Connect with us

Czego szukasz?

Motorsport

Rajdowe maratony. Samochodowa podróż po świecie

Rajdowe maratony dziś kojarzą nam się z takimi imprezami jak Rajd Dakar czy Rajd Safari. Jednakże zawody te wyglądają niczym sprinty wobec imprez, jakie organizowano w latach 60. i 70. Pora na podróż w czasie i dookoła świata, by prześledzić mniej znany rozdział z historii rajdów samochodowych.

Rajdowe maratony historia
Fot. Rolls-Royce / Wśród wielu różnorodnych samochodów w rajdowych maratonach startował także Rolls-Royce

Pierwotnie rajdy samochodowe polegały na pokonywaniu dużych odległości z punktu A do punktu B, a walka o jak najlepszy czas była sprawą drugorzędną. Na takich samych zasadach rozgrywano rajdowe maratony, które pojawiły się w świecie motosportu pod koniec lat 60′. Kierowcy musieli jedynie zmieścić się w limitach czasu, jednakże te były dość rygorystyczne! Najważniejsze było jednak pokonanie niezwykle długiego dystansu i dotarcie do mety omijając wszelkie problemy.

Rajdowe maratony: Londyn-Sydney 1968 – podróż na drugi koniec świata

W 1968 roku na nagłówkach brytyjskiej prasy królowała inflacja, rosnące bezrobocie i dewaluacja funta. Redakcja Daily Express planowała jednak zapalić jasne światełko w mroku codzienności. W tym celu postanowiła zorganizować rajdowy maraton na trasie z Londynu do Sydney. Wiadomości z przebiegu rywalizacji miały na nowo ożywić serca Brytyjczyków.

Zawodnicy mieli przed sobą trasę liczącą niemal 16 700 km prowadzącą przez osiem państw. Kierowcy wystartowali do rajdu 24 listopada w Londynie. Załogi wyruszyły wówczas w trasę prowadzącą m.in. przez Paryż, Turyn, Belgrad, Istambuł, Teheran, Kabul aż do Bombaju, gdzie dotarły 2 grudnia. Następnie samochody zostały przetransportowane promem do Perth, gdzie 14 grudnia zawodnicy przystąpili do dalszej rywalizacji. Koniec rajdu miał miejsce 18 grudnia w Sydney. Kierowcy nie walczyli o jak najlepsze czasy, musieli jednak pokonywać odcinki w wyznaczonym limicie czasu. Za jego przekroczenie naliczano im punkty karne. Zwycięzcą zostawała załoga z najmniejszą liczbą punktów.

Problemy faworytów

Początkowo na prowadzeniu znajdował się brytyjski kierowca, Roger Clark prowadzący Lotusa Cortinę. Zawodnik co prawda stracił sporo czasu w Pakistanie oraz Indiach, lecz wciąż zajmował pierwszą lokatę. Prawdziwe kłopoty miały jednak dopiero nadejść w Australii. W jego samochodzie doszło wówczas do awarii tłoka. Kierowca był w stanie kontynuować rajd jedynie dzięki poświęceniu zespołowego kolegi, Erica Jacksona. Jego Lotus posłużył jako dawca uszkodzonych części, co wykluczyło Jacksona z dalszej rywalizacji.

Clark spadł na trzecie miejsce, a to jeszcze nie był koniec jego problemów. Wkrótce musiał zmierzyć się z awarią mechanizmu różnicowego tylnej osi. Kierowca napotkał jednak na poboczu identycznego Forda Cortinę i po długich negocjacjach z jego właścicielem zdołał go przekonać do sprzedaży tylnej osi z własnego samochodu.

W tym czasie na pierwsze miejsce przesunął się Lucien Bianchi (prabratanek tragicznie zmarłego kierowcy Formuły 1, Julesa Bianchiego) pilotowany przez Jeana-Claude’a Ogiera. Na drugie miejsce awansowali Gilbert Staepelaere i Simo Lampinen, a na trzecie Brytyjczycy – Andrew Cowan, Colin Malkin oraz Brian Coyle. Staepelaere stracił jednak miejsce na podium po uderzeniu w słupek i uszkodzeniu drążka kierowniczego.

Pod koniec przedostatniego etapu Lucien Bianchi zderzył się czołowo z zagubionym samochodem cywilnym, który wjechał na zamknięty odcinek drogi. Oba pojazdy stanęły w płomieniach, a Bianchi trafił do szpitala. W ten oto sposób, 158 km od Sydney Bianchi pożegnał się z rywalizacją, a prowadzenie objął Cowan, który odniósł zwycięstwo w rajdzie. Drugie miejsce zajęła załoga Paddy Hopkirk, Tony Nash, Alec Poole, a na trzecim miejscu dojechali Australijczycy: Ian Vaughan, Robert Forsyth oraz Jack Ellis.

