Najlepszy kierowca: Oliver Rowland
Takiego wyniku, mimo dobrych kwalifikacji w wykonaniu Rowlanda, chyba nikt się nie spodziewał. Z początku kierowca Nissana trzymał się wszak w pierwszej piątce, ale nieszczególnie miał potencjał, aby atakować kierowców Porsche. Pascal Wehrlein kontrolował tempo, a António Félix da Costa, choć pokazywał koledze, żeby nieco przyspieszył, blokował jednocześnie rywalom wszelkie okazje do zakłócenia Niemcom ich wyścigu.
Nie było w tym nic dziwnego – kierowcy rywalizowali na dystansie 36 kółek, z których każde miało aż 19 okrążeń. Prawdziwa gra strategiczna zaczęła się więc dopiero na okrążeniu nr 15. Wówczas po TE sięgnęli Wehrlein i Vergne, w czołówce doszło do przetasowań, z których na czele wyszedł…Wehrlein, ale z minimalną przewagą nad Dennisem. Brytyjczyk wyprzedził go dwa kółka później, po chaotycznym ataku w sekcji stadionowej.
Andretti poczynało sobie bardzo śmiało. Amerykanie zastosowali skuteczny (choć wątpliwy z punktu widzenia fair play) manewr z wypuszczeniem Dennisa przed Nico Müllera. Kiedy Szwajcar zbliżał się do końca swojego TE, drastycznie zwolnił, zmuszając Maxa Günthera do gwałtownego hamowania, czym kupił czas Brytyjczykowi na powzięcie swojej porcji dodatkowej energii. Dennis zrobił z niej dobry użytek – zbliżył się do czołówki i w mig przeszedł na drugie miejsce.
Andretti robiło wszystko, by pomóc mu się tam utrzymać. Nico Müller wcześniej skorzystał z trybów ataku i przebił się na 20. kółku na trzecie miejsce. Trzymając pozycję, usiłował wyrobić Dennisowi zapas czasu do tego, by Brytyjczyk w końcówce mógł spokojnie atakować pozycję lidera, samemu nie będąc zagrożonym utratą lokaty ze strony Wehrleina. Taktyka nie do końca się powiodła. Dennis spadł za Rowlanda i Porsche, a Müller – bez trybów ataku – stoczył się na 9. miejsce.
Not the start Dan Ticktum wanted 😩
Zane Maloney tags the back of the @KiroRaceCo driver in the Stadium Section. @Hankook_Sport #MexicoCityEPrix pic.twitter.com/OcFT9vorOa
— Formula E (@FIAFormulaE) January 11, 2025
Wtedy do ataku wkroczył Rowland. Brytyjczyk przyczaił się ze swoim trybem ataku i wytrwale gonił czołówkę. Gdy miał jeszcze 4 minuty mocy, na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa spowodowany wypadkiem Davida Beckmanna. Kiedy zjechał, z 4 minut zostało 40 sekund, ale dla Rowlanda nie było to problemem. Dwoma śmiałym manewrami pokonał obu zawodników Porsche. Ci wykorzystywali do obrony każdy centymetr toru, ale doświadczonego Brytyjczyka nie zatrzymali.
Najlepszy zespół: TAG Heuer Porsche
Niemcy rozegrali ten wyścig prawie doskonale – ale prawie robi dużą różnicę. Przez pierwsze kilkanaście kółek, jak pisaliśmy, oszczędzali moc i dopiero w drugiej części zawodów pozwolili swoim kierowcom korzystać z dodatkowej energii. Przez moment wydawało się, że zespół kompletnie nad tym nie panuje – raz na czele był da Costa, raz Wehrlein, a obaj walczyli jeszcze z Jakiem Dennisem.
Dennis takes the lead in the Stadium Section! 😰
What a battle we have between the Porsche Powertrain cars. @Hankook_Sport #MexicoCityEPrix pic.twitter.com/uRAf4WDkpm
— Formula E (@FIAFormulaE) January 11, 2025
Ale w tym szaleństwie była metoda. Wehrlein przezornie trzymał swój ostatni ładunek TE do momentu, w którym sięgnie po niego Dennis. Niemiec wykorzystał swój kilkadziesiąt sekund później, dzięki czemu na 25 okrążeniu minął rywala z Andretti, kiedy temu skończyło się „turbodoładowanie”.
Tymczasem da Costa, korzystając z tradycyjnie fenomenalnego tempa w chwilach najwyższej potrzeby, zajął pierwsze miejsce. I tak kierowcy Porsche spokojnie bronili prowadzenia aż do ostatnich kółek. Wygrana Rowlanda jest w równym stopniu zasługą jego błyskotliwej jazdy, co szczęścia. Niemniej, 2. i 3. miejsce to dla Porsche wartościowa zdobycz.
