Na konferencjach prasowych Norris wyróżnia się szczegółowymi i rozbudowanymi odpowiedziami, które często wykraczają poza ramy zadanych pytań. W odróżnieniu od bardziej lakonicznych wypowiedzi innych kierowców, on zagłębia się w temat, zwłaszcza gdy jest mowa o McLarenie. Po wyścigu w Chinach skrupulatnie wyjaśnił, że relacje między nim a Piastrim są zdrowe i niezakłócone, co świadczy o sile zespołu.
„Mogliśmy swobodnie się ścigać” – zapewnił Norris, odnosząc się do rywalizacji z kolegą z zespołu. Przyznał, że nie miał tempa, by dogonić Piastri’ego, który jechał znakomicie i w pełni zasłużył na swoje zwycięstwo. Tego typu otwartość i szczerość w ocenie sytuacji na torze pokazuje, jak Norris postrzega dynamikę w McLarenie.
Rywalizacja, która napędza sukces
Norris odniósł się także do wcześniejszego wyścigu w Australii, gdzie pojawiały się dyskusje na temat strategii zespołu. Wyjaśnił, że choć przez dwa okrążenia kierowcy utrzymywali swoje pozycje, przez resztę wyścigu mieli pełną swobodę w walce na torze. „Jestem pewien, że prędzej czy później dojdzie do bardziej zaciętych pojedynków” – stwierdził z przekonaniem, dodając, że zarówno on, jak i Piastri są podekscytowani taką perspektywą, choć może towarzyszyć temu lekka nerwowość.
Kierowca McLarena podkreśla, że zespół z zadowoleniem przyjmuje wewnętrzną rywalizację, widząc w niej szansę na poprawę osiągów. W przeciwieństwie do Red Bulla, gdzie widoczna jest wyraźna dysproporcja między kierowcami, w McLarenie obaj zawodnicy wzajemnie się napędzają. Według Norrisa taka sytuacja sprzyja rozwojowi zespołu i pozwala osiągać lepsze rezultaty.
„Obaj jesteśmy rywalami, którzy chcą wygrywać, ale jednocześnie sobie pomagamy” – przyznał Norris. Ta równowaga między współpracą a konkurencją zaowocowała dobrym wynikiem obu kierowców podczas weekendu w Chinach. McLaren zdaje sobie jednak sprawę, że musi pozostać czujny, bo konkurencja nie śpi.
Wyścig z czasem i rywalami
Norris otwarcie mówi o tym, że choć on i Piastri spędzają razem czas i dobrze się dogadują, obaj dążą do tego, by udowodnić swoją wyższość nad drugim. „To nieuniknione i nie musimy tego ukrywać” – stwierdził, wskazując na naturalną ambicję, która kieruje każdym kierowcą Formuły 1. Taki stan rzeczy nie tylko nie szkodzi zespołowi, ale wręcz go wzmacnia.
McLaren, jak zauważa Norris, czerpie korzyści z faktu, że obaj kierowcy są na podobnym poziomie i motywują się nawzajem do lepszej jazdy. „Dzięki temu obaj osiągnęliśmy w ten weekend lepsze wyniki” – powiedział, podkreślając, że obecna strategia zespołu sprawdza się w praktyce. Jednak przyszłość wymaga od nich ciągłego doskonalenia, bo przewaga może szybko stopnieć.
„Jak zauważył Oscar, w każdej chwili inny zespół może wprowadzić ulepszenia i dogonić nas szybciej, niż się spodziewamy” – ostrzega Norris, przywołując przykład zeszłorocznego sukcesu McLarena, który zaskoczył konkurencję. Jego słowa są przypomnieniem, że w Formule 1 nie ma miejsca na stagnację – zespół musi nieustannie iść naprzód, by utrzymać swoją pozycję.