W rajdzie wystartował również Sobiesław Zasady pilotowany przez Marka Wachowskiego. Ekipa za kierownicą Porsche 911S zdobyła niestety o jeden punkt karny więcej od Australijczyków, przez co znaleźli się tuż za podium. Jednakże czwarte miejsce w tak długim rajdzie to i tak świetny wynik. Polacy pokonali m.in. legendarnego Fińskiego kierowcę, Rauno Aaltonena.

Tropem piłkarskiego mundialu – World Cup Rally z Londynu do Meksyku

Maraton z Londynu do Sydney dostarczył Brytyjczykom tak potrzebnej w trudnych czasach rozrywki, a dla Wyltona Dicksona stanowił źródło inspiracji. Dickson postanowić zorganizować własny maraton – World Cup Rally, który nawiązywał do Pucharu Świata w Piłce Nożnej. Trasę wyznaczono z resztą pomiędzy dwoma gospodarzami Mundialu. W 1966 roku piłkarskie zmagania miały miejsce w Wielkiej Brytanii, a w 1970 zaplanowano je w Meksyku. W organizację rajdu zaangażował się Królewski Automobilklub (RAC), Motorsport UK oraz kierowca rajdowy, Paddy Hopkirk.

Rajdowe maratony: Imponująca trasa

Start rajdu miał miejsce na Londyńskim stadionie Wembley 19 kwietnia. Następnie, po przeprawie przez kanał La Manche ekipy dotarły do Francji i udały się w trasę prowadzącą przez Niemcy, Austrię, Węgry, Jugosławię, Bułgarię, Włochy z powrotem do Francji i przez Hiszpanię do Portugalii. Po sześciu dniach rywalizacji, w Lizbonie końca dobiegł Europejski etap rajdu. Następnie samochody zostały przetransportowane statkiem do Rio de Janeiro, gdzie 9 maja wznowiono rywalizację. Kierowcy pokonali następnie Brazylię, Urugwaj, Argentynę, Chile, Boliwię, Peru, Kolumbię, Panamę, Kostarykę docierając 27 maja do Miasta Meksyk, gdzie cztery dni później rozpoczął się piłkarski mundial. Łącznie kierowcy mieli do pokonania 25 700 km.

Na trasie wyznaczono liczne odcinki specjalne, a ich długość przekraczała czasem 800 km. Kierowcy musieli pokonać je w określonym czasie, a za przekroczenie go, jak i za inne naruszenia otrzymywali kary czasowe. Wygrywał ten, kto uzbierał najmniej kar.

 

Do rywalizacji zgłosiło się ponad 100 załóg, większość korzystająca ze zmodyfikowanych samochodów seryjnych.  Ford, British Leyland i Moskwicz wystawili swoje zespoły fabryczne, a półfabryczną ekipę zgłosił Citroën. Ford przygotował na ten rajd model Escort Mk I, Moskwicz postawił na model 412. British Leyland nie był do końca pewien, który z jego pojazdów spisze się lepiej na trasie rajdu. Dlatego też podzielił strategię i jedna ekipa otrzymała mocniejszy samochód Triumph 2.5PI Mark 2, druga natomiast znacznie mniejszy i lżejszy pojazd – Austin 1800.

Jak zwykle, rajdowe maratony przyciągały rozmaite pojazdy. Do rajdu przystąpiły takie maszyny, jak Volkswagen Beetle, Rolls-Royce, Jeep Wagoneer czy Porsche 911.

ZOBACZ TAKŻE
Najlepsze rajdówki w historii WRC. Subiektywne TOP 10

Rajdowe maratony: Zwycięstwo Mikkoli

25 maja, dwa dni przed końcem rywalizacji doszło do tragicznego wypadku, w którym zginął Francuski kierowca, Henri „Ido” Marang. Jego pilot, Paul Coltelloni, przeżył wypadek, lecz z ciężkimi obrażeniami trafił do szpitala. Czołówkę rajdu utworzyli kierowcy Forda i Triumpha. Zwycięstwo odniósł Hannu Mikkola za kierownicą Forda Escorta pilotowany przez Gunnara Palma. Drugie miejsce zajęła Brytyjska załoga w Triumphie – Brian Culcheth i Johnstone Syer. Na najniższym stopniu podium znaleźli się Rauno Aaltonen i Henry Liddon w Fordzie.

Piąte miejsce zajął ojciec przyszłego, czterokrotnego mistrza świata, Timo Mäkinen pilotowany przez Gilberta Staepelaere’a.

