Asy jeszcze w rękawie
Red Bull, do czego przyzwyczaiły nas poprzednie prezentacje, jest mistrzem w ukrywaniu istotnych nowych rozwiązań zastosowanych w bolidzie. Cała słynna prezentacja z roku 2023, kiedy stajnia ogłaszała nawiązanie partnerstwa z Fordem, była wszak głównie pokazem marketingowym, a wystawiona na niej maszyna nijak nie przypominała dominującego później w sezonie RB19. RB19, którym Max Verstappen wygrał 19 wyścigów, i który to bolid pokonał tylko Carlos Sainz na torze w Singapurze.
Pod tym względem zmieniło się niewiele. Poniższe fotografie konsekwentnie omijają najważniejsze części bolidu – przednie skrzydła, podłogę, dyfuzor, sekcje boczne. Te zaś obrazy, autorstwa nadwornego fotografa RB, Vladimira Rysa, na których samochód widać w pełnej krasie, umiejętnie wykorzystują grę światła, aby nie dało się z nich odczytać nic szczególnego. Dość powiedzieć, że dopiero na kilka godzin przed publikacją tego tekstu Red Bull przedstawił pierwszej zdjęcia RB21 na torze.
I choć nie zdradzają one wiele, kilka rzeczy da się dostrzec. Przede wszystkim nos maszyny jest umieszczony bardzo nisko i jest bardzo płytki. Środkowa część przedniego skrzydła (zielone strzałki) jest z nim bezpośrednio połączona jako jeden element, co wskazuje, że Red Bull liczy, iż przy niskich prędkościach będzie ona generowała choć trochę tak potrzebnego docisku.
Widać również, że końcówki najwyżej zamontowanych klapek przedniego skrzydła (pomarańczowe strzałki) są niemal na równi z górną krawędzią nosa; na pewno na równi z nią jest z kolei górny przedni wahacz (niebieskie zakreślenie), co każe zadawać pytanie o geometrię zawieszenia. Zawieszenie powinno wszak sprawiać, aby opona stykała się z nawierzchnią na tak dużej powierzchni, jak to możliwe. A jeśli, ze względów czysto aerodynamicznych, jest ona ułożona sztywno, o osiągnięcie tego celu będzie trudno.

Fot. Red Bull Content Pool
Marzenia nowego kierowcy
Wiele więcej powiedzieć się nie da. Sekcja boczna i pokrywa silnika ułożone przypominają jedną z iteracji tych elementów, które Red Bull wykorzystywał w poprzednim sezonie. (Możliwe zresztą, że na potrzeby zdjęć założono dokładnie te samej komponenty). A propos tyłu samochodu, stajnia z Milton-Keynes postawiła na rozwiązanie typu push-rod, z tak ułożonym przednim wahaczem, aby minimalizować podnoszenie się całej tylnej osi.
Getting the RB21 out on track for the first time 🤩💙#F1 || #RedBullRacing pic.twitter.com/vEQ8EYlG7s
— Oracle Red Bull Racing (@redbullracing) February 25, 2025
W załączonej powyżej sesji za kierownicą bolidu zasiadł nowy-stary nabytek stajni – Liam Lawson. Dla 23-letniego Nowozelandczyka tegoroczny sezon będzie pierwszym pełnym (przynajmniej w założeniach) rokiem rywalizacji w F1. Nie trzeba nadmieniać, że stoi przed wielkim wyzwaniem: tak z konieczności nauczenia się prowadzenia maszyny zupełnie innej niż dotychczasowe bolidy Visa CashApp RB, tak z powodu tego, że po drugiej stronie garażu ma Maxa Verstappena.
Między innymi dlatego Lawson trenuje ostro. Wcześniej w lutym kręcił kółka na Jerez we wspomnianym już RB19. – Celem jest naturalnie wygranie mistrzostw konstruktorów. Robimy co się da, by samochód był tak szybki, jak to tylko możliwe. Jeśli więc będziemy walczyć o ten tytuł, uznam, że wykonuję dobrą pracę […]. Zespół liczy na mnie w tej kwestii – wyjaśniał Lawson.

