Connect with us

Czego szukasz?

MotoGP

Bagnaia odniósł arcyważne zwycięstwo w mokrym GP Tajlandii | Analiza

Pecco Bagnaia udowodnił nam dziś, że zasługuje na kolejny tytuł mistrzowski. Bezbłędna jazda w deszczowym Grand Prix Tajlandii była istnym pokazem jego talentu.

Deszcz wisi w powietrzu

Wstępnie, Grand Prix Tajlandii zapowiadało się na suchy wyścig. Z każdą kolejną godziną prognozy pogody pokazywały jednak co raz to większą szansę na deszcz, co raz to bliżej zmagań MotoGP. Po mokrej rozgrzewce odbył się wyścig Moto3 na nieco wilgotnym torze oraz zmagania Moto2, które przedwcześnie zakończyła czerwona flaga związana z nagłym oraz silnym powrotem opadów. Warunki okazały się na tyle trudne, że Alex Marquez rozbił się już w drodze na pola startowe. W związku z użyciem zapasowego motocykla, Hiszpan został zmuszony do startu z alei serwisowej.

ZOBACZ TAKŻE
Bagnaia na pole position w GP Tajlandii. Festiwal wywrotek w Q2

W tych wymagających okolicznościach, Jorge Martin zaliczył absolutnie rakietowy start. Lider klasyfikacji generalnej został liderem tego wyścigu za nim zawodnicy w ogóle wcisnęli hamulce. Choć przestrzelił zakręt nr 3, Hiszpan pozostał na pierwszej pozycji, przed Pecco Bagnaią oraz Marciem Marquezem. W ślady zawodnika Pramaca poszedł Fabio Quartararo. Francuz również zaliczył rewelacyjny start, awansując na P4.

Niestety, tempo Yamahy wkrótce wyszło na wierzch. Mistrz świata został wyprzedzony przez duet KTMów, a następnie do ataku przystąpił Franco Morbidelli. Jego były partner zespołowy okazał się nieco zbyt agresywny, przestrzelił zakręt nr 8 i rozbił Quartararo. Włoch o brazylijskim pochodzeniu dostał za ten incydent słuszną karę Long Lap. Zaraz po jej odbyciu „karma” dopadła Morbidelliego, gdyż sam się rozbił. Samodzielnie swój udział w wyścigu zakończyli też w międzyczasie Marco Bezzecchi oraz Raul Fernandez. 

Fascynująca walka o zwycięstwo

Tymczasem na czele stawki, zakręt nr 3 nadal sprawiał Martinowi spore problemy. Na piątym okrążeniu wicemistrz świata po raz kolejny przestrzelił najtrudniejszą strefę hamowania toru Chang. Tym razem wyjechał jednak dużo szerzej niż na starcie i nie był już w stanie utrzymać pozycji. 

Za sprawą błędu Martina, nowymi liderami zostali Bagnaia oraz Marquez. 8-krotny mistrz świata jechał wyjątkowo spokojnie w cieniu swojego rywala. Swój atak rozpoczął dopiero na dziewiątym okrążeniu. Walka przyszłorocznych kolegów zespołowych spowolniła ich do tego stopnia, że Martin znalazł się tuż za nimi. Niestety, zawodnik Pramaca co rusz wyjeżdżał lekko za szeroko, tracąc tym samym czas do liderów. Hiszpan miał dziś straszne problemy w opanowaniu motocykla.

ZOBACZ TAKŻE
Agresja Martina pomogła wygrać Bastianiniemu sprint w Tajlandii | Analiza

Na półmetku dystansu Marquez ponownie spróbował wyprzedzić Bagnaię i ponownie był to nieudany atak. Widać było iż Włoch sprawia Hiszpanowi większe wyzwanie niż większość się spodziewała. Próbując dotrzymać mu kroku, Marquez upadł w ósmym zakręcie i w szokujący sposób zakończył swoją walkę o zwycięstwo. Hiszpan (podobnie jak Enea Bastianini, jego rywal w pojedynku o trzecie miejsce klasyfikacji generalnej) podniósł motocykl i jechał dalej, lecz o dobrych punktach mógł już zapomnieć.

Na mecie…

Przez resztę wyścigu Pecco Bagnaia nie miał już żadnego rywala. Z przewagą ponad dwóch i pół sekund nad Jorge Martinem, fabryczny zawodnik Ducati mógł sobie pozwolić na spokojną jazdę do mety. Bagnaia zdobył dziś zatem wspaniałe zwycięstwo, które znacząco przybliża go do trzeciej korony mistrzowskiej. Martin także zminimalizował ryzyko i nie próbował w heroiczny sposób dogonić przeciwnika. Pamiętajmy, że przy aktualnej przewadze Hiszpana, może on ukończyć każdy z pozostałych wyścigów na P2 a i tak zostać mistrzem. 

Kiedy czołowa dwójka jechała we własnym świecie, o podium trwała prawdziwa batalia. Pedro Acosta wyprzedził swoich partnerów z KTMa w samej końcówce, zdobywając dzięki temu trzecie miejsce. Reprezentanci austriackiego producenta spędzili ze sobą tak dużo czasu koło w koło, że dogonił ich nawet Fabio Di Giannantonio. Włoch pożegnał się z sezonem 2024 rewelacyjnym czwartym miejscem. Niestety, ze względu na operację, nie zobaczymy go w ostatnich dwóch wyścigach. Najprawdopodobniej zastąpi go Nicolo Bulega, tegoroczny wicemistrz WorldSBK, lub niespodziewanie wracający do MotoGP Andrea Iannone. 

ZOBACZ TAKŻE
Gdzie oglądać MotoGP w 2025 roku w Polsce? [transmisja, stream, live]

Zacięty pojedynek w końcówce odebrał Jackowi Millerowi ostatnie podium dla KTMa. O ile deszcz nie wróci w Malezji lub Walencji, ciężko mu będzie o powrót do takiej formy. Po trudnym weekendzie, fabryczni zawodnicy Aprilii dojechali na siódmej oraz dziewiątej pozycji. Rozdzielił ich fenomenalny Johann Zarco, a czołową dziesiątkę zwieńczył Alex Marquez, mimo startu z samego końca stawki. Jego starszy brat zaliczył równie ciekawy wyścig. Marc Marquez zajął dwunastą pozycję po wywrotce oraz karze za kolizję z Joanem Mirem. Punkty mimo wypadku zdobył też Enea Bastianini. Fantastyczny dzień KTMa mógł jeszcze bardziej umilić Augusto Fernandez, lecz Hiszpan rozbił się w samej końcówce, kiedy jechał ósmy.

Ważny dzień dla tytułu

Pecco Bagnaia uratował dziś swoje szanse na mistrzostwo. Zwycięstwem w Grand Prix Tajlandii zniwelował stratę punktową do siedemnastu oczek. Nawet bez większych incydentów Martina, jest to realnie możliwe do odrobienia w ostatnich dwóch wyścigach. Matematycznie, tylko oni mogą już zostać mistrzami sezonu 2024 MotoGP. Ich przedostatnie starcie zobaczymy za tydzień na słynnym torze Sepang w Malezji. Ducati Lenovo Team oficjalnie przystąpi do tej rundy jako nowi mistrzowie świata zespołów. 

Wyniki Grand Prix Tajlandii 2024

Wyniki Grand Prix Tajlandii 2024

Fot: Igor Długosz, Świat Motorsportu

\
Reklama