2022-2023. Red Bull z bolidem nie do pokonania
Podczas sezonów 2022 oraz 2023 Max Verstappen nie miał sobie równych. Holender wygrywał wyścig za wyścigiem, a jego potencjalne porażki były anomalią i rzadkością. Tegoroczna kampania rozpoczęła się w łudząco podobny sposób. 27-latek triumfował 7 z 10 rozegranych Grand Prix i zdecydowanie prowadził w klasyfikacji generalnej. Punktem przełomowym okazały się jednak być zmagania w Austrii. Na domowej ziemi Red Bulla Verstappen zderzył się z Norrisem podczas walki o 1. miejsce, co sprawiło, że Holender wypadł poza podium. Od tamtego momentu 27-latek nie wygrał żadnego wyścigu przez następne 4 miesiące. Ostatni raz taką serię bez triumfu Verstappen miał w 2020 roku.
Tak gwałtowny i niespodziewany regres Red Bulla wzbudzał wiele pytań pełnych niezrozumienia. Nie istniało logiczne wytłumaczenie, dlaczego zespół, który dominował w Formule 1 od 3 sezonów, nagle stracił umiejętność wygrywania i ulega zespołom pokroju McLarena, Ferrari, czy nawet będącemu w kilkuletnim dołku Mercedesa. Wyraźny spadek formy austriackiej stajni rozpoczął się w podobnym momencie, w którym ogłoszono zakończenie ich współpracy z wybitnym inżynierem – Adrianem Newey’em. Tajemnicą nie jest, że to właśnie 65-latek był głównym twórcą dominujących maszyn RB18 oraz RB19. Dlatego też jego odejście stanowi mocny cios dla zespołu. Tak drastyczny regres Red Bulla będzie ich prawdopodobnie kosztował tytuł wśród konstruktorów w obecnym sezonie. Austriacka stajnia spadła już na 3. pozycję w tym zestawieniu, a ich szanse na mistrzostwo są już jedynie matematyczne.
2024. Pokaz mocy na Interlagos
Weekend w Brazylii będzie prawdopodobnie zapamiętany na długie lata przez Maxa Verstappena. Holender był zmuszony do przyjęcia kary przesunięcia na starcie o 5 lokat przez wymianę silnika spalinowego. Na dodatek 27-latek miał sporego pecha w sesji kwalifikacyjnej. Pod koniec segmentu Q2 pojawiła się czerwona flaga, a kierowca Red Bulla nie zdołał przed wstrzymaniem sesji ukończyć swojego pomiarowego okrążenia. Skutkowało to brakiem awansu do finałowego segmentu czasówki. Oba te aspekty złożyły się na start do wyścigu zaledwie z 17. pozycji. Kolejną złą informacją było pole position Lando Norrisa. Brytyjczyk podczas zmagań na Interlagos miał ogromne szanse na zniwelowanie straty punktowej w klasyfikacji generalnej i włączenie się do walki o tytuł. Jak się jednak okazało, wyścig wywrócił nam pozycję startowe do góry nogami.
Niedzielna rywalizacja odbywała się w deszczowych warunkach. Verstappen od samego początku pokazywał niebywałe umiejętności jazdy na mokrym torze i regularnie wyprzedzał kolejnych kierowców. Bardzo pomocna okazała się być czerwona flaga, która została wywieszona z powodu gwałtownego nasilenia opadów oraz wypadku Franco Colapinto. Dzięki temu po restarcie na 27 okrążeń przed końcem Holender znajdował się na 2. pozycji. Verstappen natychmiastowo uporał się z ówczesnym liderem wyścigu – Estebanem Oconem, i pewnie zmierzał po upragnione zwycięstwo. Z każdym kolejnym „kółkiem” kierowca Red Bulla ustanawiał najszybsze okrążenie Grand Prix, co tylko potwierdzało jego dyspozycję tego dnia. Ostatecznie Holender dojechał na metę prawie 20 sekund przed drugim zawodnikiem, wygrywając tym samym swój pierwszy wyścig od GP Hiszpanii. Z przeciwnej strony pokazał się Lando Norris, który po błędach oraz pechowym zjeździe do boksu ukończył rywalizację na 6. miejscu.
Nowy rekord na koncie
Przy okazji zmagań na Interlagos, Verstappen dopisał do swojego nazwiska kolejny robiący wrażenie rekord. Mianowicie, Holender znajduje się na pozycji lidera w klasyfikacji generalnej kierowców nieprzerwanie od 900 dni. Oczywiście to stan na 6 listopada 2024 roku. 27-latek przejął prowadzenie w tym zestawieniu 22 maja 2022 roku, kiedy to podczas GP Hiszpanii wyprzedził Charlesa Leclerca i nie stracił go do dziś. Jeśli Verstappen przypieczętuje tytuł mistrzowski na koniec sezonu, to przedłuży tę serię co najmniej do rozpoczęcia sezonu 2025, które odbędzie się 16 marca w Australii. Wtedy jego wynik będzie wynosić dokładnie 1029 dni.