Największe zaskoczenia: Nyck de Vries
Holender wskoczył do pierwszej dziesiątki niczym diabeł z pudełka. Co prawda trzymał się punktów od startu zawodów, ale pierwszą ich połowę spędził na zażartej walce z Samem Birdem i Taylorem Barnardem. Następnie zniknął z radarów, pogrążając się w okolicach 9-11 pozycji, a finalnie odnalazł się na ósmej lokacie. Dla Mahindry, uwzględniając ostatni sezon, to niemalże wymarzony start rywalizacji.
Duży progres, względem pierwszego E-Prix, poczynił David Beckmann. Niemiec startował z 12. pola i długo swoją pozycję trzymał. O ile w Sao Paulo jego Kiro nie pozwalało na regularną walkę o punkty, w Meksyku Beckmann był tuż za plecami Vandoorne’a, a następnie Birda i szukał miejsca do wejścia do pierwszej dziesiątki. W okolicach 20. kółka to mu się udało, ale Beckmann nie miał już wtedy trybów ataku.
How David Beckmann’s race came to an end @Hankook_Sport #MexicoCityEPrix pic.twitter.com/0RtxxP6Rvy
— Formula E (@FIAFormulaE) January 11, 2025
Na nieszczęście dla Niemca, ponadprzeciętnie agresywny był Lucas di Grassi. Pod koniec zawodów Brazylijczyk ostro wcisnął się pod młodego kierowcę tuż przed sekcją stadionową. Beckmann nie zauważył go w porę (albo był zbyt zaskoczony, by zareagować) i skręcił w zakręt normalnie. Di Grassi przejechał obok niego, ale po kontakcie, który połamał Niemcowi zawieszenie. Szansa na 10. miejsce przepadła, lecz pozytywne wrażenie pozostało.
Największe rozczarowania: Envision Racing i Nick Cassidy
Brytyjski zespół można kolektywnie określić jako największych przegranych rywalizacji w Meksyku. Sébastien Buemi i Robin Frijns zakwalifikowali się w ostatnich dwóch rzędach i przez pierwsze 10 okrążeń nadal widnieli na szarym końcu stawki. Ani Szwajcar, ani Holender nie potrafili znaleźć sposobu na Nicka Cassidy’ego. Nowozelandczyk po kiepskiej czasówce też męczył się na ogonie drugiej dziesiątki.
Minęło kilkanaście kółek i cała trójka nadal plasowała się daleko za punktami. Cassidy przez kilkanaście kółek starał się minąć Lucasa di Grassiego. Nawet przy założeniu, że by go wyprzedził, tracił jednak dobre kilka sekund do walczących o top 10 duetów McLarena i Maserati. Cała trójka kierowców rozbudziła się nieco pod koniec zawodów, używając trybów ataku. I miała sporo szczęścia, że z gry wypadli Beckmann oraz Mitch Evans. Mimo tego, pary wystarczyło im tylko na 12. (Frijns), 13. (Buemi) i 14. miejsce (Cassidy).
Portugalia na czele
Mitch Evans, jak wspomnieliśmy, nie powiększył dorobku punktowego – co oznacza, że Nowozelandczyk ma na koncie 25 oczek. Wyprzedzają go zatem António Félix da Costa oraz Oliver Rowland. Portugalczyk jest cichym bohaterem początku sezonu, dzięki dwóm drugim miejscom ma już na koncie 37 punktów. Rowland ma tyle samo punktów co Evans, Nowozelandczyk jest trzeci, a piątkę zamykają Wehrlein (21 punktów) i Taylor Barnard (17).
Wśród ekip bez sensacji – prowadzi TAG Heuer Porsche. Niemcy mają 58 punktów, czyli dwa razy tyle, ile drugi w stawce NEOM McLaren. Trzeci, za sprawą zwycięstwa Rowlanda, jest Nissan, za nim plasują się Jaguar (obie ekipy po 25 punktów). Równa forma Nycka de Vriesa zapewnia piąte miejsce Mahindrze – indyjska stajnia ma 22 oczka.
Szansa w Dżuddzie
Kolejny miesiąc przyjdzie nam poczekać na 3. i 4. rundę tegorocznego czempionatu. Obie odbędą się w Dżuddzie, na wąskim i krętym torze, wydatnie utrudniającym wyprzedzanie. Będzie to pierwszy z sześciu zaplanowanych w tym roku „weekendów podwójnych” – kolejne przeżyjemy w Monako, Tokio, Szanghaju, Berlinie i Londynie. Na razie 14 i 15 lutego przekonamy się, dla kogo pustynny klimat Arabii okaże się szczęśliwy, a komu tor w Dżuddzie sypnie piaskiem w oczy i pogrąży w odmętach tabeli.
Wyniki E-Prix Meksyku 2024/2025

Fot. Formula E

Fot. Formula E

Fot. jak wyżej