Wyjątkowo wyrównywane kwalifikacje
Po raz drugi w tym roku wybraliśmy się do Barcelony. Co za tym idzie, każdy miał już gotowe ustawienia motocykli lub mniej więcej wiedział, co należy zmienić. Poskutkowało to niezwykle małymi różnicami w czasówce – zaledwie jedna sekunda dzieliła pierwsze oraz siedemnaste miejsce. Najszybszy wciąż był jednak ekspert od toru Barcelona-Catalunya, Pecco Bagnaia. Tradycyjnie, rewelacyjną formę na swym domowym obiekcie zaprezentował również Aleix Espargaro. Katalończyk rozpocznie swój ostatni sprint oraz ostatnie Grand Prix w karierze z drugiej pozycji startowej. Natomiast Marc Marquez pozbawił Jorge Martina startu z pierwszego rzędu.
Duże pochwały należą się dziś Hondzie oraz Yamasze. Progres japońskich motocykli nie był zauważalny wyłącznie na przykładach Johanna Zarco i Fabio Quartararo, którzy awansowali do Q2. Fabryczni zawodnicy Hondy zakończyli czasówkę na P13 oraz P16 – choć brzmi to nieco upokarzająco, tak wysoko nie widzieliśmy ich przez cały sezon. Wyróżnić należy też Miguela Oliveirę, który w swoim powrocie po kontuzji zajął świetne P14.
Dzisiejsza czasówka w wykonaniu KTMa była natomiast kompletną katastrofą. Jack Miller zakończył swoje ostatnie okrążenie kwalifikacyjne na motocyklu RC16 wywrotką. Brad Binder nie był wcale lepszy, gdyż popełnił błąd w ostatnich chwilach sesji, marnując tym samym szansę na Q2. Ostatecznie, zawodnicy KTMa przystąpią do obydwu wyścigów z zaledwie P18 oraz P19. Gorsi od nich okazali się wyłącznie Augusto Fernandez oraz dwaj zawodnicy testowi – Michele Pirro i Stefan Bradl.
Wyniki kwalifikacji do Grand Prix Solidarności 2024

Fot: Igor Długosz, Świat Motorsportu
Jeden z najlepszych sprintów sezonu
Pierwsze okrążenie dzisiejszego wyścigu kipiało emocjami. Espargaro zaliczył słaby start, pozostawiając walkę o prowadzenie Bagnaii, Martinowi oraz Marquezowi. Znikąd, po wewnętrznej, nagle znalazł się Enea Bastianini. Włoch ruszył absolutnie perfekcyjnie i awansował z P8 na P1 na dystansie zaledwie kilkuset metrów. Wychodząc z pierwszej szykany Bagnaia skontrował jednak swojego partnera zespołowego i odzyskał pozycję lidera. Tuż za nimi, Acosta oraz Marquez zderzyli się na wejściu do zakrętu numer 3. Kontakt ten wysłał oba motocykle na pobocze, lecz żaden z zawodników nie upadł. Ośmiokrotny mistrz świata wrócił na tor na tyłach czołowej dziesiątki, a debiutant zjechał do alei serwisowej z powodu uszkodzeń motocykla.
Przez następne kilka okrążęń Enea Bastianini był wymarzonym kolegą zespołowym dla Pecco Bagnaii. W swoim ostatnim sprincie jako zawodnik Ducati fantastycznie przytrzymywał Jorge Martina. Nawet kiedy Hiszpan go wyprzedzał, Włoch potrafił od razu skontrować. Lider klasyfikacji generalnej odważył się na agresywniejszy cios na piątym okrążeniu. Martin lekko wypchnął Bastianiniego poza tor, dzięki czemu na trzecią pozycję wskoczył nagle jego własny partner zespołowy. Morbidelli rozpoczął z Bastianinim pojedynek „dwójek”, lecz dość szybko się on zakończył. Zawodnik Pramaca nie miał wystarczająco dużo tempa, aby utrzymać za sobą fabryczne Ducati. Mało tego, w drugiej połowie wyścigu Morbidelliego wyprzedzili również Aleix Espargaro oraz Alex Marquez.
„Bestia” nie odpuszcza
Tymczasem na czele stawki, Bagnaia bardzo spokojnie dowiózł do mety zwycięstwo. Tym razem uniknął on wywrotki w zakręcie nr 5 na ostatnim okrążeniu. To miejsce, o dokładnie tej samej porze, wciąż było jednak punktem akcji. Bastianini stracił dość niewiele czasu na walce z Morbidellim, dzięki czemu ponownie dogonił Martina. Na początku finałowego okrążenia praktycznie dotykał tylnej opony Hiszpana. W zakręcie, w którym Bagnaia przegrał sprint w maju, Bastianini wykonał manewr, który potencjalnie może wygrać jego partnerowi trzeci tytuł mistrzowski. „Bestia” przypuścił atak po wewnętrznej i wyprzedził „Martinatora” przed samą metą, de facto zyskując Pecco kilka dodatkowych punktów. Z dość wielką przewagą w klasyfikacji, zawodnik Pramaca wiedział, że agresywna obrona pozycji nie jest wart ryzyka wywrotki.
Równie fantastyczna rywalizacja miała miejsce w środku stawki. Marc Marquez przebił się na siódmą pozycję po incydencie z Acostą. W samej końcówce sprintu wyprzedził Marco Bezzecchiego, Brada Bindera oraz Fabio Quartararo, którzy stoczyli genialny pojedynek o punkty. Także na ostatnich okrążeniach, Johann Zarco i Maverick Vinales wrócili przed Joana Mira, który dzielnie bronił P11.
Wyczekiwany finał
Wszystko sprowadza się do tego oto momentu. Za nami 20 sprintów oraz 19 Grand Prix. Żadne inne mistrzostwa w historii MotoGP nie były tak intensywne. Po bardzo długim roku mistrza świata 2024 ukoronujemy jutro, w finałowym odcinku tego jakże emocjonującego sezonu. Martin przystępuje do Grand Prix Solidarności z przewagą aż dziewiętnastu punktów. Co za tym idzie, zaledwie finisz w Top 9 wystarczy mu do wygrania tytułu. Nawet jeżeli tego nie osiągnie, Bagnaia musi zająć jutro pierwsze lub drugie miejsce, aby w ogóle liczyć się w walce. Przy tak wielkiej presji, wszystko może jednak wydarzyć – szczególnie z tą dwójką. Zapraszamy na antenę Polsatu Sport Premium 2 lub ewentualnie stronę internetową Polsatu Sport jutro o godzinie 14:00.
Wyniki sprintu MotoGP w Barcelonie 2024

Fot: LCR Team / X (Twitter)