. Jednak mało osób spodziewało się ataku już na samym starcie. Reakcja startowa Sergio Pereza była zdecydowanie najszybsza wśród najbliższych rywali. Wykorzystał to, zrównując się po kilkuset metrach z Charlesem Leclerkiem oraz Maxem Verstappenem. Trójka bolidów jechała obok siebie, a Meksykanin jechał bolidem, który był najbliżej zewnętrznej krawędzi.
Niestety dla „Checo” zderzył się on z Monakijczykiem. Tył bolidu z numerem 11 uderzył w lewe przednie koło Leclerka. Podbity Perez spędził chwilę w powietrzu, a następnie mocno uderzył o podłoże. Wynikiem kolizji był uszkodzony panel boczny, a także liczne, niewidoczne usterki. W wyniku sytuacji Meksykanin musiał wycofać się z wyścigu, a szczątki bolidu kierowcy Ferrari spowodowało wirtualną neutralizację.
Charles Leclerc – Sergio Perez crash full footage. #F1 #MexicanGP #F1ESTA pic.twitter.com/4C557YdBAR
— Racey Video (@RaceySports) October 29, 2023
Wypowiedzi Sergio Pereza po kolizji w T1. „Miałem swoją szansę”
Kierowca Red Bulla był rozgoryczony po przedwczesnym skończeniu rywalizacji. W wywiadzie dla stacji DAZN opisał swoje wrażenia z Grand Prix.
– Jestem rozczarowany, bez wątpienia, ponieważ dzisiaj miałem swoją szansę. […]. Miałem świetny start i myślałem wyłącznie o wygraniu wyścigu. Nie chciałem być jedynie na podium, na którym byłem w ostatnich dwóch latach, […]. Zgadza się, poszedłem na całość. Zaryzykowałem, ale gdyby się udało, to z pierwszego zakrętu wyjechałbym jako lider – wrócił do sytuacji Sergio Perez.
„Checo” był zaskoczony tym, że Charles Leclerc przez tak długi czas znajdował się po jego prawej stronie.
– Nie spodziewałem się tego, że Charles tak bardzo opóźni hamowanie. Wydaje mi się, że chyba nawet przyblokował koło. Nie miał też gdzie się podziać, będąc pomiędzy dwoma bolidami. Miał wyraźnie mniejsze pole manewru od Maxa Verstppena – zauważył kierowca z Meksyku.
Przed niedzielą, Perez był uznawany jako jednego z faworytów. Do walki o najwyższy laur miała zachęcić go lokalna publiczność, która kocha zawodnika z Guadalajary. Zawodnik Red Bulla zdaje sobie sprawę, że nie będzie miał już wiele okazji do walki o domowe zwycięstwo. Nic więc dziwnego, że postawił wszystko na jedną kartę.
– To było bolesne dla fanów, jednak ja wracam do domu z poczuciem spełnienia, gdyż dałem z siebie absolutnie wszystko. To przykre z powodu tych wszystkich kibiców, ponieważ chciałem dać im to zwycięstwo – skwitował Sergio Perez.