W okresie od stycznia do marca bieżącego roku Maserati znalazło nabywców na zaledwie 1700 samochodów. Oznacza to, że średnio na każdy dzień przypadało mniej niż 19 sprzedanych aut na całym świecie. Dla porównania, konkurenci tacy jak Tesla, mimo własnych wyzwań, sprzedają około 3700 pojazdów dziennie, co uwypukla skalę problemów włoskiej marki.
Spekulacje na temat możliwego końca Maserati w ramach grupy Stellantis nasilają się, a plotki o sprzedaży marki nie milkną. Santo Ficili, szef Maserati, pozostaje jednak nieugięty, starając się uspokoić zarówno pracowników, jak i fanów marki. Czy jego optymizm wystarczy, by odwrócić negatywny trend?
Stellantis i przyszłość Maserati
W obliczu pogłosek o możliwej sprzedaży Maserati, Santo Ficili stanowczo zaprzecza takim planom. W rozmowie z agencją Reuters podkreślił, że Stellantis pozostaje wierny swoim zobowiązaniom wobec Włoch, swoich pracowników i wszystkich marek w portfolio, w tym Maserati. Te zapewnienia znalazły odzwierciedlenie w korespondencji z włoską organizacją związkową reprezentującą pracowników przemysłu metalowego, w tym tych zatrudnionych w Maserati.
Ficili, który pełni również funkcję szefa Alfy Romeo, odniósł się do spekulacji dotyczących sprzedaży tej marki. Również w tym przypadku Stellantis wyklucza zmianę właściciela. Obie marki mają jednak współpracować bliżej w przyszłości, co może obejmować większe współdzielenie komponentów w celu obniżenia kosztów produkcji.
Pytanie brzmi, czy takie działania wystarczą, by uratować Maserati. Marka zmaga się nie tylko z malejącą sprzedażą, ale także z brakiem nowych modeli, które przyciągnęłyby klientów. Bez znaczących inwestycji w innowacje i technologię, przyszłość Maserati pozostaje niepewna.
Strategia na rynku amerykańskim
Mimo globalnych wyzwań, takich jak rosnące cła, Maserati nie zamierza wycofywać się ze Stanów Zjednoczonych, które pozostają dla marki strategicznym rynkiem. Santo Ficili podkreślił znaczenie amerykańskiego rynku, mimo że Maserati nie prowadzi tam produkcji. Utrzymanie obecności w USA jest kluczowe dla wizerunku marki i jej globalnych ambicji.
Problemy Maserati wynikają jednak nie tylko z zewnętrznych czynników, takich jak cła, ale także z wewnętrznych wyzwań. Były szef koncernu Stellantis, Carlos Tavares, obarczał winą za słabe wyniki sprzedaży dział marketingu. Choć w ostatnich miesiącach aktywność marketingowa Maserati wzrosła, nie przełożyło się to na poprawę wyników sprzedaży.
Koncern Stellantis zatrudnił firmę McKinsey & Company, by przeanalizowała sytuację Maserati, szczególnie w kontekście rosnących ceł. Wyniki tej analizy nie są jeszcze znane, ale jasne jest, że obecne modele Maserati nie spełniają oczekiwań klientów. Bez nowych, atrakcyjnych pojazdów i znaczących inwestycji, marka może nadal tracić grunt.
Wyzwania i możliwe scenariusze
Maserati jest obecnie najsłabiej radzącą sobie marką w portfolio Stellantisu. Słabe wyniki sprzedaży i brak innowacyjnych modeli stawiają pod znakiem zapytania przyszłość firmy. Natalie Knight, była dyrektor finansowa koncernu, sugerowała w zeszłym roku, że być może trzeba będzie znaleźć dla Maserati „nowy dom”. Choć Stellantis zdementował te słowa, spekulacje o sprzedaży marki nie ustają.
Obecna strategia Maserati opiera się na zwiększeniu współpracy z Alfą Romeo, która reprezentuje segment premium, podczas gdy Maserati pozycjonuje się jako marka luksusowa. Większe współdzielenie komponentów mogłoby obniżyć koszty, ale nie rozwiązuje problemu braku nowych modeli, które przyciągnęłyby klientów.
Czy sprzedaż Maserati byłaby dobrym rozwiązaniem? To pytanie, na które nie ma łatwej odpowiedzi. Z jednej strony, nowe inwestycje w markę mogą być ryzykowne i nie gwarantują zwrotu. Z drugiej strony, sprzedaż mogłaby oznaczać koniec pewnej ery dla włoskiego producenta. Stellantis stoi przed trudnym wyborem, a czas na podjęcie decyzji wydaje się coraz krótszy.