Kolejna odsłona konfliktu
Na początku tego roku FIA wprowadziło poprawki do Międzynarodowego Kodeksu Sportowego (MKS). Najwięcej kontrowersji wzbudził Załącznik B, zawierający zmiany w karach, jakie przewidziane są za używanie wulgaryzmów przez kierowców podczas konferencji prasowych, krytykę FIA i jej członków oraz wyrażanie poglądów politycznych bądź religijnych. Łamiącym przepisy nowego regulaminu grożą teraz wyjątkowo wysokie grzywny. W tym wszystkim nalazł się nawet ban na kolejny wyścig.
Zmiany są skutkiem rosnącego sporu między prezydentem FIA a kierowcami Formuły 1. Za punkt zapalny uważa się GP Singapuru we wrześniu 2024 roku. To właśnie w trakcie tego weekendu Max Verstappen otrzymał karę w postaci prac społecznych za użycie przekleństwa podczas konferencji prasowej. 4-krotny mistrz świata nie stronił od wyrażenia niezadowolenia tą decyzją. Holender otwarcie skrytykował działanie FIA oraz niekonsekwencje w decyzjach sędziów.
Prezydent FIA wypowiedział się wtedy w negatywnym tonie o języku używanym przez kierowców. Jednocześnie zasugerował, że organizatorzy wyścigów nic nie robią, by to powstrzymać.
Miesiąc później, w trakcie weekendu GP Meksyku, Charles Leclerc otrzymał 10 tys. euro (5 tys. w zawieszeniu) kary finansowej za użycie wulgarnego słowa. Jak uzasadniali swoją decyzję sędziowie, jego kara była niższa, ponieważ przeprosił.
Stowarzyszenie kierowców F1 Grand Prix Drivers Association (GPDA) opublikowało w odpowiedzi oświadczenie na swoich kanałach społecznościowych. Wyrazili w nim m.in. swój sprzeciw odnośnie sankcjonowania wulgaryzmów, stosowania kar finansowych oraz braku odpowiedniej komunikacji między nimi a kierownictwem FIA. Domagali się także traktowania ich jak dorosłych. Chcieli, aby Mohammed Ben Sulayem uważał na to, w jaki sposób mówi do kierowców. Sami też nie kryli rozczarowania faktem, jak wyraża się on o nich w mediach.
Ben Sulayem niczego nie wyklucza
Wydaje się, że jedyną reakcją ze strony FIA było wyłącznie zaostrzenie konfliktu, czego wynikiem są zmiany w kodeksie sportowym. To jednak nie koniec. Na szczycie urzędników FIA przy torze Jarama w Madrycie na początku lutego Ben Sulayem został zapytany, jak organizacja, na której stoi czele ma zamiar poradzić sobie z ,,niewłaściwym językiem” używanym przez kierowców. Z wideo udostępnionego przez hiszpańską stronę SoyMotor wynika, że prezydent FIA rozważa wszystkie opcje. I nawet nie wyklucza nawet zabronienia transmitowania radio podczas wyścigów.
– Czy idziemy na całość i zamykamy komunikację przez radio w czasie rzeczywistym? Może. Czy ją [transmisję radia – przyp. red.] opóźnimy? Może. Jest wiele rzeczy, nad którymi będziemy pracować z naszym promotorem – FIA. Nadal jesteśmy właścicielem mistrzostw – wybrzmiało w oświadczeniu Sulayema.
🤔 ¿Qué medidas se van a tomar con las radios para evitar el lenguaje malsonante?
➡️ Éstas son las opciones que baraja Ben Sulayem. ¡Ojo, no descarta nada!#F1 #FIA pic.twitter.com/wCjWlO6pPz
— SoyMotor.com (@SoyMotor) February 8, 2025
Nie wiadomo jeszcze, czy Mohammed Ben Sulayem miał na myśli całkowity zakaz komunikacji przez radio między kierowcą a zespołem, czy zaprzestanie ich transmisji. Najbardziej możliwa wydaje się druga opcja.
Obecnie wszelkie radia pokazywane są z niewielkim opóźnieniem, aby ocenzurować ewentualne wulgaryzmy. Jednak w przypadku stacji i serwisów streamingowych z możliwością subskrypcji premium, wszystkie wiadomości emitowane są na żywo.