Liam Lawson w RB19 na Jerez | Fot. Oracle Red Bull Racing / X
Byki znów odskoczą rywalom?
Dla Red Bulla to ważny rok. Jak sygnalizowaliśmy przy okazji artykułu o Astonie Martinie, sezon 2025 kończy pewną epokę rozwoju bolidów. Od przyszłego roku FIA szykuje szeroko zakrojone zmiany techniczne. Wygenerowano już pierwsze potencjalne modele nadchodzącej „nowej generacji” samochodów, pojawiły się również analizy i dywagacje niektórych ekspertów technicznych o ich rzeczywistym wyglądzie i możliwym wpływie na kształt rywalizacji.
Red Bull stoi więc na małym rozdrożu. Nie może pozwolić sobie na całkowite odpuszczenie sezonu i przesunięcie środków wyłącznie na rok 2026. Jednocześnie, jako trzecia ekipa zeszłorocznych mistrzostw, RB do końca czerwca będzie mieć do dyspozycji najmniejszą liczbę testów w tunelu aerodynamicznym i symulacji CFD poza McLarenem oraz Ferrari.
Tymczasem cała druga połowa poprzedniego sezonu upłynęła RB na niejednokrotnie heroicznej batalii Verstappena z nadganiającymi Norrisem, Leclerkiem, Piastrim, momentami też Hamiltonem i Russellem. Począwszy od GP Hiszpanii, 9. rundy sezonu, Holender wygrał jeszcze tylko dwa wyścigi i 8-krotnie wypadał poza podium. Ostatni raz takie kłopoty miał jeszcze w roku…2019.
Czy zatem RB21 pozwoli Bykom znów złapać oddech? Andrew Benson z BBC zapytał o to Maxa Verstappena. – Kierunek rozwoju, jaki obraliśmy [w poprzednim sezonie – przyp. red.] wykazywał wielki potencjał, ale niestety nie przyniósł na torze tego, na co liczyliśmy. Musieliśmy więc dokonać kilku zmian i teraz mam nadzieję, że to już dobry kierunek. Jesteśmy wręcz przekonani, że wybraliśmy odpowiednią ścieżkę, ale dopiero czas pokaże, jak dużo będziemy mogli wycisnąć z tego samochodu – opowiadał Holender.
– Jestem zmotywowany. W zeszłym roku nie było nam łatwo rywalizować, ale ostatecznie obroniliśmy tytuł. Nie mogę się doczekać nadchodzącego sezonu. Wierzę, że będziemy optymalizować nasz bolid, a to też jest motywacja sama w sobie – dopowiadał 4-krotny IMŚ.
RB21, czyli jak będzie bez Neweya
Po raz pierwszy od roku 2005 w ekipie Czerwonych Byków zabraknie Adriana Neweya. Legendarny inżynier przeniósł się do Astona Martina i niebawem rozpocznie pracę dla Lawrence’a Strolla. Od 3 marca będzie pełnił w Astonie funkcję kierownika i partnera technicznego. Wraz z nim stajnię opuszcza Jonathan Wheatley. Wieloletni dyrektor sportowy jest obecnie na wymaganym przez umowę okresie przejściowym i cieszy się zasłużonym odpoczynkiem, ale od roku 2026 przejmie pozycję szefa zespołu Audi.
Pod ich nieobecność Red Bull przebudował swoją strukturę techniczną, choć zdaniem Christiana Hornera to raczej ewolucja. Jak zatem przebiegły zmiany kadrowe? Steve Knowles został wypromowany na dyrektora regulacji sportowych – będzie łącznikiem między zespołem a FIA. Richard Wolverson obejmie posadę szefa operacji wyścigowych, czyli będzie zarządzał pracą ekipy bezpośrednio na torze. Jego etat zakłada bliską kooperację z Gianpierem Lambiasem. Inżynier Verstappena będzie jednocześnie dyrektorem ds. wyścigowych.
– Show trwa dalej, myślę, że mamy siły i mamy ekspertyzę, aby sobie poradzić. Przygotowujemy się już też na rok 2026, kiedy będziemy pracować z własną jednostką napędową. To bez wątpienia największe wyzwanie i najbardziej ambitny projekt, z jakim się do tej pory mierzyliśmy – tłumaczył jeszcze Horner.
Wszystko wskazuje więc na to, że sezon 2025 będzie pod pewnymi względami rokiem przejściowym. Ale – jak zauważyliśmy wcześniej – w Red Bullu nikt go nie bagatelizuje. Gwoli puenty, oddajmy znów głos Hornerowi. – Sądze, że różnice będą bardzo niewielkie na każdym torze. Dobry start zawsze jest imperatywem, ale przy tak długim sezonie kluczem będzie stabilność. Brzmi jak truizm, a jednak w świecie F1 takie truizmy zazwyczaj niosą ze sobą więcej sensu niż niejedne głębokie analizy.
Materiały prasowe z „prezentacji” RB21

Fot. Red Bull Content Pool

Fot. Red Bull Content Pool

Fot. jw.

Fot. jw.

Red Bull Content Pool.

Red Bull Content Pool.

jak wyżej

jak wyżej