W rajdzie wystartował także Jimmy Greaves, zawodowy piłkarz, który cztery lata wcześniej, na stadionie Wembley wywalczył ze swoją drużyną mistrzostwo świata. Zawodnik pilotowany przez Tony’eho Falla wywalczył doskonałe szóste miejsce w swoim pierwszym w życiu starcie w rajdzie samochodowym.

Dominację Forda i Triumpha jako pierwsi przełamali Francuzi – Patrick Vanson, Olivier Turcat i Alain Leprince. dojechali oni swoim Citroënem DS 21 na siódmym miejscu. Za nimi znalazła się polska załoga Sobiesław Zasada/Marek Wachowski w Fordzie Escorcie MkI.

Fabryczna Ekipa Moskwicza z Leontim Potapczikiem za kierownicą zajęła 12. miejsce. Jedną lokatę niżej uplasowała się narodowa ekipa Boliwii w samochodzie BMW 2002 prowadzonym przez Williama Bendeka.

Drugi rajdowy Mundial – przez Saharę do Monachium

Kolejny Rajdowy Puchar Świata, podobnie, jak ma to miejsce w przypadku piłkarskiego mundialu, odbył się po czteroletniej przerwie. Start ponownie miał miejsce w Londynie. Metę natomiast zlokalizowano w Monachium, które było gospodarzem zbliżającego się Pucharu Świata w Piłce Nożnej. Po drodze zawodnicy musieli jednak zmierzyć się z nieprzyjazną Saharą. Rajd rozpoczynał się 5 maja i trwał 20 dni, podczas których zawodnicy mieli do pokonania 19 300 km.

Po dotarciu z Anglii do Francji załogi kierowały się do Hiszpanii. Następnie przedostawały się do Afryki, zaczynając od Maroko, poprzez Algierę, Niger, Nigerię, ponownie Niger i Algierię do Libi i Tunezji, by powrócić do Europy. Dalej trasa prowadziła przez Włochy, Turcję, Grecję i Jugosławię aż do Niemiec.

Do rywalizacji przystąpiło 70 załóg. Liczba ta wciąż wygląda imponująco,. Jednakże frekwencja wyraźnie spadła w porównaniu z pierwszą edycją, do czego z pewnością przyczynił się kryzys paliwowy z 1972 roku.

Zagubieni na Saharze

Do sporego przetasowania stawki doszło w Algierii, na odcinku prowadzącym do Tamanrasset. Jedna z asfaltowych dróg na trasie została wydłużona o kilka kilometrów już po tym, jak organizator przygotował opis odcinka. Ekipy, jadąc zgodnie z notatkami do końca asfaltowej drogi przed skrętem w lewo, lądowały zagubione po środku pustyni. Organizatorzy z trudem przekonali algierski rząd do przeprowadzenia poszukiwań z powietrza, by odnaleźć zaginionych kierowców. Część z nich zboczyło z trasy i obrała własną drogę. Znany z Formuły 1 Stirling Moss, jadący z Mike’m Taylorem oraz Allanem Sellem dotarli do Algierskiego fortu wojskowego, gdzie czekali na przyjazd konwoju z wodą.

Kenijski kierowca, Shekhar Mehta zakończył na tym etapie swój udział w rajdzie. W jego Lancii Fulvii awarii uległ silnik. Pojazd został jednak naprawiony i przetransportowany drogą lotniczą do Salzburga, by zawodnik mógł wziąć udział w ostatnim etapie rajdu.

Na całej trasie zawodów najlepiej poradzili sobie Australijczycy: Ken Tubman, Andre Welinski i Jim Reddiex. Otrzymali oni ponad 15 godzin kar, jednak i tak mieli 32 godziny przewagi nad drugimi na mecie Francuzami: Christine Dacremontem i Yveline’m Vanonim w Peugeocie 504 Ti. Podium uzupełnili Robert Neyret i Jacques Terramorsi, również w Peugeocie.

W rajdzie wziął także udział zwycięzca maratonu Londyn-Sydney, Andrew Cowan, lecz zajął dopiero piętnastą pozycję zdobywając 311 godzin kary. Do mety dojechało zaledwie 19 uczestników, a ostatni z nich miał na koncie 455 godzin, 38 minut i 8 sekund kary, co daje 19 dni. Tak duże kary czasowe jak i spora liczba zawodników, którzy nie ukończyli rajdu były w głównej mierze efektem niezwykle wymagających, Afrykańskich odcinków specjalnych.

Rajdowe maratony: Londyn – Sydney 1977

Rajdowy Puchar Świata po kontrowersjach wokół edycji z Londynu do Monachium został rozwiązany. Wylton Dickson wciąż jednak marzył o długodystansowych rajdach. W 1977 roku zorganizował on drugą edycję rajdu z Londynu do Sydney. Impreza zyskała wsparcie Singapore Airlines obchodzących 30-lecie istnienia.

