Connect with us

Czego szukasz?

MotoGP

Bagnaia czy Martin? Ostateczna rozgrywka w MotoGP | Zapowiedź

Przed nami ostatnia runda zarówno w MotoGP, jak i Formule 1. To właśnie w ten weekend poznamy tegorocznego mistrza świata w motocyklowym cyklu Grand Prix.

Pecco Bagnaia kontra Jorge Martin 2023
Fot. Ducati

Tor kartingowy, który zapragnął gościć MotoGP

Gdybyśmy mieli w żołnierskich słowach opisać obiekt Ricardo Tormo to powiedzielibyśmy, że jest to większy tor kartingowy. Nie jest to żadna obraza dla niego. Po prostu podkreślamy kompaktowe wymiary tego obiektu, który już od dwóch dekad gości finał sezonu. Przede wszystkim mierzy on tylko 4005 metrów długości. Zaś z prawie każdej trybuny można śledzić akcję na całym torze. Z kolei zakręty są w większości techniczne i wymagają one dobrej trakcji na wyjściu. Warto zwrócić uwagę na czwarty zakręt, który skręca w prawą stronę. Tam owa strona opony w motocyklach będzie schłodzona po serii lewych zakrętów. To może poskutkować wywrotkami, szczególnie gdy temperatura asfaltu spadnie. Dalen zawodnicy muszą szczególnie uważać jeszcze na przełożeniu do dziesiątki oraz w czternastce. Ostatni z wymienionych jest też ostatnim zakrętem na okrążeniu i stanowi on ogromne wyzwanie dla balansu motocykla. Na koniec dodamy, że nie spodziewamy się opadów deszczu do poniedziałku.

ZOBACZ TAKŻE
Gdzie oglądać MotoGP w 2025 roku w Polsce? [transmisja, stream, live]

Kto w końcu będzie mistrzem świata?

Gdyby ktoś po GP Portugalii, lub po GP Włoch powiedział, że Pecco Bagnaia będzie musiał bronić tytułu do samego końca to prawdopodobnie zostałby wyśmiany. Jednak rzeczywiście walka o mistrzostwo świata dotrwała do finału sezonu. Zmierzą się w niej Pecco Bagnaia, który broni mistrzostwa sprzed roku. Zaś jego rywalem będzie Jorge Martin. Co łączy tych panów? Przede wszystkim maszyna Ducati GP23, na której obydwaj rywalizują w tym sezonie i są to dwa identyczne motocykle. Kolejna rzecz to młody wiek. Jednak inną rzeczą, która ich łączy jest to, że między innymi w 2015 roku dzielili ze sobą garaż w zespole Mahindry w Moto3. Takie doświadczenie pomaga im we wzajemnej walce w ramach zasad fair play i przy okazaniu wzajemnego szacunku. Z pewnością obydwie strony będą walczyć w ten weekend do upadłego. Oczywiście nie będzie kalkulacji, bo najlepszym sposobem na przypieczętowanie tytułu jest wygranie wyścigu. Jednak sprawy nie są takie proste.

Co mówi matematyka?

Rok temu moglibyśmy przedstawić wam scenariusze obrazujące to, kto czego potrzebuje do zdobycia mistrzostwa. Jednak w tym roku do MotoGP wprowadzono sprinty, które komplikują sprawę. Wiemy, że Pecco Bagnaia ma teraz dwadzieścia jeden punktów nad Jorge Martinem. W takiej sytuacji potrzebuje on zwiększenia tej różnicy do minimum dwudziestu sześciu po sobotnim sprincie. W takiej sytuacji Pecco intersuje walka o zwycięstwo i najwyżej trzecia lokata Martina. Natomiast przy drugiej lokacie Bagnai, jego rywal musiałby być najwyżej piąty. Przy trzecim miejscu zawodnika Ducati mówimy o siódmej lokacie „Martinatora”. Od czwartego do szóstego miejsca Martin musiałby być odpowiednio ósmy, dziewiąty, lub poza punktami. Jeśli Bagnaia byłby w sprincie siódmy to wszystko rozstrzygnie niedzielny wyścig.

