Podczas sesji Colapinto prowadził model Alpine A523, a jego przejazdy były porównywane z wynikami innego rezerwowego kierowcy zespołu, Paula Arona. Początkowe doniesienia, przytaczane między innymi przez PlanetF1, sugerowały, że Argentyńczyk osiągał czasy o pół sekundy lepsze na pojedynczym okrążeniu niż Aron, a w popołudniowych jazdach różnica wzrosła nawet do siedmiu dziesiątych sekundy. Te wyniki wywołały spore zainteresowanie wśród fanów i ekspertów.
Jednak późniejsze analizy wykazały, że takie bezpośrednie porównanie jest mocno mylące. Warunki na torze, takie jak ustawienia silnika, temperatura, kierunek wiatru czy ewolucja nawierzchni, znacząco wpływają na rezultaty, co sprawia, że testy te są trudne do obiektywnej oceny. Źródła związane z zespołem Alpine podkreślają, że Aron również zaprezentował się znakomicie, a jego występ oceniono bardzo pozytywnie.
Paul Aron. Wschodząca gwiazda w strukturach Alpine
Paul Aron, estoński kierowca, który również brał udział w testach na Monzy, jest obecnie postrzegany jako kluczowy element zespołu Alpine. W swojej debiutanckiej kampanii w Formule 2 osiągnął imponujące trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej, zdobywając jedno zwycięstwo i osiem miejsc na podium. Te wyniki świadczą o jego talencie i potencjale, który dostrzegają szefowie zespołu.
W tym roku Aron ma zaplanowanych kilka dodatkowych testów oraz sesji treningowych podczas weekendów Formuły 1, w tym występy w ramach FP1. Jego postępy są bacznie obserwowane, zwłaszcza że razem z Colapinto, Ryo Hirakawą i Kushem Mainim tworzy grupę młodych, ambitnych kierowców w strukturach Alpine. Zespół stawia na rozwój tej czwórki, widząc w nich przyszłość swojej stawki.
Szef zespołu, Oliver Oakes, nie szczędził pochwał pod adresem Arona, podkreślając jego mentalną siłę po rozstaniu z programem Mercedesa oraz zdolność do walki o tytuł mimo kilku błędów, w tym jednego spowodowanego przez zespół w Spa. Dla Oakesa Aron to bez wątpienia wyjątkowy talent.
Jack Doohan i dramatyczny weekend w Japonii
Jack Doohan, kolejny z kierowców powiązanych z Alpine, rozpoczął weekend Grand Prix Japonii w trudnych okolicznościach. Podczas drugiego treningu zaliczył poważny wypadek w pierwszej zakręcie, jadąc z prędkością 180 mil na godzinę. Na szczęście obyło się bez obrażeń, ale incydent wywołał szeroką dyskusję na temat bezpieczeństwa na torze.
Oliver Oakes skomentował sytuację, wskazując na błąd kierowcy jako przyczynę zdarzenia. „To był błąd kierowcy, bo nie zamknął systemu DRS na pierwszym zakręcie” stwierdził, odnosząc się do niezamknięcia systemu DRS w kluczowym momencie. Mimo fatalnego początku weekendu Doohan zdołał się zrehabilitować, awansując w wyścigu z 19. pozycji startowej na 15. miejsce, co uczyniło go kierowcą z największą liczbą wyprzedzeń w stawce.
Ten wynik, choć nie spektakularny, pokazał determinację Doohana i jego zdolność do odrabiania strat w trudnych warunkach. Nadal jednak trwają spekulacje na temat przyszłości zarówno jego, jak i Colapinto w zespole Alpine. Decyzje dotyczące składu na kolejne sezony będą z pewnością jednym z kluczowych tematów w nadchodzących miesiącach.