Plany Volkswagena dotyczące dominacji na światowym rynku samochodów elektrycznych systematycznie się załamują. Ostatni cios, który koncern zadał sam sobie, ma wymiar tragikomiczny – jak poinformowano najpierw kanadyjskie, a później światowe media, model ID.7 nie trafi do sprzedaży w USA i Kanadzie. Mówimy tu o stosunkowo dużym sedanie (a właściwie liftbacku) i kombi klasy średniej, który pierwotnie miał zastąpić spalinowego Volkswagena Passata.
Passat kontra ID.7 – pojedynek nie tylko wizualny
Rzeczywistość pokazała, że oba modele są sprzedawane równolegle, a ich różnice w popularności można zauważyć już na pierwszy rzut oka. Nie chodzi o to, że ostatni Passat jest wyjątkowo piękny czy innowacyjny – wręcz przeciwnie, jego zbytnie podobieństwo do odpowiednika Skody działa na jego niekorzyść. Jednak w porównaniu z ID.7 wygląda niemal jak samochód sportowy dla rodziny.
Elektryczna alternatywa, jak większość pojazdów tego typu, cierpi z powodu baterii umieszczonych w podłodze, które sprawiają, że auto staje się czymś na kształt SUV-a – niepotrzebnie wysokim i masywnym pojazdem. Na zdjęciach samego ID.7 może nie być to tak widoczne, ale w rzeczywistości, szczególnie w porównaniu z „normalnymi” samochodami, różnica jest znacząca.
Oczywiście, tak jak niektórzy preferują kobiety o pełniejszych kształtach, tak znajdą się osoby lubiące masywniejsze samochody. Jednakże takich klientów jest stosunkowo niewiele – w zeszłym roku w Europie, według danych Dataforce, Passat sprzedał się ponad dwukrotnie lepiej niż ID.7. I to pomimo znaczących wysiłków marketingowych ze strony VW.
Trudne warunki klimatyczne czy rynkowe? Prawdziwe powody rezygnacji
Na rynkach północnoamerykańskich Volkswagen całkowicie rezygnuje z dalszych prób sprzedaży ID.7. Mimo że jeszcze w 2023 roku z dumą prezentował auto na tamtejszych salonach samochodowych, zapowiadając rozpoczęcie sprzedaży w 2024 roku, w maju ubiegłego roku wstrzymał te plany, twierdząc, że „chce wsłuchać się w głos klientów”.
Rzecznik prasowy koncernu uzasadnia tę decyzję „zbyt wymagającym klimatem” dla samochodów elektrycznych w USA i Kanadzie. Najprawdopodobniej nie chodziło jednak o warunki pogodowe, które rzeczywiście negatywnie wpływają na realny zasięg ID.7, ale raczej o sytuację rynkową i polityczną atmosferę. Donald Trump nie sprzyja już elektromobilności, a bez odpowiedniego wsparcia samochód z ceną startową powyżej 50 tysięcy dolarów wydaje się być nie do sprzedania.
Volkswagen zapewnia, że pojazdy elektryczne nadal pozostają kluczowym elementem długoterminowej strategii produktowej firmy i na rynek amerykański będą wprowadzane kolejne modele elektryczne. Powstaje jednak pytanie: kogo próbuje przekonać? Z pewnością nie klientów, ponieważ obecnie w USA sam VW Golf GTI przyciąga więcej nabywców niż wszystkie modele elektryczne razem wzięte.