W jakiej sytuacji Pecco Bagnaia może zdobyć tytuł w sprincie w Walencji?

Fot. MotoGP.com

Jeśli chodzi o Martina to Hiszpan musi skupić się na kwalifikacjach, które wielokrotnie wychodziły mu świetnie. Tor Ricciardo Tormo nie sprzyja wyprzedzaniu w wyższych klasach, więc pozycja startowa będzie tu kluczem. Jednak gdy zgasną czerwone światła to wtedy do gry wejdą opony. Miejmy jednak nadzieję, że nie w takim stopniu, jak w GP Kataru. Wtedy też Jorge Martin dostał oponę, która absolutnie nie dawała mu takich osiągów, jakich by od niej oczekiwał. Dostawca opon oświadczył, że cała sprawa jest badana w tym momencie, więc obecnie jeszcze nie wiemy, jaki może być ostateczny powód. Jeśli jednak zawodnik Pramac Racing dałby radę znaleźć się na czele wyścigu to defensywa nie powinna sprawiać mu aż tak wielkiego problemu.

Martin będzie walczył po raz pierwszy

Zobaczymy też, jak spisze się Martin w roli goniącego, który jednocześnie nie może sobie pozwolić na błąd. Zaś Pecco znów wcieli się w rolę uciekającego. Rok temu ta rola przyniosła mu sporo stresu, który wynagrodził mu mistrzowski tytuł.

Oczywiście poza tym mamy też normalny wyścig, jak każdy inny. Dlatego też może się okazać, że do walki wmiesza się Brad Binder czy Fabio di Giannantonio. Odnośnie tego drugiego nadal nie znamy jego przyszłości. Wygląda jednak na to, że Repsol Honda zdecyduje się na Lucę Mariniego. Najpierw jednak swoją historię startów dla tego producenta zakończy Marc Marquez.

Sprint wystartuje w sobotę, 25 listopada, o godzinie 15:00 czasu polskiego. Zaś wyścig o GP Walencji wystartuje w niedzielę, 26 listopada, o godzinie 15:00.

Zmierzch sezonu także w F1

Ten weekend przynosi nam finał sezonu zarówno w MotoGP, jak i F1. Z tą różnicą, że w tej drugiej serii już rozstrzygnięto losy tytułów mistrzowskich. Red Bull pierwszy raz w swojej historii zapewnił sobie dublet wśród kierowców. Do tego dochodzi tytuł wśród konstruktorów. Lewis Hamilton też ma już pewne trzecie miejsce. Natomiast nadal ważą się losy wicemistrzostwa między Mercedesem a Ferrari. Obecnie jest między nimi różnica na korzyść tych pierwszych. Jednak ostatnia forma Scuderii daje im spore szanse na wskoczenie na drugą lokatę rzutem na taśmę.

Dalej na czwartej lokacie McLaren ma jedenaście „oczek” nad Astonem Martinem. Jednak tu trudno wskazać faworyta do utrzymania tej lokaty. Zależeć to będzie od formy kierowców obydwu ekip. GP Las Vegas zasiało w McLarenie ziarno niepewności. Szczególnie, że Lance Stroll na przestrzeni GP Sao Paulo wraz ze sprintem i GP Las Vegas wywalczył najwięcej punktów poza Verstappenem i Perezem.

Natomiast na siódmej lokacie Williams broni się przed Scuderia AlphaTauri oraz Sauberem, który żegna w ten weekend Alfę Romeo. Williams ma siedem punktów przewagi nad SAT-em, ale trudno powiedzieć czy któraś z tych dwóch ekip ma w ogóle szanse na punkty w niedzielę. Jedno jest pewne, kierowcy nie będą się obijać w ostatnim starciu sezonu. Wyścig o GP Abu Zabi wystartuje 26 listopada, o godzinie 14:00 czasu polskiego na dystansie 58 okrążeń.

\
Reklama