Po starcie w Londynie ekipy udały się promem do Holandii, by przez Niemcy dotrzeć do Francji, a następnie Włoch, Jugosławii, Grecji, Turcji, Iranu, Afganistanu, Pakistanu aż do Indii. Tam samochody zostały załadowane na statek, którym dopłyneły do Malezji, skąd kierowcy udali się w drogę do Singapuru. Tam czekała ich kolejna przeprawa promowa do Perh, a metę zaplanowano pod operą w Sydney.

Jako ciekawostkę można potraktować pewne oszustwo, jakie próbowała się dopuścić jedna z załóg. Wysłała ona swój samochód do Indii samolotem. Załoga nie trudziła się nawet rozładowaniem pojazdu z ciężarówki, na którą załadowano samochód na lotnisko. Przekręt został z łatwością rozpoznany.

Australijskie problemy

Ze względu na dwudniowe opóźnienie w rejsie do Perth, organizatorzy skrócili czasy przejazdów poszczególnych odcinków w Australii, aby na czas dotrzeć do Sydney.

Australijską część rajdu nadzorował CAMS – Confederation of Australian Motor Sport, który musiał zmierzyć się z licznymi protestami. Organizatorzy roztawili punkty pomiaru prędkości, a wielu zawodników otrzymało kary. Dla niektórych z nich (drugie przekroczenie prędkości wiązało się z dyskwalifikacją) oznaczało koniec udziału w rajdzie. Ostatecznie większość kar anulowano, a na przekroczeniu dozwolonej prędkości stracił jedynie Ross Dunkerton spadając na piąte miejsce. Dużą wpadką organizatorów był również etap prowadzący do Warri Gate. Tam marszale opuścili swoje stanowiska (zgodnie z podanymi im godzinami pracy) przed dotarciem wszystkich załóg do mety.

 

Całe podium zajęli Brytyjczycy. Rywalizację wygrał Andrew Cowan z Colinem Malkinem oraz Mike’m Broadem w Mercedesie 280 E. Z tego samego modelu korzystała druga na mecie załoga Tony Fowkes/Peter O’Gorman. Na trzecim miejscu, za kierownicą Citroëna CX byli Paddy Hopkirk/Michael Taylor/Bob Riley z ekipy Total Citroën Australia. Zespół wywalczył także czwarte miejsce z Francuską załogą Claude Laurent/Jean-Claude Ogier. Sobiesław Zasada pilotowany przez Wojciecha Schramma jadąc Porsche 911 został sklasyfikowany na 13. lokacie.

W zawodach wziął udział także włoski kierowca Formuły 1, Giancarlo Baghetti. Włoch pilotowany przez Tommaso Carlettiego zasiadał za kierownicą Fiata 131 Abarth z silnikiem diesla. Załoga zakończyła zmagania na 23. miejscu.

Dalszy rozwój rajdów samochodowych

Rajdowe maratony na trasie z Londynu do Sydney rozegrano jeszcze kilkukrotnie. Były to jednak imprezy dla samochodów historycznych, często przyciągające na start rajdowe legendy z dawnych lat.

Uwagę czołowych zawodników i fabrycznych zespołów przyciągnęło natomiast nowe wyzwanie – utworzone w 1973 roku rajdowe mistrzostwa świata. Dystans zawodów był co prawda znacznie krótszy, choć w rajdzie Safari kierowcy mieli do pokonania ponad 5 000 kilometrów. Rajdy te wymagały jednak od kierowców wielkiej wszechstronności, gdyż musieli oni mierzyć się z różnymi warunkami, różnymi drogami i różnymi nawierzchniami. I co najciekawsze – wygrywał ten, kto pokonał trasę najszybciej.

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna WRC 2024. Aktualne zestawienie

Wkrótce znalazło się także coś dla tych, którzy uwielbiali rajdowe maratony. W 1979 roku Thierry Sabine zorganizował pierwszy Rajd Dakar. Po starcie w Paryżu kierowców czekała przeprawa promowa do Afryki, by przez Algierię, Niger i Mali. Ostatnim przystankiem na trasie był Senegal, gdzie znajdowała się meta rajdu. Impreza odniosła ogromny sukces i jest organizowana co roku do dnia dzisiejszego przyciągając setki zawodników w różnych kategoriach. Przy takiej konkurencji zorganizowanie wielkiej, międzynarodowej imprezy, która cieszyłaby się wystarczającym zainteresowaniem producentów i zawodników, byłoby znacznie trudniejsze i dziś wydaje się wręcz niemożliwe.

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama