W Bahrajnie żaden kierowca nie popełnił wystarczająco dużo błędów związanych z przekroczeniem limitów toru. Dlatego nikt nie odczuł poważnie skutków nowej kary. Natomiast na torze w Dżuddzie, gdzie tor jest otoczony murami, naruszenia karane są o wiele bardziej surowo. Dobitnie przekonał się o tym Lance Stroll, który rozbił samochód podczas sobotniego wyścigu.
Sprzeciw kierowców
Podczas środowej konferencji prasowej kierowcy argumentowali, że kara dziesięciu sekund jest zbyt surowa. Wszyscy wzięli tutaj pod uwagę trudności z identyfikacją białych linii wyznaczających granice toru, zwłaszcza w obecnej generacji bolidów F1.
– Uważam, że to dość surowe kary. Głównym celem powinno być poprawienie lub pomoc w lepszym przestrzeganiu limitów toru, ponieważ aktualnie trudno jest dostrzec białe linie. Moim zdaniem 10 sekund to za dużo – stwierdził Charles Leclerc.
George Russell podkreślił, że współczesne samochody F1 utrudniają zauważenie białych linii. Wszystko przez niską pozycję siedzenia kierowcy w kokpicie samochodu.
– Potrzebujemy więc krawężnika, którego będziemy mogli wyczuć. Na niektórych torach, na których jeździmy, nie ma żadnych problemów z limitami toru. Tylko na kilku torach widzimy wiele problemów z białymi liniami, więc musimy znaleźć sposób, aby je rozwiązać – podsumował Brytyjczyk.
Stroll z propozycją rozwiązania problemu
Lance Stroll, który doświadczył konsekwencji przekroczenia limitów toru w Dżuddzie, zasugerował zmiany w konstrukcji torów, aby ułatwić kierowcom przestrzeganie limitów.
– Jeśli zmienimy faktyczny charakter wielu torów, tak aby było łatwiej utrzymać się w granicach toru, ale jednocześnie zaostrzymy kary za zjazd na żwir lub trawę, to mogłoby rozwiązać problem – zasugerował kierowca Astona Martina.
Mimo skarg kierowców przed Grand Prix na surowość dziesięciosekundowych kar za przekroczenie limitów toru, po wyścigu nie było żadnego przypadku, który potwierdzałby ich obawy. Niemniej jednak stewardzi FIA zastosowali surowsze kary czasowe za inne naruszenia.