Red Bull dalej niezdecydowany
Wciąż nie wiemy, kto będzie jeździł u boku Maxa Verstappena w sezonie 2025. Teoretycznie podpisany kontrakt ma Sergio Perez, jednak jego fatalna dyspozycja nie daje mu większych nadziei na możliwość wypełnienia tej umowy. Austriacki zespół długo wytrzymywał przeciętną formę Meksykanina, jednak wiele wskazuje na to, że dobroć ze strony Red Bulla się zakończy. 34-latek po przerwie wakacyjnej zdobył tyle samo punktów co… Pierre Gasly. Jest to minimalne druzgocąca statystyka. Perez ściga się w mistrzowskim bolidzie, a Francuz reprezentuje zespół, który na początku sezonu najczęściej podpisywał listę wyników.
Problemem Red Bulla jest brak oczywistego kandydata w miejsce Meksykanina. Logicznym wyborem byłby któryś kierowca VCARB, ze wskazaniem na Liama Lawsona. Trzeba mieć jednak na uwadze fakt, że Nowozelandczyk ma na chwilę obecną zaliczone zaledwie 8 startów w Formule 1, więc trudno mówić w jego przypadku o jakimkolwiek większym doświadczeniu.
Drugim kandydatem jest Franco Colapinto. Argentyńczyk dość sensacyjnie zastąpił Logana Sargeanta w trakcie sezonu. Okazało się to być jednak kapitalną decyzją ze strony Williamsa. 21-latek prezentuje się na bardzo wysokim poziomie. Więcej o poczynaniach nowego kierowcy stajni z Grove oraz jego konotacjach z Red Bullem możecie przeczytać klikając w przycisk „zobacz także” poniżej.
Nowa opcja dla Colapinto
Podczas kilku ostatnich dni bardzo głośno zrobiło się o kolejnym zespole, który rozważa Franco Colapinto jako potencjalne zasilenie swoich szeregów. Mowa tu o Alpine, czyli na chwilę obecną zespole zajmującym 6. lokatę w klasyfikacji konstruktorów. Według doniesień stajnia z Enstone dołączyła do walki o pozyskanie utalentowanego Argentyńczyka. Jest to jednak dość zadziwiająca informacja, gdyż francuski zespół już dawno ogłosił swoich kierowców na sezon 2025. W ekipie bez cienia wątpliwości pozostanie Pierre Gasly. Francuz dołączył do Alpine na początku 2023 roku i dzięki solidnym występom zbudował sobie pozycję lidera zespołu po informacji o odejściu Estebana Ocona. Zespołowym partnerem 28-latka ogłoszony został Jack Doohan, czyli wieloletni junior zespołu. Australijczyk krok po kroku piął się w hierarchii Alpine i cierpliwie czekał na swoją szansę. Wszystko wskazywało na to, że dostanie ją już w przyszłym sezonie, jednak teraz nie jest to takie pewne.
Doohan zakończy przygodę nawet przed jej startem?
Oczywistym jest, że w razie potencjalnego zatrudnienia Colapinto na ostatnią chwilę, jeden z pierwotnie ogłoszonych kierowców Alpine musiałby pożegnać się z zespołem przed rozpoczęciem sezonu. Jak już wspomnieliśmy, Pierre Gasly swoimi występami na przestrzeni ostatnich lat wyrobił sobie renomę lidera stajni z Enstone i na pewno nie jest faworytem do rozwiązania kontraktu z francuską ekipą. Doświadczenie Doohana w królowej motorsportu ogranicza się do występów w kilku sesjach treningowych. Dlatego też Australijczyk jest z góry skazany na porażkę w konfrontacji z Gasly’m.
Formuła 1 wielokrotnie udowodniła nam, że podpisane kontrakty są jedynie kwitkiem papieru, który bardzo łatwo jest porwać i unieważnić. Alpine nieraz pokazywało, że ich specjalnością jest rozstawanie się z utalentowanymi juniorami. Dobrymi na to przykładami są Guanyu Zhou oraz Oscar Piastri. Obaj po stażu jako kierowca rozwojowy stajni z Enstone wylądowali w stawce Formuły 1 jako zawodnicy etatowi. Sęk w tym, że żaden z nich nie reprezentował już wtedy francuskiego zespołu. Jeśli Alpine faktycznie będzie zależało na zatrudnieniu Franco Colapinto to nawet wypłacenie niemałej odprawy Jackowi Doohanowi nie będzie stanowić żadnego problemu. Niewątpliwie takie potraktowanie młodego kierowcy byłoby bardzo niemoralne. Trzeba jednak pamiętać, że na takim poziomie sportowym nikt nie patrzy na aspekty emocjonalne i zawsze najważniejsze będzie dobro zespołu.