Holender odebrał ten rekord Michaelowi Schumacherowi. 7-krotny mistrz świata prowadził w klasyfikacji generalnej od GP USA 2000 do GP Australii 2003, kiedy to pierwszy wyścig sezonu wygrał David Coulthard. Niemiec w tamtym okresie przewodził punktacji przez 896 dni z rzędu. Warto dodać, że Schumacher zajmuje też 3. miejsce w tym zestawieniu. 7-krotny mistrz świata prowadził w klasyfikacji generalnej przez 630 dni pomiędzy GP Kanady 2003 oraz GP Australii 2005. Jeśli chodzi o kierowców z obecnej stawki, to dość okazałymi wynikami poza Verstappenem może pochwalić się 2 zawodników. Mowa tu o Fernando Alonso oraz Lewisie Hamiltonie. Hiszpan nieprzerwanie prowadził w klasyfikacji generalnej przez 560 dni, a Brytyjczyk przez 546.
Tytuł już w Las Vegas?
Do zakończenia sezonu 2024 pozostały już jedynie 3 weekendy wyścigowe, z czego 1 zawierający sprint. Oznacza to, że w puli pozostało już zaledwie 86 punktów do zdobycia. Trzeci w klasyfikacji generalnej Charles Leclerc traci do Verstappena właśnie tyle „oczek”. Monakijczyk nie ma już jednak matematycznych szans na tytuł, gdyż w przypadku zrównania się z Holendrem, to kierowca Red Bulla odniesie triumf z powodu posiadania większej ilości zwycięstw. Dlatego też jedynym kierowcą, który może rzucić rękawice Verstappenowi jest Lando Norris. Brytyjczyk ma jednak przed sobą do zniwelowania stratę wynoszącą aż 62 punkty. Wiele wskazuje na to, że reprezentant McLarena szanse na triumf w klasyfikacji ma już tylko matematyczne. Już teraz niewiele kto zadaje sobie pytanie dotyczące tego kto zostanie mistrzem świata, tylko kiedy zostanie nim Max Verstappen.
Oto, co musiałoby się stać w Las Vegas, aby Holender już w USA świętował 4. tytuł z rzędu. Aby tak się stało wicelider „generalki” nie może odrobić do lidera więcej jak 2 punktów. Tak się stanie, gdy:
- Max Verstappen dojedzie przed kierowcą McLarena, niezależnie od zajętej pozycji.
- Lando Norris zajmuje maksymalnie 10. miejsce, Max Verstappen nie musi nawet punktować.
- Brytyjczyk dojeżdża na 9. lokacie i nie ustanawia najszybszego okrążenia, Holender nie musi punktować;
- Norris dojeżdża na 9. miejscu i ustanawia najszybsze okrążenie, Verstappen potrzebuje co najmniej 10. miejsca.
- W przypadku miejsc od 4. do 8. w wykonaniu Norrisa oraz braku najlepszego kółka w wyścigu, Verstappen musi być co najmniej 1 pozycję za nim.
- Norris zajmuje 2. bądź 3. miejsce, kierowca Red Bull musi być tuż za nim oraz przy tym wykręcić najszybsze okrążenie.
Norris w trudniejszej sytuacji niż Raikkonen w 2007 roku
Lando Norris, aby pozostać w grze, musi zredukować stratę z 62 do 59 punktów. W ostatnich 2 rundach do zagarnięcia pozostanie 60 punktów. Za same wyścigi 50, za najszybsze okrążenia w wyścigu 2 oraz za sprint w Katarze 8. Obecnie na 3 wyścigi przed końcem sezonu 2024 bilans zwycięstw wynosi 8:3 na korzyść Maxa Verstappena. Dlatego też, gdyby jego rywal odrobił zaledwie 2 punkty to straciłby szanse, ponieważ nawet przy braku punktów dla lidera Red Bulla, kierowca McLarena przy zagarnięciu pełnej puli zrównując się i tak przegrałby MŚ.
Bardzo trudno przewidzieć, czy Verstappen będzie w stanie przypieczętować mistrzostwo świata już w GP Las Vegas. Zmaganiom na Interlagos towarzyszyła deszczowa aura. Pozwolę sobie przytoczyć słowa legendarnego Ayrtona Senny. Brazylijczyk mawiał, że w deszczu wszystkie bolidy są niemalże równe i wszystko zależy od talentu kierowcy. Teza została potwierdzona w Brazylii przez Verstappena, który z swojego niestabilnego i problematycznego Red Bulla wykrzesał kapitalne tempo. Trudno jednak oczekiwać, że Holender będzie w stanie prezentować taką dyspozycję po powrocie na standardowe, suche warunki.